Drzewa naszej okolicy – warsztat biologiczny dla najmłodszych (zajęcia w plenerze)

Drzewa towarzyszą ludzkości od dawna. Dają człowiekowi schronienie, oferują pożywienie, stanowią surowiec budowlany, wreszcie zdobią ludzkie zieleńce. Pamiętajmy jednak o tym, iż drzewa to nie tylko ozdoba ogrodu, drzewa to także, a może przede wszystkim, płuca naszej planety.

Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że obcując z drzewami mamy do czynienia z jednymi z najbardziej twórczych organizmów na świecie. Drzewa potrzebują do życia energii słonecznej, dwutlenku węgla z powietrza oraz wody z solami mineralnych z gleby…, by móc je przemienić (w procesie fotosyntezy) w życiodajne węglowodany i tlen…

Właśnie drzewom, a ściślej DRZEWOM NASZEJ OKOLICY postanowiliśmy poświęcić nasz warsztat*.

Nasza przygodę z drzewami rozpoczęliśmy od rozwiązania zagadki, która wprowadziła nas w temat dzisiejszych rozważań.

„Ma koronę, choć królem nie jest
Pięknie szumi, gdy wiatr wieje.
W lecie chłodzi cię przyjemnie
Zimą stoi nagie, ale nadal piękne.”

Dzieci w skupieniu wysłuchały treści zagadki. Dzieciaki od razu zorientowały się, że mowa o drzewie. Automatycznie przeszliśmy do rozpoznania części drzewa, bo skoro mowa w zagadce o koronie wyjaśniliśmy sobie o co chodzi. Rozpoznawaliśmy (póki co na zdjęciach) również pień oraz korzenie.

W warunkach domowych przyglądaliśmy się jak wygląda pień, a dokładniej jego przekrój. Widzieliśmy kolejne pierścienie, dowiedzieliśmy się, że potrzeba naprawdę wielu, wielu lat, by maleńkie drzewko przemieniło się w ogromnych rozmiarów drzewo.

Wiemy już także, że drzewo w swoim wzroście nie zawsze jest osamotnione… bo towarzyszyć mogą mu np. huby, jemioła czy mech…

Przypomnieliśmy sobie również, że każde z drzew jest inne. Drzewa różnią się budową pnia, jego strukturą, kolorem, a także liśćmi. Te podziwialiśmy w przygotowanej jakiś czas temu przez nas księdze drzew.

Gdy mowa o liściach – poznaliśmy również ich budowę.

A kiedy już wiedzę teoretyczną zgłębiliśmy wyruszyliśmy w teren. Nasz spacer jednak nie był przypadkowy. Poruszaliśmy się zgodnie z trasą oznaczoną na mapie naszej okolicy.

W czasie spaceru zatrzymywaliśmy się przy drzewach oznaczonych na mapie, przyglądaliśmy się im dokładnie, odszukiwaliśmy je w naszej księdze drzew, tym samym poznawaliśmy ich nazwy i cechy charakterystyczne.

Przyznam szczerze, że zdumiona byłam faktem, iż dzieciaki rewelacyjnie z mapą sobie poradziły. Bez problemu odczytały znaki na niej, a gdy poczuły się pewniej gnały przed siebie, zaciekawieni co na trasie naszego spaceru jeszcze spotkamy.

Drzewa, które w czasie spaceru udało się maluchom rozpoznać to:

KLON


BRZOZA brodawkowata

DĄB szypułkowy


SOSNA


ROBINIA BIAŁA (potocznie zwana akacją)

GRAB


Każdemu z drzew dokładnie się przyglądaliśmy. Dotykaliśmy jego liści, kory, często podczas “przytulania się” do drzewa przymykaliśmy na moment oczy, by jeszcze lepiej poczuć nierówności jego pnia.

Zwróciliśmy uwagę również na systemy korzeniowe, a dokładnej ich fragmenty, wystające ponad powierzchnię podłoża.


Wiemy już również, że od strony północnej mech porasta korę drzew bardziej intensywnie, niż z innych stron.

Udało nam się również posłuchać cudownych ptasich śpiewów, a nawet odnaleźć budkę lęgową dla ptaków.

Zaobserwowaliśmy (to o czym wcześniej w rozmowie wspominaliśmy), że drzewa nie są odosobnione. W ich gałęziach goszczą ptaki, w ich dziuplach wiewiórki i inne stworzenia, w norkach pomiędzy ich korzeniami spotkać można myszy, u ich podnóży grzyby (zarówno te jadalne, jak i nie),…

…zaś pomiędzy ich gałęziami… pająki…

Wsłuchiwanie się w dźwięki lasu oraz opowieść o mieszkańcach drzew tak bardzo zachwyciły maluchy, że po powrocie z wyprawy postanowiliśmy uwiecznić drzewo i jego mieszkańców w postaci przestrzennej… Drzewo, które – nie wiedzieć dlaczego – najbardziej utkwiło w pamięci dzieciakom po spacerze to klon, dlatego też za przygotowanie “makiety” klonu się zabraliśmy. Kartony z moją pomocą połączyliśmy, gałązki powycinane przez dzieci do pnia dołączyliśmy, reszta zadania należała do smyków…

 

Efekt końcowy naszej pracy spodobał się nam bardzo, że przez dłuższy czas zdobił półkę w pokoju, by w chwilach przerwy pełnić również funkcję głównego atrybutu wielu zabaw.

* opisany warsztat miał miejsce w 2013 roku, dlatego też swoim przebiegiem dostosowany jest do ówczesnego wieku moich dzieci. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by i ze starszymi podobny przygotować, jednak wtedy należałoby umiejętnie dodać zadania odpowiednie do wieku uczestników wyjścia w plener.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *