O niezwykłej Księżniczce i Królu (interaktywne szczeniaki Spin Master)

W ostatnim czasie, gdy przychodzi moment na wieczorny odpoczynek (a w wakacje ma to miejsce odrobinę później niż w czasie roku szkolnego) najmłodsi poza opowiedzeniem bajki/historii na dobranoc proszą o coś jeszcze…

– Mamuś, a opowiedz nam jakąś Twoją historię z życia… Może być ta o klockach i wujku albo burzy i cioci, albo zabawie w śpiącą królewnę…

Coraz częściej daję się namówić na te opowiastki. Sporo historii z moich młodzieńczych lat dzieciaki już znają  (najczęściej takie z morałem na końcu), część zapewne jeszcze przed nimi. Przyznaję się, że zarówno ja, jak i dzieciaki czerpiemy sporo radości z obcowania ze sobą, a także z dzielenia się częścią swoich przeżyć. To niesamowite jak szkraby chłoną te opowieści i jak doskonale potrafią się odnieść do ich morałów w codziennym życiu.

Ten nasz wieczorny rytuał trwa już od pewnego czasu, myślę, że jeszcze odrobinę potrwa nim zmieni się bądź ewoluuje w coś innego.

 

Jednego wieczora natchnęło mnie na wspominki dotyczące zabawek mojego dzieciństwa. A że przyszło mi dorastać w trudnych dosyć czasach, nie było ich (zabawek) – przynajmniej na samym początku – zbyt wiele. Kiedy jednak sięgnęłam pamięcią nieco głębiej przypomniałam sobie o jednej, która wówczas zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Zakładam, że większość z Was, zaglądających na bloga, jest w podobnym do mnie wieku. Nasze dzieciństwo oraz młodzieńcze lata przypadły na lata 80-te i 90-te. Doskonale zatem powinniście pamiętać chyba pierwszą z elektronicznych gier, w której należało dbać o swojego odrobinę wirtualnego pupila. Tamgotchi  – bo o nim tu mowa – zyskało popularność w drugiej połowie lat 90-tych. To wtedy też zostało stworzone. Pamiętam jak dziś swojego pierwszego stworka i moją ogromną chęć i zawzięcie w dbaniu o niego.

Opowieść o „wirtualnym” zwierzątku zainteresowała moje dzieciaki na tyle,  że w następnego dnia w sieci szukałam zdjęć lub filmików elektronicznych jajek.

W dzisiejszych czasach zabawka tego typu to „normalka” jakby to powiedział mój syn, jednak 20 lat temu to było dopiero coś.

Przeszło mi przez myśl, by moim szkrabom tamagotchi sprawić, by zobaczyły, co kiedyś i mnie zachwycało, jednak ze względu na problemy ze wzrokiem syna owa zabawka (nieodpowiednia wielkość dla dziecka niedowidzącego oraz mało czytelny ekran) zapewne pociech, by nie zachwyciła.

 

W tym samym czasie – cóż za zbieg okoliczności! – w nasze ręce trafiły dwa niewielkie interaktywne psiaki Zoomer Zupps od Spin Master.

Pieski, o których mowa to niewielkie (dosłownie kieszonkowe) szczeniaczki. Okazało się, że naszych nowych „gości”, a dziś już „domowników” uznać możemy za odrobinę współcześniejszą wersję elektronicznej zabawki sprzed lat.

Interaktywne szczeniaczki domagają się opieki – lubią być głaskane i dotykane. Na dotyk oczywiście reagują (pieski posiadają sensor w głowie, który pozwala na reagowanie na dotyk opiekuna). Co więcej, im intensywniej poświęcasz im czas – głaszczesz, bawisz się z nimi, karmisz – tym są szczęśliwsze. Gdy są naprawdę zadowolone z opieki w zamian usłyszeć możemy jak wyszczekują „I love you”.

Interaktywne szczeniaczki Zoomer Zupps posiadają podświetlane oczy (to potwierdza ich aktywność), wydają z siebie dźwięki jak prawdziwe szczeniaczki, popiskują, szczekają, podwarkują.

Różnymi rodzajami dźwięków dają znać o tym, czy są szczęśliwe, smutne, głodne, czy najedzone.

Co więcej każdy ze szczeniaczków posiada unikatowe, sekretne sztuczki (w przypadku naszych piesków dźwiękowe), które odkryć może ich właściciel poprzez kombinację odpowiednich chwytów (głaskanie, naciskanie nosa, przytrzymanie nosa i głowy jednocześnie).

To jeszcze nie wszystko!

Tamagotchi oferowało nam kilka trybów funkcjonowania wybranych stworków, ze szczeniaczkami jest podobnie.

Przez ponad miesiąc zabawy naszymi pieskami możemy potwierdzić, iż te funkcjonują w oparciu o trzy tryby: tryb opieki (głaskanie, naciskanie noska, karmienie przez naciśnięcie noska,  itp.), tryb gry uruchamiany przez jednoczesne przytrzymanie noska pieska i jego główki) oraz tryb specjalnych sztuczek (każdy szczeniak posiada inną specjalną umiejętność).

Nasze szczeniaczki to granatowy retriever o imieniu King oraz różowa mopsiczka o imieniu Princess.

Fakt, iż mimo prostoty i niewielkich rozmiarów psiaki co rusz odkrywają przed nami swoje nowe oblicze sprawia, że nie nudzą się zbyt szybko, choć rzecz oczywista – przerwy w opiece nad psiakami się nam zdarzają. Co w sumie użytkownikom psiaków polecamy, gdyż np. nocne popiskiwania do najprzyjemniejszych nie należą.

Szczeniaczki doskonale sprawdziły się w czasie naszych wakacyjnych podróży umilając nam czas w samochodzie, ich kieszonkowy charakter pozwolił na zabieranie ich ze sobą wszędzie, gdzie tylko dzieciaki miały  na to ochotę.

Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę dla kogo interaktywne szczeniaczki byłby odpowiednią zabawką?

Jestem zdania, iż nawet  najbardziej rozbudowana interaktywna zabawka nie zastąpi dziecku zwierzęcego przyjaciela (sama wychowywałam się w domu z psem, świnką morską, żółwiami, królikiem, rybkami dziś świadoma jestem tego, ile dobrego z tego wynikło, choć żegnanie swoich zwierzęcych przyjaciół, szczególnie jako dziecko, nie były łatwe), wydaje mi się jednak, iż zabawy i opieka nad  interaktywnym psiakiem może stać się doskonałym wstępem do tego, czego możemy się spodziewać posiadając żywe zwierzę.

Dziecku należy wytłumaczyć, że żywe zwierzątko to nie robot, którego można wyłączyć, jednak intensywność opieki i sam fakt konieczność pamiętania o niej wobec żywego zwierzaka interaktywna zabawka może nam przybliżyć.

Myślę, że Zoomer Zupps doskonale sprawdzą się też w sytuacji, gdy planujemy zakup większego, interaktywnego robota. Fakt, iż te większe mają zdecydowanie więcej funkcji, jednak już na dużo tańszym maluszku jesteśmy w stanie sprawdzić, czy taki prezent jest odpowiedni dla naszej pociechy.

Szczeniaki z serii Zoomer Zupps zachwycą również małych kolekcjonerów – na rynku dostępna jest spora ilość szczeniaczków o różnych rasach. Jestem pewna, że każdy mały kolekcjoner znajdzie tu coś dla siebie.

Szczeniaczki zachowujące się jak prawdziwe pieski i wydające takie dźwięki (rzecz jasna psiej mowy nie rozumiemy, za to piski interaktywnych szczeniaków za każdym razem stawiały  na nogi naszego prawdziwego psiaka, więc pewnie coś z tymi najprawdziwszymi psimi wspólnego mają) z całą pewnością okażą się też odpowiednią zabawką dla każdego małego fana psów.

Na sam koniec dodam tylko, iż nasze mini szczeniaczki przeznaczone są dla dzieci w wieku od lat 4.

 

 

1 thought on “O niezwykłej Księżniczce i Królu (interaktywne szczeniaki Spin Master)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *