Stolik szpulowy

Od zawsze podobały mi się niebanalne rozwiązania dekoratorskie, dlatego też kiedy po raz pierwszy w “dziadkowej” stodole wypatrzyłam szpulę po kablach wiedziałam, że prędzej czy później wykorzystam ją na moje potrzeby.

Czas mijał, szpula kurzyła się w kącie stodoły, aż wreszcie udało mi się znaleźć chwilę, by za wspomnianą się zabrać.

Docelowo szpula miała stać się niewielkim stolikiem kawowym do odmienianego wówczas przeze mnie pokoju.

Do zobrazowania swojej wizji wykorzystałam:

– szpulę

– drewniane kołki (do zatkania niepotrzebnych dziur w szpuli)

– szpachlówkę oraz szpachelkę

– papier ścierny

– puszkę białej farby do drewna

– wałek

– pędzel

– sznur (30 metrów)

– klej do klejenia na ciepło oraz pistolet do kleju

– 4 sztuki kół

– śrubki i śrubokręt.

W pierwszej kolejności szpulę oczyściłam papierem ściernym. Kołki umieściłam w otworach, które uznałam za zbędne. Zaszpachlowałam ubytki i pozostawiłam do wysuszenia…

Kiedy szpachlówka wyschła (po jakichś 10 godzinach) szpulę raz jeszcze przeszlifowałam papierem ściernym. Następnie pomalowałam ją przy pomocy wałka farbą do drewna. Elementy do których wałkiem nie mogłam się dostać wykończyłam niewielkim pędzelkiem…

Po całym dniu suszenia na słońcu przyszła pora na wykończenie.

Linę – sznur – ciasno owinęłam wokoło nogi stolika. Postanowiłam owinąć nim też spód szpuli. By jednak w tym miejscu sznur się utrzymał przykleiłam go na ciepło przy pomocy pistoletu i kleju.

Na sam koniec do stolika przykręcone zostały cztery kółka meblowe. Stolik został prawie ukończony. Prawie, gdyż czeka mnie jeszcze wycięcie ze szkła bądź pleksi nakładki na blat.

W tej chwili całość prezentuje się następująco…

Jeśli więc i Ty szukasz niebanalnego i taniego pomysłu na stolik kawowy lub nocny. Znajdź szpulę po kablach w wybranym przez Ciebie rozmiarze… i do dzieła!

O Rupakach słów kilka

Słyszeliście kiedykolwiek o Rupakach? Nie?!

My do nie tak dawna też nie mieliśmy o tych zabawnych i kolorowych stworkach pojęcia. Okazuje się jednak, że wystarczy odrobinę dokładniej przyjrzeć się szufladzie tatusia, półce z książkami czy też wózkowi dla lalek, by odkryć, że mogą je zamieszkiwać właśnie one…

Rupaki to przezabawne, ale i wielce charakterystyczne stwory, które żyją nie gdzie indziej, jak w dziecięcej wyobraźni. Ich świat stara się nam przybliżyć poetka Danuta Wawiłow.

“Wielcy boją się myszy i nie lubią jeść sera.

Zawsze tańczą kozaka, gdy na burzę się zbiera.

Śpią w kaloszach, a kąpiel zawsze biorą we frakach.

Nie chcesz wierzyć  – naprawdę ja się znam na RUPAKACH.

 

A RUPAKI mieszkają w dziwnych dziurach i kątach.

I na przykład za szafą, gdzie kurzu się nie sprząta

I w szufladzie tatusia

I na półce z książkami

I w wózeczku dla lalki też nocują czasami.

Są RUPAKI dorosłe  i RUPAKI dzieciaki,
dziewczyny, chłopaki, mądrale, głuptaki, brzydale, ładne RUPAKI…” (źródło:Rupaki Hip Hop. Bajka Bez Barier)

Wieść o Rupakach dotarła do nas jakiś czas temu za sprawą pewnego ciekawego projektu. Projektu, który dosłownie i w przenośni postawił świat na głowie. “Bajka bez Barier” to przedsięwzięcie, w którym niewidome dzieci tworzą obraz video, a niesłyszące pracują nad muzyką do niezwykłej bajki. Niemożliwe? A jednak, wyobraźnia nie zna granic! Przed dziećmi otworzono więc niedostępny świat dźwięku i obrazu. Zamiast oczu i uszu użyto… dotyku – bo ciało też może „słyszeć” muzykę, a dłonie mogą „widzieć” faktury i kształty plastyczne.
Oto projektowe Rupaki, które skradły na tyle nasze serca, że sami postanowiliśmy stworzyć własne:

źródło: KLIK

Jak Wam się te przezabawne stworki podobają?

Zróbmy sobie grę!

Lubicie gry? My bardzo! I to zarówno planszowe, jak i wszelkiego typu inne wyzwania dumnie miano gier noszące. Rzecz jasna nie wszystkie nam do gustu przypadają, jednak znaczna ich część jest jak najbardziej ok.

Wiecie, że może być coś jeszcze fajniejszego niż “zwykła” gra?

Gra wymyślona i wykonana przez Ciebie (i/lub Twoje dziecko). Dokładnie tak! Nie ma nic lepszego niż samodzielnie opracowana, dopracowana i przygotowana gra. Przekonaliśmy się o tym już kilkukrotnie.  Jakiś czas temu z wykorzystaniem rolek po papierze toaletowym, dwustronnej taśmy, nożyczek, tektury, kredek oraz pomponów stworzyliśmy grę pod roboczym tytułem “Taka sobie gra”.

Rolki po papierze toaletowym poprzecinaliśmy na dwie mniej więcej równe części. Powstałe pierścienie połączyliśmy ze sobą w taki sposób, by stworzyły nam “planszę” o rozmiarach 4 pierścienie na 4 pierścienie.

 

Następnie zabraliśmy się za stworzenie kart pomocniczych. Rozrysowaliśmy na nich dokładnie taki sam układ pierścieni, jaki wcześniej stworzyliśmy z rolek. Następnie sięgnęliśmy po kolorowe pompony. Z ich pomocą (oraz przy wsparciu kredek) na kolejnych kartach pomocniczych powstały wzory, kolorowe ułożenia pomponów, które w odpowiedni sposób będzie należało odwzorować na planszy.

Pierwszy wariant gry polegał na odwzorowaniu ułożenia pomponów przy użyciu pęsety, to wszystko w ściśle określonym czasie. Okazało się, że z pozoru proste zadanie wcale takie nie jest. Raz, że obsługa pęsety do łatwych nie należy, dwa, że trzeba się nie lada skoncentrować, by w odpowiednie pierścienie kolorowy pompon włożyć. Dzięki tej zabawie doskonalimy nie tylko sprawność manualną, ale również umiejętności matematyczne (liczenie, orientacja przestrzenna).

W drugim wariancie zabawę nieco utrudniliśmy. To druga osoba opisywała osobie układającej na planszy pompony odpowiednie ich położenie.

Trzeci sposób zabawy postanowiliśmy ograniczyć do prób delikatnego rzucania pomponików w odpowiednie pola planszy. Pęseta poszła w odstawkę, a my z ogromną radością i w wielkim skupieniu koncentrowaliśmy się na tym, z jaką siłą “wyrzucić” niewielką, bawełnianą kuleczkę, by trafiła we właściwe “okno”.

Stworzenie własnej gry, a następnie wymyślanie wariantów zabaw z nią to nie tylko dobra zabawa dla całej rodziny, to również wielopłaszczyznowe stymulowanie rozwoju naszych pociech. Czy warto w taki sposób się bawić? Jak najbardziej!

My zachęcamy Was przeogromnie – mamy nadzieję, że z naszego doświadczenia skorzystacie, a może sami wymyślicie coś swojego.

Jeśli tak. Koniecznie Waszymi pomysłami podzielcie się z nami!

Ciecz nienewtonowska raz jeszcze…

Co jakiś czas staramy się wracać do “starych”, sprawdzonych już wcześniej, aktywności. Tak było i tym razem, kiedy uziemieni przez niesprzyjającą pogodę w domu “zabijaliśmy” czas zabawami z cieczą nienewtonowską.

Ciecz nienewtonowska nazywana również płynem nienewtonowskim, to niesamowita substancja, która w zależności od siły z jaką na nią działamy zachowuje się albo jak ciecz, albo ciało stałe.

Tę niesamowitą substancję stworzyć można w niezwykle prosty sposób w warunkach domowych. Wystarczą dwie szklanki mąki ziemniaczanej i około 1 i 1/4 szklanki wody. Mąkę powoli wsypujemy do wody, mieszamy, a gdy uzyskamy substancję o konsystencji przypominającej gęstą farbę możemy rozpocząć naszą zabawę…

 

Delikatna ciastolina domowej roboty

Plastelina, ciastolina, modelina, wszelkiego typu masy plastyczne to zdecydowanie najatrakcyjniejsza aktywność dla moich (i nie tylko moich) dzieciaków. Kiedy więc nadarza się okazja, by móc wypróbować nieznany nam dotąd przepis na jedną z nich – próbujemy!

Ponad rok temu odkryliśmy nowy sposób na niezwykle delikatną ciastolinę, jednocześnie bardzo prostą w wykonaniu. Od tamtej pory co jakiś czas do niej powracamy.

Wystarczy połączyć mąkę kukurydzianą z odpowiednią ilością odżywki do włosów. Składniki łączymy w proporcji 2:1 (dwie porcje mąki na jedną porcję odżywki), mieszamy i już po chwili możemy cieszyć się wspaniałą zabawą.

W przypadku naszej zabawy obyło się bez barwników, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by masę barwnikami spożywczymi zabarwić. Ozdobić ją można również brokatem.

Co Wy na to? Spróbujecie wykonać podobną?

Skrzynko – puffa. Zrób ją sam.

Po raz pierwszy wpis o skrzynko – puffie opublikowaliśmy na łamach bloga w 2014 roku, to wtedy też powstała pierwsza z naszych skrzynek, których najczęściej do dekoracji pokoju dziecięcego używaliśmy. Wraz z przeniesieniem naszej przestrzeni na swój własny serwer przyszła pora na delikatne odświeżenie wpisu naszych działań związanych ze skrzynkami.

 

Mamy to szczęście, że dziadkowie dzieciaków mają spory strych i jeszcze większą stodołę, w której to zakamarkach kryje się mnóstwo skarbów. Jakiś czas temu odkryliśmy w niej szpulę, zmienioną przez nas na stolik kawowy (o tym w innym wpisie), kilka dni później w nasze ręce wpadła drewniana skrzynka…

Planów na jej zagospodarowanie było wiele. Miała zostać skrzynką na dziecięce zabawki, taką na kółkach, co to ostatnimi czasy popularnością w sieci się cieszy, kiedy jednak zgodnie z dzieciakami ustaliliśmy, że w ich kącie brakuje siedziska/pufy pomysł na skrzynię skarbów został odrobinę zmodyfikowany.

Przygotowaliśmy:

– drewnianą skrzynię

– farbę do drewna (bezzapachowa i bezpieczna dla dzieci Śnieżka Supermal sprawdziła nam się rewelacyjnie)

– pędzel

– papier ścierny (drobnoziarnisty)

– pilniki (pod ręką znalazły się takie do metalu, jednak i przy drewnie zdały one egzamin)

– dwa zawiasy, śruby do ich wkręcenia oraz śrubokręt

– płyta o wymiarach skrzynki z przeznaczeniem na wieko

– gąbka tapicerska o wymiarach w/w płyty

– skrawek tkaniny do obicia płyty

– taker stolarski i zszywki tapicerskie.

Realizację naszych założeń rozpoczęliśmy od delikatnego przeszlifowania skrzyni papierem ściernym. W następnej kolejności zabraliśmy się za jej pomalowanie.

Po pomalowaniu skrzynki pierwszą warstwą farby raz jeszcze przeszlifowaliśmy ją papierem ściernym oraz pilnikami, w miejscach, gdzie było to konieczne. Następnie pokryliśmy ją drugą warstwą farby. Po wyschnięciu całości dokręciliśmy do skrzynki zawiasy i wieko. Wewnętrzną część pokrywy pomalowaliśmy również na kolor skrzynki.

Na pokrywę skrzyni nałożyliśmy warstwę ok. 5 cm gąbki tapicerskiej, całość obłożyliśmy wybraną do obicia tkaniną. Materiał umocowaliśmy po wewnętrznej stronie wieka przy pomocy takera i zszywek tapicerskich.

W ten oto sposób powstała skrzynio – pufa, która jednocześnie będzie pełniła rolę skrzynki na zabawki oraz siedziska dla moich pociech.

Do skrzyni domontowaliśmy na sam koniec cztery niewielkie koła, by ta stała się nieco bardziej mobilna.

 

 

Sposób na kolorową koszulkę (DIY)

Moda letnia rządzi się swoimi prawami. W opinii znawców ubrania letnie tego sezonu miały zachwycać intensywnością barw i bogactwem wzorów, miały przy tym również zwracać na siebie uwagę.

Choć mam wrażenie, że my i moda to dwie nie do końca pasujące do siebie sprawy, to jednak czasami swoją twórczością zahaczamy i o nią.

W jeden z pięknych letnich dni zabraliśmy się (choć tak właściwie to zabrała się za nie córka) za kolorowe, iście letnie, nadruki koszulkowe.

By móc do projektanckiej pracy przystąpić przygotowaliśmy:

– biały t-shirt,

– kartkę brystolu formatu A3,

– klamerki,

– kolorowe mazaki (nie do tkanin),

– spryskiwacz z wodą.

Koszulkę zabezpieczyliśmy od wewnątrz brystolem, upięliśmy ją po bokach klamerkami i za namalowanie kolorowych wzorów się zabraliśmy. A kiedy już koliste cuda powstały, intensywnie spryskaliśmy je wodą.

Wszystko po to, by po wyschnięciu t-shirta móc podziwiać taki oto efekt.

I jak Wam się podoba?

 

Kolorowe papugi – kreatywne wakacje z Kidea

Dzieciaki rozpoczęły wakacje, ja z kolei odliczam dni do mojego urlopu już na palcach tylko jednej ręki. Podobnie jak w minionych latach i w tym roku odwiedzimy moje rodzinne strony. W oparciu o nie postaramy się zorganizować całą masę atrakcji.

Nim jednak na podbój południowej części naszego kraju ruszymy, postanowiliśmy się skupić na lokalnych rozrywkach.

W kwietniu bieżącego roku w jednej z galerii poznańskich swoje drzwi dla zwiedzających otworzyła Papugarnia Kakadu, wtedy też odwiedziliśmy ją po raz pierwszy. Zafascynowani niezwykle kolorowym miejscem i możliwością obcowania w minioną sobotę odwiedziliśmy ją po raz kolejny. I choć efekt wow za drugim razem był już nieco mniejszy, tak czy siak wciąż pod wrażeniem kolorowych ptaków pozostajemy.

Ponieważ temat papug u nas wciąż na topie, od rozmów do działania postanowiliśmy przejść.

Przygotowaliśmy:

– kartkę białego bloku technicznego

– ołówek

– nożyczki

– dwie słomki do napojów (jedna nieco szersza od drugiej)

– kawałek taśmy klejącej oraz kawałek taśmy dwustronnej

– pisaki Kidea – KLIK

– kredki bezdrzewne Kidea – KLIK

– kredki wykręcane Kidea – KLIK

Zabraliśmy się za działanie.

Kartkę zagięliśmy na pół…

Narysowaliśmy na jednej ze stron kartki kształt papugi, który następnie wycięliśmy i pokolorowaliśmy z użyciem pisaków i kredek…

Gotowe, kolorowe papugi, przykleiliśmy do szerszej słomki (z jednej strony “zamkniętej”- zaklejonej)…

Tym oto sposobem powstały dwie kolorowe papugi. Gotowe papugi, jak na ptaki przystało, potrafią latać – wystarczy nałożyć je na węższą słomkę i  z odpowiednią siłą dmuchnąć w nią.

O właśnie tak…

Papugi ślizgały się po naszym stole urządzając najprawdziwszy papuzi wyścig, jednocześnie ucząc dzieciaki dawkowania odpowiedniej ilości powietrza w słomkę (ćwiczenia oddechowe). Nasze papugi mogą również latać w powietrzu. Wykonują wtedy całkiem sporo zabawnych, papuzich ewolucji.

Jak Wam się podobają nasze kolorowe ptaki?

Skusicie się, by wykonać podobne?

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Kidea.

Pędzlomania czyli zmalujmy coś byle czym

Ile razy w pośpiechu zastanawialiście się czym na prędko zająć malucha. A tu pomocy brak, a wykonanie czegoś nagliło bardzo. Mawiają “biednemu wiatr w oczy”, jak na złość dzieciak tego dnia sam zająć się nie potrafił i cały czas wisiał u Waszego boku. I nam czasami zdarzają się takie dni.Odkryliśmy jednak sposób, który pomaga nam je przetrwać…

Zdradzę Wam sekret czym – w takim właśnie dniu – zająć malucha, by móc pozwolić sobie na dokończenie spraw niedokończonych, naglący wręcz.

Klamerki to sprzęt, który dostępny jest w większości domów, do tego będzie potrzebne nam jeszcze coś.  Tym czymś w naszym przypadku stały się:

– pomponik

– wata

– kawałek filcu

– fragment sznurowadła

– fragment wstążeczki

– rzep (część drapiąca)

– kartka papieru

– kawałek gąbki

– wacik kosmetyczny

– piórka

– woreczek

– tektura karbowana

jednak równie dobrze mogą to być przedmioty, a właściwie ich fragmenty dostępne w Waszych domach. W tej kwestii ogranicza Was tylko Wasza i Waszych pociech pomysłowość.

Wystarczy dodać jeden do jednego i z klamerki oraz wyżej wspomnianych elementów stworzyć domowej roboty pędzle. Teraz do szczęścia jest Wam potrzebna tylko odrobina farby  – zabawa na długie godziny murowana!

Zobaczcie sami!

5 sposobów na klocki rzepy (Bunchems)

Piękna pogoda zachęca do spacerów, zabaw na świeżym powietrzu  oraz eksplorowania najbliższej okolicy. Niestety bywa i tak, że mimo słońca za oknem gdzieś obok pojawia się czynnik zmuszający nas do spędzania czasu w czterech ścianach.

Tym razem dopadło nas paskudztwo zwane rumieniem zakaźnym. To ono od blisko tygodnia wymusza na nas unikanie wyjść.

Dzieciaki doskonale radzą sobie ze znalezieniem sposobu na spędzenie chwil w domu, mimo to i ja staram się wskazać im co najmniej kilka alternatyw spędzania czasu tak, by jednocześnie dać im swobodę wyboru decydowania o tym, co robić będą.

Ponieważ w ostatnim czasie sporym zainteresowaniem cieszą się u nas rzepowe klocki Bunchems, dziś pokażę Wam kilka aktywności z ich wykorzystaniem.

1. GRA SPRAWNOŚCIOWA “ŁOWIMY RYBY”

Do przygotowania gry usprawniającej motorykę dziecka oraz  koordynację oko -ręka wystarczy przygotować kilka kolorowych szablonów rybek. My stworzyliśmy je obrysowując nasze dłonie. Do rybki doklejamy (w naszym przypadku na taśmę dwustronną, choć zdecydowanie trwalszym rozwiązaniem byłoby użycie kleju na gorąco) rzep. Następnie wykorzystując jakiś patyk lub inny drewniany sprzęt (chociażby łyżkę) tworzymy wędkę zakończoną również rzepem.

Nie pozostaje nic inne jak przyjęcie chwilowej roli wędkarza i wyłowieni wszystkich bunchemsowych ryb z naszego zbiornika wodnego.

2. AKCJA SEGREGACJA

Klasyfikowanie, segregowanie, to umiejętność matematyczna, którą nasze pociechy rozwijają od najmłodszych lat. Początkowo skupiamy się na segregowaniu w oparciu o jedną cechę (np. kolor czy wielkość, itp), by z czasem utrudniać zadanie wprowadzając coraz to więcej wytycznych.

Bunchems mają bogatą gamę kolorystyczną, co automatycznie nasuwa możliwość ich wykorzystania podczas ćwiczenia klasyfikowania. Wystarczy przygotować  wycięte z tekturki koła w podobnych kolorach, by zachęcić dziecko do segregowania. Segregowanie według kolorów samo w sobie może wydać się zbyt proste, dlatego polecamy, by ową czynność nieco uatrakcyjnić, jednocześnie utrudnić i użyć do niego pęsetę (dodatkowo poza kompetencjami matematycznymi rozwijamy tutaj też motorykę małą dziecka).

Nic nie stoi na przeszkodzie, by na naszych tekturowych podkładkach wypisać odpowiednie liczby. Wtedy na daną podkładkę ułożyć musimy tylko wskazaną ilość rzepów.

3. OBRAZKOWE KODOWANIE

Kodowanie stało się w ostatnim czasie bardzo modne. Ulegliśmy odrobinie modzie i z wykorzystaniem Bunchems oraz dwóch tabelek opisanych w podobny sposób jak w popularnej grze w statki skupiliśmy się na przekazywaniu zakodowanej informacji.

W pierwszej kolejności jedna z osób stworzyła rysunek, by następnie w postaci kodu: “2c pomarańczowy, 2e pomarańczowy, 8d zielony, itp.” – nie pokazując co stworzyła – przekazać obraz drugiej osobie.

W ten sam sposób podawaliśmy sobie drogę przez labirynt ułożony z Bunchems właśnie.

4. ZABAWY Z ALFABETEM

Kolejna zabawa to rewelacyjna aktywność utrwalająca znajomość liter pisanych polskiego alfabetu. Wypełnianie wybranymi Bunchems kolejnych liter 0raz tworzenie w następnej kolejności wybranych wyrazów to to, z czym nawet  najbardziej oporni nauce czytania powinni sobie poradzić.

Gdyby ktoś z Was chciał skorzystać z naszych szablonów liter – można je pobrać TUTAJ 

5. WIECZORNE PODCHODY

Nie wiem czy wiecie, ale w ofercie klocków Bunchems znajdują się również takie, które świecą w ciemności.

W naszym posiadaniu są dwa świecące zestawy: smoki oraz jednorożce.

Poza tworzeniem klasycznych bunchemsowych konstrukcji wykorzystaliśmy świecące klocki do przygotowania wieczorno/nocnych podchodów. Naświetlone strzałki rozłożone po całym domu doprowadziły nas do niespodzianki…

Na końcu naszych podchodów czekała na nas (o czym już wyżej wspomniałam) niespodzianka – jak to zwykle w podchodach bywa – ogromne jajo Hatchimals, nie jednak takie zwyczajne, bo pełne Bunchems właśnie. Po wykluciu się rzepów zgodnie z instrukcją stworzyliśmy słodkiego pingwinka Penguala.

Odczytywanie i tworzenie według instrukcji, obcowanie z klockami, które stymulują sensorycznie nasze dłonie, a wreszcie osiągnięcie zaplanowanego efektu w postaci gotowej konstrukcji to całkiem spora dawka pozytywnych oddziaływań na naszą pociechę.

Jak Wam podobają się nasze rzepowe pomysły?

Tak naprawdę całkiem sporo z nich odnieść można do każdego rodzaju klocków, jeśli jednak nasuwają się Wam jeszcze jakieś pomysły na wykorzystanie rzepów w zabawie – koniecznie się nimi z nami podzielcie.