Puchnąca farba domowej roboty

Zastanawiałaś (łeś) się kiedyś  jakie wydarzenia, chwile, momenty z Twojego dzieciństwa najmocniej “załapały się” Twojej pamięci? Czy były to obejrzane – konkretne – odcinki bajek, gry komputerowe, które udało Ci się przejść, czy na przykład fakt, że razem z mamą uszyłaś (łeś) samodzielnie maskotkę, czy też momenty, kiedy pomagałaś (łeś) tacie podczas domowego majsterkowania – tym samym wspólnymi siłami stworzyliście karmnik czy domek dla lalek…

Owszem i nam zdarzy się spędzać czas przed telewizorem (treści, które oglądamy wcześniej odpowiednio dobieramy), jednak w zdecydowanej większości chwil realizujemy się kreatywnie. Tak było też dziś. Przepis na tzw. puffy paint czyli nic innego jak na puchnącą farbę po raz pierwszy wykorzystaliśmy blisko 4 lata temu, dziś postanowiłam, że wrócimy do niego i spróbujemy stworzyć kilka kolejnych, wypukłych malunków.

Przygotowałam filiżankę mąki, 3 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 łyżeczkę soli oraz wodę. Składniki wymieszałam, dodając do nich tyle wody, by swoją konsystencją powstała papka przypominała odrobinę gęściejsze ciasto naleśnikowe. Powstałą masę podzieliłam na dwie części, do każdej z części dodałam odrobinę barwnika spożywczego, tym samym tworzone właśnie farby zabarwiłam (równie dobrze użyć do tego można farb temperowych/plakatowych).

Kolorową masę wlałam do woreczków, w których następnie nakłułam maleńkie otworki. Malowanie przy pomocy wyciskanej farby mogliśmy rozpocząć. Malunki powstawały na kartkach z bloku technicznego formatu A5, myślę jednak, iż kartki godnie zastąpiłyby również skrawki styropianu bądź tektury. Po chwili ogromnej radości oraz wielkiego kolorystycznego galimatiasu powstało kilka ciekawych,  mniej lub bardziej rozlewających się wzorów.

By nasze kolorowe dzieła mogły spuchnąć, wyrosnąć, należy je (zgodnie z instrukcją) na 30 sekund włożyć do kuchenki mikrofalowej (moc 900/1000).  Tak też uczyniliśmy. Gotowe – spuchnięte – prace zachwyciły nas bardzo, zresztą sami spójrzcie co udało nam się przy pomocy naszych rąk oraz mikrofalówki stworzyć.

Pulchne, miłe w dotyku, odrobinę przypominające piankę, trójwymiarowe obrazki, aż się prosiły, by małymi (i nie tylko) rączkami móc je podotykać. A doznania podczas dotykania są naprawę nie do opisania. Dzieciaki więc z chęcią kolorowe pagórki dotykały, upychały, “spłaszczały”, a nawet skubały… Skusicie się by i w Waszych czterech kątach taką zabawę przeprowadzić? Dla odmiany pokażę Wam jeszcze jak prezentują się puchnące farby zabarwione farbami (zamiast barwników spożywczych):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *