Tablica na “ważne sprawy” DIY. Zrób to z Rafciem Śrubką!

Ospa zatrzymała nas na kolejne dwa tygodnie w domu.

Piękna pogoda za oknem nie ułatwia siedzenia w czterech ścianach. Spędzamy czas grając w gry planszowe, rysując, czytając oraz – jak to my – coś tworząc. Posiłkujemy się również od czasu do czasu bajkami. Mamy kilka ulubionych tytułów pełnometrażowych, do których lubimy wracać. Lubimy też pewne serie.

Jakiś czas temu syn upodobał sobie opowieści o Rafciu Śrubce. Młodym konstruktorze i wynalazcy, który w każdym kolejnym odcinku serii pokonuje pewne trudności z wykorzystaniem swoich umiejętności majsterkowicza oraz pomocnych robotów.

– Mamo, mamo… zobacz co tym razem Rafcio wymyślił. On jest genialny! – krzyknął podekscytowany – Wiesz, ja też bym czasem chciał być takim konstruktorem… – dodał po chwili.

Myślę, że w tym miejscu zrozumiemy się doskonale, kiedy napiszę, że jak każda mama uchyliłabym moim pociechom nieba. Wiadomo, iż wszystko w granicach zdrowego rozsądku, kiedy jednak jestem w stanie marzenie swojego dziecka spełnić, nie ponosząc jednocześnie wysokich kosztów (bo nie ma co ukrywać, że niektórych marzeń póki co spełnić ze względu na fundusze nie jestem w stanie) nie trzeba mi dwa razy o tym mówić.

W czasie gdy pierworodny bawił się w swoim pokoju figurkami Rafcia Śrubki i Robozaura od Spin Mastera wymyślając co rusz to nowe historie oraz składając wspomniane w różnych konfiguracjach (bo w przypadku tych zabawek jest to możliwe, a wszystko po to, by z każdego kolejnego zestawu móc tworzyć dowolne rodzaje sprzętów pomocowych Rafcia, zaś po uzbieraniu całej kolekcji z tej serii móc zbudować jedną ogromną super maszynę) przygotowałam kilka kawałków sklejki, które pozostały nam po naszych wcześniejszych działaniach, klej do drewna, farbę tablicową, pistolet do kleju oraz klej, kilka luźnych klocków lego, gumki recepturki oraz kilka niewielkich gwoździ…

– Tomku pamiętasz jak spodobała się nam jakiś czas temu mini tablica na ważne sprawy – zagaiłam.

– Pamiętam… – odpowiedział nie przerywając zabawy.

– A chciałbyś spróbować zrobić sam podobną? – dodałam.

– Mamo to tak jak Rafcio!

No i zaczęliśmy tworzyć. Najpierw z trzech listew stworzyliśmy stelaż dla reszty.

Pozostałe cztery listwy dokleiliśmy klejem do stelaża. Dwie pozostawiliśmy w stanie surowym, dwie pomalowaliśmy czarną farbą tablicową.

Część przestrzeni  z surowego drewna postanowiliśmy przeznaczyć do przechowywania zdjęć lub krótkich notatek. Specjalnie po to wbiliśmy niewielkie gwoździe w taki sposób, by móc porozciągać pomiędzy nimi gumki recepturki, tworząc tym samym sieć, w którą nasze notatki wplątywać możemy.

W pozostałej części klejem na gorąco dokleiliśmy kilka klocków lego. Te stanowić będą mini wieszaczki, które przedłużyć można w dowolny sposób dopinając kolejne klocki do tablicy.

Pomyślane – wykonane! – podsumował nasze tworzenie syn.

Gotowa tablica zawisła w pokoju dzieciaków.

Syn dumny ze swoich poczynań wrócił do swojej super zabawy.

Z pokoju obok co chwilę dobiega mnie dźwięk tupiącego i ryczącego Robozaura (zabawka posiada taką opcję) i prezentującego mu swoje tablicowe dzieło Rafcia.

A Ciebie do czego zainspirowała dziś Twoja ulubiona bajka/film?


Wpis powstał przy współpracy z marką Spin Master.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *