Sposobów kilka na owoce (zabawy z językiem angielskim)

Okres życia człowieka od narodzin do ukończenia 6, a nawet 8 roku życia nazywany jest okresem szczególnej wrażliwości językowej. To czas intensywnego poznawania języka ojczystego (i nie tylko). To okres, kiedy dziecko “uczy się” go (choć to nie do końca dobre słowo) w sposób nieświadomy, dokładnie tak jak zdobywa inne umiejętności takie jak chodzenie czy samodzielne spożywanie posiłków.

Od pewnego czasu już nie dziwi nas fakt, że przedszkolak dużo łatwiej “łapie” wyrażenia angielskie, niż jego rodzic (oczywiście, że ten też “łapie”, ale kosztuje go to dużo więcej wysiłku).

Dziecięca naturalność i łatwość w przyswajaniu wiedzy aż kusi, by stwarzać dzieciom warunki takie, by mogły w naturalny sposób przyswajać wiedzę, kolejny język. A jeśli to uczynimy, to z całą pewnością zadbamy tym samym o ich rozwój osobowy i społeczny, a w konsekwencji także o ich zdrowie (Włoscy naukowcy z Uniwersytetów w Milano i Bolzano doszli do wniosku, że ze względu na fakt, iż u osób dwujęzycznych mózg jest zmuszony do ciągłej aktywności, zapobiega to chorobom neurodegeneracyjnym, w tym demencji i chorobie Alzheimera. Psycholingwista Ellen Białystok z Uniwersytetu w Toronto potwierdza tę tezę, stwierdzając na podstawie swoich badań, że osoby dwujęzyczne wykazywały symptomy choroby Alzheimera kilka lat później w stosunku do tych jednojęzycznych, u których występowało ten sam rodzaj choroby.*).

Odkąd mam możliwość stwarzania sytuacji, w których używanie języka obcego przychodzi dzieciakom naturalnie, odtąd staram się przygotowywać zajęcia językowe dla moich wychowanków w taki sposób, by sprawiły im przede wszystkim dużo radości, by pozwoliły  na ciekawą zabawę i by przy okazji pozwoliły poznawać kolejne słowa i wyrażenia. Tym razem pokażę Wam kilka inspiracji związanych z tematem owoców (i warzyw).

Owoce i warzywa to dosyć popularny i jednocześnie lubiana przez najmłodszych tematyka. Co takiego spodobało się moim wychowankom najbardziej?

MINI RZEŹBY PAPIEROWE

Standardowe karty obrazkowe, kostka obrazkowa, sylwety owoców, ich drewniane kopie, czy też najprawdziwsze owoce i warzywa to wszystko możecie śmiało wykorzystać do zapoznania dzieci z nowymi słowami w języku angielskim.

Podczas jednych z zajęć poszłam o krok dalej. Przygotowałam niewielkie sylwety rzeźb papierowych  (tworzy się je z papieru oraz taśmy malarskiej) w kształcie owoców i kiedy już po szeregu zabaw utrwalających nowe słownictwo postanowiliśmy je sobie raz jeszcze uporządkować losowaliśmy z drewnianej skrzynki konkretną sylwetę – nazywaliśmy ją – by następnie zająć się jej pomalowaniem. Przy okazji był to dobry moment, by móc utrwalić również nazewnictwo poszczególnych kolorów.

Zobaczcie, jakie mini cudeńka z papieru można stworzyć.

Po wysuszeniu nasze dzieła są na tyle trwałe, że możemy je wykorzystać jako “losy” pozwalające się nam dobierać w grupy lub też jako elementy wyznaczające nasze role w grze typu “sałatka owocowa”.

UKŁADANKA “NA STRAGANIE” WYD. EPIDEIXIS

Puzzle “Układanka. Na straganie” Wyd. Epideixis trafiły w nasze ręce w 2015 roku. Wtedy doskonale spisały się jako prosta, 4-elementowa układanka dla najmłodszych ćwicząca spostrzegawczość, koncentrację uwagi oraz logiczne myślenie.  Co więcej pozornie prosta układanka skłaniała bawiące się nią dzieci do odpowiedniego manipulowania poszczególnymi elementami, a wpływa to również w tym przypadku na rozwijanie sprawności ręki oraz motoryki małej. Najmłodsi układający kolejne elementy prostych puzzli rozwijają również zasób swojego słownictwa.

W ostatnim czasie wydawnictwo do pudełka z puzzlami dołożyło coś jeszcze  – plansze do samodzielnego wycięcia, zawierające polskie i angielskie nazwy przedstawionych na obrazkach owoców i warzyw. Ta niewielka zmiana daje nam dużo więcej możliwości wykorzystywania tego samego zestawu.

Ponieważ moje przedszkolaki jeszcze nie czytają, ale wyrażają spore zainteresowanie literami podczas zajęć w ramach ciekawostki wykorzystuję angielskie podpisy pod puzzle. Zadanie dziecka polega na ułożeniu układanki (ze względu na niewielką ilość elementów trwa to dosyć krótko/sprawnie), wypowiedzeniu konkretnej nazwy produktu oraz dobraniu do ułożonego owocu/warzywa odpowiedniego napisu. To takie “globalne czytanie” tyle tylko, że w języku angielskim.

Ta prosta aktywność sprawia, że dzieci automatycznie zapamiętują wygląd danego wyrazu i przyporządkowują go poszczególnej sylwecie owocu lub warzywa. W przyszłości będzie im o wiele łatwiej odnaleźć się w gąszczu nowych angielskich wyrazów.

PIRAMIDA OWOCOWA (do wydruku)

Ostatnimi czasy dużą atrakcję dla moich przedszkolaków stanowi domino w formie piramidy. Ponieważ tego typu układanki bardzo im się podobają, staram się na każdy nowy temat tworzyć odpowiednią. Tym razem jest to piramida owocowa.

Na czym polega zabawa z użyciem piramidy.  W przypadku moich zajęć dzielę dzieciaki na dwie grupy (dlatego, że tworzone przeze mnie piramidy zawierają mniej więcej 9 elementów, tyle wystarczy, by utrwalić 9 słów).

Rozkładam poszczególne elementy piramidy – trójkąty na dywanie. Jeden element układam na środku koła, w którym siedzą dzieci. Zwracam się do poszczególnych dzieci: “imię dziecka choose one piece of the pyramid, please”/ “What fruits do you see on the triangle/in the picture?“/”Match it to the rest…, please”/ “Well done!”, itp.

I tak kolejno budujemy piramidę, która na samym końcu osiąga taki oto stan:

Gdyby ktoś z Was był zainteresowany pobraniem piramidy w formacie pdf – możecie to zrobić TUTAJ

PUS “HAPPY ENGLISH”

W pracy indywidualnej lub z nieco starszymi uczniami do utrwalenia nazw owoców i warzyw (jedzenia) i nie tylko nadają się idealnie książki “Happy English”. To pomoce, które wykorzystujemy razem z Systemem Edukacji PUS (Pomyśl – Ułóż – Sprawdź).

Zadanie dziecka polega tutaj na odpowiednim dopasowaniu kafelka/klocka z numerem do odpowiedniego pola w pudełku kontrolnym. Po odpowiednim dopasowaniu wszystkich ponumerowanych płytek następuje tu element sprawdzający. Pudełko zamykamy, obracamy, klocki przewracają się na drugą stronę ukazując kolorowy wzór, który sprawdzamy z poprawnie rozrysowanym wzorem w książeczce.

Proste, a niezwykle wciągające.

_ _ _

*źródło: KLIK

 

 

Miłosne potworki

Walentynki są dla nas dniem jak każdy inny. Wychodzimy z założenia, że miłość i inne uczucia wyznawać powinniśmy każdego dnia, nie tylko od święta. Nie zmienia to jednak faktu, że niejednokrotnie święta, które uznać moglibyśmy za nietypowe inspirują nas do podjęcia kreatywnych działań.

Spędzamy wtedy – co dla nas ostatnimi czasy szczególnie istotne – czas razem, a przy okazji doskonalimy i usprawniamy najróżniejsze umiejętności.

Dziś postanowiliśmy wrócić do działań, które po raz pierwszy podjęliśmy ponad 4 lata temu. Skupiliśmy się na stworzeniu pomponowych, walentynkowych potworków. Stworów, które stanowić mogą ozdobę girlandy, czy walentynkowego stołu, a przy tworzeniu których towarzyszyła nam radość i dobra zabawa.

By walentynkowego stworka stworzyć przydają się:

– włóczka

– dwa tekturowe szablony do nawijania włóczki

– nożyczki

– ruchome oczka

– pomponiki oraz

– klej.

Jeśli ciekawi Was co z użyciem powyższych sprzętów udało się nam stworzyć, zerknijcie niżej…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Piramida jakiej jeszcze nie znacie

Gdy słyszysz słowo “piramida” o czym w pierwszej kolejności myślisz?

Jestem pewna, że znaczna większość z Was o starożytnej budowli w kształcie ostrosłupa prawidłowego. Pomyślicie zapewne też o ciepłym słońcu Afryki, pustyniach, oazach, wielbłądach oraz o egzotycznej, wakacyjnej podróży, niezwykłej przygodzie. Sama pewnie do nie tak dawna pomyślałabym podobnie, gdyby nie fakt, że jakiś czas temu w moje ręce wpadła “piramida” inna niż wszystkie.

Układanka edukacyjna “Piramida. Język Angielski” Wydawnictwa Epideixis to odrobinę inne spojrzenie na klasyczne domino. W tym najzwyklejszym, w którym element przyjmuje kształt prostokąta wystarczy pilnować zaledwie jednego symbolu, by układanie kontynuować. W “Piramidzie” sprawa jest odrobinę bardziej skomplikowana (na szczęście tylko pozornie), bo tu musimy zwrócić uwagę aż na trzy boki trójkąta. To właśnie taki kształt przybierają elementy układanki. W przypadku układanki językowej (język angielski) to 25 trójkątów, które odpowiednio ułożone tworzą jedną wielką, trójkątną płaszczyznę – piramidę.

Zabawa w budowanie Piramidy jest prosta – wystarczy tak dokładać kolejne elementy układanki, by do siebie pasowały. Odpowiednie dopasowanie w przypadku zabawy z językiem angielskim polega na dobraniu wyrazu do grafiki go opisującej. Wykonanie zadania ułatwiają pasujące do siebie kolory brzegów poszczególnych trójkątów. Dla przykładu zielony zawsze będzie się stykał z zielonym, pomarańczowy z pomarańczowym, zaś fioletowy z fioletowym. Kolory te po ułożeniu całej układanki stanowią również element samokontroli wykonania działania. Dodatkową samokontrolę podczas układania stanowią również niewielkie gwiazdki powstające po złożeniu kilku “trójkątnych puzzli” w całość.

Piramida doskonale spisuje się  w zabawie indywidualnej, jak i grupowej (choć mam tu raczej na uwadze niewielkie grupki dzieci ze względu  na wielkość poszczególnych elementów układanki).

Cóż mogę więcej napisać. Wydawnictwo Epideixis nie pierwszy już raz pokazało, iż zabawa połączona z nauką staje się niezwykłą przygodą. Przygodą, która rozwija u dzieci umiejętności myślenia, zapamiętywania, wzbogaca wiedzę, uczy wytrwałości, wzmacnia koncentrację uwagi, inspiruje, a przy tym pozwala dobrze się bawić.

Wersja językowa Piramidy sprawiła mi szczególną radość. Od czasu, gdy mam przyjemność uczyć moich wychowanków również języka angielskiego wciąż poszukuję nowych inspiracji/zabaw/aktywności, które pozwolą im na jeszcze lepsze poznanie języka. Pomysł Piramidy językowej spodobał mi się tak bardzo, że z niecierpliwością czekam na kolejne jej wersje. Może uda się wydawnictwu stworzyć również coś dla najmłodszych. Trzymam mocno za to kciuki!

 

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem Epideixis.

 

Entliczek pentliczek

Entliczek pentliczek, czerwony guziczek, na kogo wypadnie…

Nie, tym razem to nie tak, tym razem z Entliczkiem pentliczkiem pokonujemy zakrętasy, zawijasy, najprawdziwsze labirynty. Dlaczego?

Bo Entliczek pentliczek to nie tylko rymowanka znana z dzieciństwa, to także jedna z wielu zabawek edukacyjnych Wyd. Epideixis, która towarzyszy nam w wyzwaniach i zabawach dnia codziennego już od ponad 5 lat.

Entliczek pentliczek przypomina wycięty w drewnianej sklejce, w przemyślany (o tym za chwilę) sposób, labirynt. W jego wycięciach o literopodobnych kształtach (oto celowość przemyślanego zabiegu) umieszczone są 24 pary połączonych ze sobą drewnianych kulek w sześciu kolorach: zielonym, żółtym, niebieskim, fioletowym, pomarańczowym i czerwonym.

Wspomniane można przesuwać ścieżkami labiryntu po jego obydwu stronach.

Początkowo samo przesuwanie stanowić może dla dziecka wyzwanie, żeby jednak zabawa zbyt szybko naszego malucha nie znudziła do Entliczka pentliczka dołączona jest książeczka. Broszurka ta zawiera 12 wzorów do odtwarzania opartych o kombinacje ułożeń kolorowych kulek oraz 8 czarno – białych schematów, dających możliwość projektowania własnych rozwiązań kolorystycznych.

Entliczek pentliczek dzięki możliwości zastosowania wielu wariantów gier i zabaw o zróżnicowanym stopniu trudności, fascynuje oraz przyciąga uwagę graczy bez względu na wiek.

Często używamy go zgodnie z przeznaczeniem, równie często przemienia się on w konsolę sterującą samolotem/statkiem kosmicznym/łodzią, stanowi też świetny fundament do tworzenia wróżkowego świata, czy nawet krainy dinozaurów. Ograniczeniem do stworzenia kolejnych możliwości zabawy jest tutaj tylko i wyłącznie wyobraźnia (i jej możliwości) bawiącego się Entliczkiem pentliczkiem dziecka.

Taka zabawa to czysta przyjemność, co istotne przy okazji podejmowanej przez dziecko aktywności:

– rozwija ono zdolności manualne, przydatne szczególnie na etapie początkowej nauki pisania,

– doskonali koordynację wzrokowo – ruchową,

– wzmacnia koncentrację uwagi,

– rozwija umiejętności twórcze i poznawcze, a także

– uczy się logicznego myślenia.

To co? Przekonałam Was do zabawy tym niezwykłym labiryntem?

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem Epideixis.

 

Bo w prostocie tkwi siła! O drążkach edukacyjnych słów kilka

Nasz wpis o Drążkach Edukacyjnych powstał równe pięć lat temu. I chociaż od tamtej pory sporo się zmieniło – nasze zdanie na temat drążków wciąż pozostaje takie samo. Po dziś dzień używam ich w pracy z moimi wychowankami, A jak bardzo może być to wartościowa pomoc edukacyjna poczytacie poniżej…

Słowo drążek do tej pory w żaden sposób nie kojarzyło mi się edukacyjnie. Drążki znam kierownicze i owszem, wiem też jak polskie drogi potrafią dać im w kość. Coś niecoś wiem też o drążkach sportowych, jeden taki (rozporowy) towarzyszył mi całą “młodość” zawieszony pomiędzy dwoma ścianami tuż pod sufitem. Kojarzę też samolotowy drążek sterowniczy, choć nigdy podróżować w przestworzach nie było mi dane.

Kiedy więc po raz pierwszy usłyszałam nazwę Drążki Edukacyjne nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić co to i czym to się je. Okazało się, że nie taki diabeł straszny i gdy tylko drążki Wydawnictwa Epideixis trafiły do naszych rąk – szybko znaleźliśmy na nie swoje sposoby.

Czym jest wspomniana “zabawka”?

Drążki to doskonała zabawa, a czasem i nawet gra, dla dzieci najmłodszych. To również nieoceniona pomoc edukacyjna oraz terapeutyczna.

Drewniane, solidne pudełko zawiera:

– 6 drewnianych drążków

– 40 drewnianych klocków “koralików” w 5 kolorach (żółtym, pomarańczowym, czerwonym, zielonym i niebieskim)

– drewnianą podstawę służącą do ustawiania drążków

– drewniane pudełko pełniące funkcję opakowania.

Do zestawu dołączony jest również komplet plansz z 40 wzorami w skali 1 : 1, opartymi na przemyślanej kombinacji klocków, uwzględniającymi zasadę stopniowania trudności. Wzory są podzielone na 4 grupy w zależności od rodzaju klocków i poziomu trudności.

Aktywności, które towarzyszą dziecku w kontakcie z drążkami to obserwacja w połączeniu z manipulowaniem. Jak to wygląda w praktyce? Dziecko chcąc odtworzyć wzór z karty najpierw musi odszukać właściwe klocki, a następnie odpowiednio je zestawić. To tu właśnie smyk poznaje różnicę pomiędzy bryłą, którą można wziąć do ręki, a figurą płaską przestawioną na ilustracji.

Naturalnie, poprzez zabawę, dziecko dokonuje operacji iście matematycznych – porównuje, wychwytuje różnice i podobieństwa wielkości, ilości, określa stosunki przestrzenne konkretnych brył, łączy je w grupy, klasyfikuje według jednej lub kilku cech.

Drążki Edukacyjne służą także rozwojowi zdolności twórczych, rozwijają spostrzegawczość, koncentrację, umiejętność obserwowania, analizowania oraz wyciągania wniosków, tworzenia logicznych struktur i kombinacji.

Jakie są nasze (najbardziej popularne) sposoby na zabawę drążkami?

– układanie wzorów zgodnie z wylosowanymi kartami

–  odwzorowywanie układu klocków w pionie (budowa wież)

– odwzorowywanie układów klocków w poziomie

– odwzorowywanie kolejności klocków zaprezentowanych na kartach w płaszczyźnie poziomej

– spontaniczna zabawa – tworzenie szaszłyków, budowanie klockowych budowli, odrysowywanie kształtów klocków na kartkach i wszystko to, co szkrabom na myśl przyjdzie…

W prostocie siła! Tak powinna brzmieć dewiza opisywanej pomocy. Bo kto mógł się spodziewać, że kilka kolorowych klocków i kilka drążków może wyrządzić aż tak sporo dobrego!

 

Drążki edukacyjne kupić można TUTAJ

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem Epideixis.

 

 

“Poznaję Układ Słoneczny” o niezwykłych puzzlach i inspirującej książce słów kilka

Kosmos – ogromna, niezbadana przestrzeń, która od lat przyciąga naukowców i nie tylko. Od dłuższego już czas mam przyjemność pracować w jednym z poznańskich przedszkoli, od wielu lat mam więc możliwość obserwowania najmłodszych przez większą część ich dnia. W życiu każdego malucha prędzej czy później przychodzi taki czas, kiedy równie mocno jak badaczy kosmosu przyciąga go wiedza o planetach, gwiazdach oraz  statkach kosmicznych.

Podążając za zainteresowaniami najmłodszych staram się organizować ich przestrzeń tak, by pomóc im w zgłębianiu wiedzy. Przy współpracy z rodzicami podopiecznych tworzymy tzw. Centra Badawcze

(pisałam o tym tutaj), w których dzięki odpowiedniemu wyposażeniu dzieciaki zgłębiają wiedzę poprzez zabawę, eksperymenty oraz manipulowanie przedmiotami.

W tym roku nasz kosmiczny kącik wzbogacił się o pewną nowość wydawniczą, o której wspominałam Wam już wcześniej (KLIK), a do której wydania dołożyłam swoje przysłowiowe “trzy grosze”.

Puzzle oraz książka pt.”Poznaję Układ Słoneczny” to publikacja, która od razu zwraca na siebie swoją uwagę. Dlaczego?

Zacznijmy od puzzli. Pięknie zapakowane, wykonane z grubej, laminowanej tektury, 12 – elementowe. Układanka, która po ułożeniu osiąga dosyć imponujący rozmiar 136 cm x 22 cm.

Co urzekło mnie w powyższym opracowaniu? O ile mi wiadomo i o ile sama się orientuję to spośród puzzli dostępnych na rynku w tych, jako jedynych  dziecko układając kolejne elementy układanki poznaje kolejność planet oddalonych od Słońca. Układanki, z którymi spotykałam się do tej pory nie przywiązywały do tego aż takiej wagi, a to – przyznacie – dosyć istotny aspekt.

Idealnym uzupełnieniem kosmicznych puzzli jest niewielka  (15.5 cm x 15.5 cm), 16-stronicowa, kartonowa książeczka zatytułowana dokładnie tak samo jak puzzle “Poznaję Układ Słoneczny”. Opracowanie to zawiera wierszyki o Słońcu, kolejnych planetach Układu Słonecznego, a nawet o pasach planetoid.

Mówią, że człowiek uczy się całe życie – w momencie, gdy książeczka znalazła się w moich rękach sama się o tym przekonałam. Wiedzieliście, że Wenus nazywana jest potocznie “Jutrzenką”? Możliwe, że kiedyś, gdzieś obiło mi się to o uszy, ale jakoś nie zapamiętałam tego faktu. Teraz zapamiętam na pewno!

Każda z planet opisana jest tu krótkim wierszem, który stara się przybliżyć dzieciom skąd pochodzi jej nazwa oraz czym dana planeta się charakteryzuje. Myślę, że zarówno puzzle, jak i książeczka warte są uwagi każdego małego, jak i nieco starszego miłośnika kosmicznych przygód.

Puzzle oraz książeczka powstały z inicjatywy autorki bloga „Zakręcona mama”, a jednocześnie właścicielki sklepu Pepito.pl – Sklep i klubik dla dzieci. Gdyby ktoś z Was był zainteresowany kupnem zestawu, właśnie na stronie sklepu Pepito.pl możecie je znaleźć [KLIK].

To wydanie przeznaczone jest dla dzieci w wieku od 3 – 7 lat. Przyznaję, że z niecierpliwością czekam (moi 9 -latkowie również), aż na rynku ukaże się podobna publikacja dla dzieci nieco starszych.

KOSMICZNA INSPIRACJA

Nie byłabym sobą, gdybym nie pokazała Wam chociaż jednej kosmicznej inspiracji, która wykorzystałam zarówno w swojej pracy, jak i w zabawie z moimi osobistymi pociechami.  Ci, którzy mnie znają wiedzą, iż jestem uporządkowaną osobą, pedantyzm (choć nie aż tak bardzo przesadny – mam nadzieję ;)) to moje drugie imię. W domu dobrze czuję się, gdy dookoła panuje ład i porządek. Nie przeszkadza mi to jednak w “uporządkowanym” gromadzeniu różnych “przydasi” w pracy (myślę, że mój zawód niejako to wymusza). Realizowany z moimi podopiecznymi Projekt Kosmos sprawił iż nadarzyła się okazja, by wykorzystać skrzętnie gromadzone pudełka po chusteczkach higienicznych.

Dzień przed naszą zabawą spryskałam pudełka sprajem (niestety miałam pod ręką tylko czarny kolor, ale nie ma tego złego…, wyszło bardziej kosmicznie). Następnego dnia do każdego z pudełek dokleiliśmy dwie styropianowe kuleczki…

Domyślacie się już co zamierzaliśmy stworzyć?

Z pustych, niepotrzebnych pudełek powstały kosmiczne stworki (ozdobione przez dzieci według ich uznania w gwiazdki i i inne kosmiczne ozdobniki). Stworki stworzone od tak nie dałyby nam tyle frajdy, co postaci stworzone po coś. I tak okazało się, że nasze kosmiczne żyjątka to stworzonka, które bardzo lubią zagadki. Każda odgadnięta z ich pomocą zagadka pozwala im na zjedzenie jednego kosmicznego smakołyku (te również wykonaliśmy sami, w formie kolorowych ciasteczek ozdobionych gwiazdkami).

Jedna zagadka, jedna prawidłowa odpowiedź, jedno pyszne kosmiczne ciasteczko w paszczy stworka. Tak prosta akcja i reakcja, a radości cała masa.

Zagadki powstały z wykorzystaniem tekstów książeczki “Poznaję Układ Słoneczny”, bo to właśnie stąd wzięła się nasza inspiracja do działania. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by powstałe kosmiczne postaci wykorzystać w zupełnie inny sposób. Ile głów – tyle pomysłów!

Zainspirujecie się i Wy?