Malowanie na mleku

Co rusz poszukujemy nowych pomysłów, które mogłyby wzbogacić nasze i tak już dosyć bogate (zważając chociażby na nasz dorobek blogowy) doświadczenie twórcze.

Czasami te przychodzą nam spontanicznie do głowy, czasami na jakiś ciekawy pomysł natkniemy się na innym blogu kreatywnością się zajmującym. Tak też było w tym przypadku. Kiedy u Dzikiej Jabłoni podejrzałam pomysł na malowanie na/po mleku po prostu nie mogliśmy tego nie wypróbować.

Płaskie talerze zalane zostały cienką warstwą mleka (krowiego), w osobnych naczynkach zabarwiłam wodę przy pomocy farb (równie dobrze można użyć w tym celu barwników spożywczych). Nie pozostało nic innego jak z pomocą słomek oraz strzykawek (jak na złośliwość rzeczy martwych przystało nie byłam w stanie w domowych zakamarkach dziś znaleźć ani jednego kroplomierze) zabrać się za malowanie.

Na początku dosyć nieśmiało szkraby sięgały po kolory, jednak gdy zobaczyły rozpływające się na białej powierzchni cudowne esy floresy, od razu do pracy się ośmieliły.

Rozpoczęło się najprawdziwsze, mleczne, zaklinanie barw…

… a ile frajdy przy tym było.

Wielkie zakraplanie trwało i trwało, i trwało… Dzieciaki spędziły blisko 1,5 godziny zakraplając talerze kolejnymi kolorami. Można by rzec wsiąknęli na dobre (a to niezbyt często się zdarza).

Tym bardziej Dzikiej Jabłoni dziękujemy za inspirację, a Was do spróbowania swych sił w malowaniu na/po mleku zachęcamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *