Ciecz nienewtonowska raz jeszcze…

Co jakiś czas staramy się wracać do “starych”, sprawdzonych już wcześniej, aktywności. Tak było i tym razem, kiedy uziemieni przez niesprzyjającą pogodę w domu “zabijaliśmy” czas zabawami z cieczą nienewtonowską.

Ciecz nienewtonowska nazywana również płynem nienewtonowskim, to niesamowita substancja, która w zależności od siły z jaką na nią działamy zachowuje się albo jak ciecz, albo ciało stałe.

Tę niesamowitą substancję stworzyć można w niezwykle prosty sposób w warunkach domowych. Wystarczą dwie szklanki mąki ziemniaczanej i około 1 i 1/4 szklanki wody. Mąkę powoli wsypujemy do wody, mieszamy, a gdy uzyskamy substancję o konsystencji przypominającej gęstą farbę możemy rozpocząć naszą zabawę…

 

Delikatna ciastolina domowej roboty

Plastelina, ciastolina, modelina, wszelkiego typu masy plastyczne to zdecydowanie najatrakcyjniejsza aktywność dla moich (i nie tylko moich) dzieciaków. Kiedy więc nadarza się okazja, by móc wypróbować nieznany nam dotąd przepis na jedną z nich – próbujemy!

Ponad rok temu odkryliśmy nowy sposób na niezwykle delikatną ciastolinę, jednocześnie bardzo prostą w wykonaniu. Od tamtej pory co jakiś czas do niej powracamy.

Wystarczy połączyć mąkę kukurydzianą z odpowiednią ilością odżywki do włosów. Składniki łączymy w proporcji 2:1 (dwie porcje mąki na jedną porcję odżywki), mieszamy i już po chwili możemy cieszyć się wspaniałą zabawą.

W przypadku naszej zabawy obyło się bez barwników, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by masę barwnikami spożywczymi zabarwić. Ozdobić ją można również brokatem.

Co Wy na to? Spróbujecie wykonać podobną?

Skrzynko – puffa. Zrób ją sam.

Po raz pierwszy wpis o skrzynko – puffie opublikowaliśmy na łamach bloga w 2014 roku, to wtedy też powstała pierwsza z naszych skrzynek, których najczęściej do dekoracji pokoju dziecięcego używaliśmy. Wraz z przeniesieniem naszej przestrzeni na swój własny serwer przyszła pora na delikatne odświeżenie wpisu naszych działań związanych ze skrzynkami.

 

Mamy to szczęście, że dziadkowie dzieciaków mają spory strych i jeszcze większą stodołę, w której to zakamarkach kryje się mnóstwo skarbów. Jakiś czas temu odkryliśmy w niej szpulę, zmienioną przez nas na stolik kawowy (o tym w innym wpisie), kilka dni później w nasze ręce wpadła drewniana skrzynka…

Planów na jej zagospodarowanie było wiele. Miała zostać skrzynką na dziecięce zabawki, taką na kółkach, co to ostatnimi czasy popularnością w sieci się cieszy, kiedy jednak zgodnie z dzieciakami ustaliliśmy, że w ich kącie brakuje siedziska/pufy pomysł na skrzynię skarbów został odrobinę zmodyfikowany.

Przygotowaliśmy:

– drewnianą skrzynię

– farbę do drewna (bezzapachowa i bezpieczna dla dzieci Śnieżka Supermal sprawdziła nam się rewelacyjnie)

– pędzel

– papier ścierny (drobnoziarnisty)

– pilniki (pod ręką znalazły się takie do metalu, jednak i przy drewnie zdały one egzamin)

– dwa zawiasy, śruby do ich wkręcenia oraz śrubokręt

– płyta o wymiarach skrzynki z przeznaczeniem na wieko

– gąbka tapicerska o wymiarach w/w płyty

– skrawek tkaniny do obicia płyty

– taker stolarski i zszywki tapicerskie.

Realizację naszych założeń rozpoczęliśmy od delikatnego przeszlifowania skrzyni papierem ściernym. W następnej kolejności zabraliśmy się za jej pomalowanie.

Po pomalowaniu skrzynki pierwszą warstwą farby raz jeszcze przeszlifowaliśmy ją papierem ściernym oraz pilnikami, w miejscach, gdzie było to konieczne. Następnie pokryliśmy ją drugą warstwą farby. Po wyschnięciu całości dokręciliśmy do skrzynki zawiasy i wieko. Wewnętrzną część pokrywy pomalowaliśmy również na kolor skrzynki.

Na pokrywę skrzyni nałożyliśmy warstwę ok. 5 cm gąbki tapicerskiej, całość obłożyliśmy wybraną do obicia tkaniną. Materiał umocowaliśmy po wewnętrznej stronie wieka przy pomocy takera i zszywek tapicerskich.

W ten oto sposób powstała skrzynio – pufa, która jednocześnie będzie pełniła rolę skrzynki na zabawki oraz siedziska dla moich pociech.

Do skrzyni domontowaliśmy na sam koniec cztery niewielkie koła, by ta stała się nieco bardziej mobilna.

 

 

Sposób na kolorową koszulkę (DIY)

Moda letnia rządzi się swoimi prawami. W opinii znawców ubrania letnie tego sezonu miały zachwycać intensywnością barw i bogactwem wzorów, miały przy tym również zwracać na siebie uwagę.

Choć mam wrażenie, że my i moda to dwie nie do końca pasujące do siebie sprawy, to jednak czasami swoją twórczością zahaczamy i o nią.

W jeden z pięknych letnich dni zabraliśmy się (choć tak właściwie to zabrała się za nie córka) za kolorowe, iście letnie, nadruki koszulkowe.

By móc do projektanckiej pracy przystąpić przygotowaliśmy:

– biały t-shirt,

– kartkę brystolu formatu A3,

– klamerki,

– kolorowe mazaki (nie do tkanin),

– spryskiwacz z wodą.

Koszulkę zabezpieczyliśmy od wewnątrz brystolem, upięliśmy ją po bokach klamerkami i za namalowanie kolorowych wzorów się zabraliśmy. A kiedy już koliste cuda powstały, intensywnie spryskaliśmy je wodą.

Wszystko po to, by po wyschnięciu t-shirta móc podziwiać taki oto efekt.

I jak Wam się podoba?

 

Kolorowe papugi – kreatywne wakacje z Kidea

Dzieciaki rozpoczęły wakacje, ja z kolei odliczam dni do mojego urlopu już na palcach tylko jednej ręki. Podobnie jak w minionych latach i w tym roku odwiedzimy moje rodzinne strony. W oparciu o nie postaramy się zorganizować całą masę atrakcji.

Nim jednak na podbój południowej części naszego kraju ruszymy, postanowiliśmy się skupić na lokalnych rozrywkach.

W kwietniu bieżącego roku w jednej z galerii poznańskich swoje drzwi dla zwiedzających otworzyła Papugarnia Kakadu, wtedy też odwiedziliśmy ją po raz pierwszy. Zafascynowani niezwykle kolorowym miejscem i możliwością obcowania w minioną sobotę odwiedziliśmy ją po raz kolejny. I choć efekt wow za drugim razem był już nieco mniejszy, tak czy siak wciąż pod wrażeniem kolorowych ptaków pozostajemy.

Ponieważ temat papug u nas wciąż na topie, od rozmów do działania postanowiliśmy przejść.

Przygotowaliśmy:

– kartkę białego bloku technicznego

– ołówek

– nożyczki

– dwie słomki do napojów (jedna nieco szersza od drugiej)

– kawałek taśmy klejącej oraz kawałek taśmy dwustronnej

– pisaki Kidea – KLIK

– kredki bezdrzewne Kidea – KLIK

– kredki wykręcane Kidea – KLIK

Zabraliśmy się za działanie.

Kartkę zagięliśmy na pół…

Narysowaliśmy na jednej ze stron kartki kształt papugi, który następnie wycięliśmy i pokolorowaliśmy z użyciem pisaków i kredek…

Gotowe, kolorowe papugi, przykleiliśmy do szerszej słomki (z jednej strony “zamkniętej”- zaklejonej)…

Tym oto sposobem powstały dwie kolorowe papugi. Gotowe papugi, jak na ptaki przystało, potrafią latać – wystarczy nałożyć je na węższą słomkę i  z odpowiednią siłą dmuchnąć w nią.

O właśnie tak…

Papugi ślizgały się po naszym stole urządzając najprawdziwszy papuzi wyścig, jednocześnie ucząc dzieciaki dawkowania odpowiedniej ilości powietrza w słomkę (ćwiczenia oddechowe). Nasze papugi mogą również latać w powietrzu. Wykonują wtedy całkiem sporo zabawnych, papuzich ewolucji.

Jak Wam się podobają nasze kolorowe ptaki?

Skusicie się, by wykonać podobne?

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Kidea.

Pędzlomania czyli zmalujmy coś byle czym

Ile razy w pośpiechu zastanawialiście się czym na prędko zająć malucha. A tu pomocy brak, a wykonanie czegoś nagliło bardzo. Mawiają “biednemu wiatr w oczy”, jak na złość dzieciak tego dnia sam zająć się nie potrafił i cały czas wisiał u Waszego boku. I nam czasami zdarzają się takie dni.Odkryliśmy jednak sposób, który pomaga nam je przetrwać…

Zdradzę Wam sekret czym – w takim właśnie dniu – zająć malucha, by móc pozwolić sobie na dokończenie spraw niedokończonych, naglący wręcz.

Klamerki to sprzęt, który dostępny jest w większości domów, do tego będzie potrzebne nam jeszcze coś.  Tym czymś w naszym przypadku stały się:

– pomponik

– wata

– kawałek filcu

– fragment sznurowadła

– fragment wstążeczki

– rzep (część drapiąca)

– kartka papieru

– kawałek gąbki

– wacik kosmetyczny

– piórka

– woreczek

– tektura karbowana

jednak równie dobrze mogą to być przedmioty, a właściwie ich fragmenty dostępne w Waszych domach. W tej kwestii ogranicza Was tylko Wasza i Waszych pociech pomysłowość.

Wystarczy dodać jeden do jednego i z klamerki oraz wyżej wspomnianych elementów stworzyć domowej roboty pędzle. Teraz do szczęścia jest Wam potrzebna tylko odrobina farby  – zabawa na długie godziny murowana!

Zobaczcie sami!

5 sposobów na klocki rzepy (Bunchems)

Piękna pogoda zachęca do spacerów, zabaw na świeżym powietrzu  oraz eksplorowania najbliższej okolicy. Niestety bywa i tak, że mimo słońca za oknem gdzieś obok pojawia się czynnik zmuszający nas do spędzania czasu w czterech ścianach.

Tym razem dopadło nas paskudztwo zwane rumieniem zakaźnym. To ono od blisko tygodnia wymusza na nas unikanie wyjść.

Dzieciaki doskonale radzą sobie ze znalezieniem sposobu na spędzenie chwil w domu, mimo to i ja staram się wskazać im co najmniej kilka alternatyw spędzania czasu tak, by jednocześnie dać im swobodę wyboru decydowania o tym, co robić będą.

Ponieważ w ostatnim czasie sporym zainteresowaniem cieszą się u nas rzepowe klocki Bunchems, dziś pokażę Wam kilka aktywności z ich wykorzystaniem.

1. GRA SPRAWNOŚCIOWA “ŁOWIMY RYBY”

Do przygotowania gry usprawniającej motorykę dziecka oraz  koordynację oko -ręka wystarczy przygotować kilka kolorowych szablonów rybek. My stworzyliśmy je obrysowując nasze dłonie. Do rybki doklejamy (w naszym przypadku na taśmę dwustronną, choć zdecydowanie trwalszym rozwiązaniem byłoby użycie kleju na gorąco) rzep. Następnie wykorzystując jakiś patyk lub inny drewniany sprzęt (chociażby łyżkę) tworzymy wędkę zakończoną również rzepem.

Nie pozostaje nic inne jak przyjęcie chwilowej roli wędkarza i wyłowieni wszystkich bunchemsowych ryb z naszego zbiornika wodnego.

2. AKCJA SEGREGACJA

Klasyfikowanie, segregowanie, to umiejętność matematyczna, którą nasze pociechy rozwijają od najmłodszych lat. Początkowo skupiamy się na segregowaniu w oparciu o jedną cechę (np. kolor czy wielkość, itp), by z czasem utrudniać zadanie wprowadzając coraz to więcej wytycznych.

Bunchems mają bogatą gamę kolorystyczną, co automatycznie nasuwa możliwość ich wykorzystania podczas ćwiczenia klasyfikowania. Wystarczy przygotować  wycięte z tekturki koła w podobnych kolorach, by zachęcić dziecko do segregowania. Segregowanie według kolorów samo w sobie może wydać się zbyt proste, dlatego polecamy, by ową czynność nieco uatrakcyjnić, jednocześnie utrudnić i użyć do niego pęsetę (dodatkowo poza kompetencjami matematycznymi rozwijamy tutaj też motorykę małą dziecka).

Nic nie stoi na przeszkodzie, by na naszych tekturowych podkładkach wypisać odpowiednie liczby. Wtedy na daną podkładkę ułożyć musimy tylko wskazaną ilość rzepów.

3. OBRAZKOWE KODOWANIE

Kodowanie stało się w ostatnim czasie bardzo modne. Ulegliśmy odrobinie modzie i z wykorzystaniem Bunchems oraz dwóch tabelek opisanych w podobny sposób jak w popularnej grze w statki skupiliśmy się na przekazywaniu zakodowanej informacji.

W pierwszej kolejności jedna z osób stworzyła rysunek, by następnie w postaci kodu: “2c pomarańczowy, 2e pomarańczowy, 8d zielony, itp.” – nie pokazując co stworzyła – przekazać obraz drugiej osobie.

W ten sam sposób podawaliśmy sobie drogę przez labirynt ułożony z Bunchems właśnie.

4. ZABAWY Z ALFABETEM

Kolejna zabawa to rewelacyjna aktywność utrwalająca znajomość liter pisanych polskiego alfabetu. Wypełnianie wybranymi Bunchems kolejnych liter 0raz tworzenie w następnej kolejności wybranych wyrazów to to, z czym nawet  najbardziej oporni nauce czytania powinni sobie poradzić.

Gdyby ktoś z Was chciał skorzystać z naszych szablonów liter – można je pobrać TUTAJ 

5. WIECZORNE PODCHODY

Nie wiem czy wiecie, ale w ofercie klocków Bunchems znajdują się również takie, które świecą w ciemności.

W naszym posiadaniu są dwa świecące zestawy: smoki oraz jednorożce.

Poza tworzeniem klasycznych bunchemsowych konstrukcji wykorzystaliśmy świecące klocki do przygotowania wieczorno/nocnych podchodów. Naświetlone strzałki rozłożone po całym domu doprowadziły nas do niespodzianki…

Na końcu naszych podchodów czekała na nas (o czym już wyżej wspomniałam) niespodzianka – jak to zwykle w podchodach bywa – ogromne jajo Hatchimals, nie jednak takie zwyczajne, bo pełne Bunchems właśnie. Po wykluciu się rzepów zgodnie z instrukcją stworzyliśmy słodkiego pingwinka Penguala.

Odczytywanie i tworzenie według instrukcji, obcowanie z klockami, które stymulują sensorycznie nasze dłonie, a wreszcie osiągnięcie zaplanowanego efektu w postaci gotowej konstrukcji to całkiem spora dawka pozytywnych oddziaływań na naszą pociechę.

Jak Wam podobają się nasze rzepowe pomysły?

Tak naprawdę całkiem sporo z nich odnieść można do każdego rodzaju klocków, jeśli jednak nasuwają się Wam jeszcze jakieś pomysły na wykorzystanie rzepów w zabawie – koniecznie się nimi z nami podzielcie.

Kosmonautą być!

Kosmos – ogromny, niezmierzony, pełen planet, gwiazd i innych ciał niebieskich.

Przestrzeń kosmiczna to temat, który u nas wciąż na topie, a i z moimi podopiecznymi raz na jakiś czas wybieram się podróż kosmiczną. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że kosmos to temat warty poruszenia. Kilka ciekawych kosmicznych inspiracji sprawdziło się w toku moich działań z przedszkolakami. Dziś przedstawię Wam jedną z nich.

W pierwszej kolejności zabraliśmy się za przygotowanie postaci kosmonauty.

By takową móc stworzyć niezbędne będzie wydrukowanie bądź narysowanie szablonu postaci kosmicznego podróżnika, nożyczki, skrawek przeźroczystej folii, taśma dwustronna bądź klej, farby albo mazaki oraz zdjęcie twarzy osoby, która rolę kosmonauty pełnić będzie.

Gotowi? No to zaczynamy!

W pierwszej kolejności zabieramy się za odpowiednie wycięcie kombinezonu astronauty…

W puste miejsce na jego hełmie wklejamy od wewnętrznej strony przeźroczysty skrawek folii oraz zdjęcie…

Na sam koniec zabieramy się za odpowiednie ozdobienie kombinezonu…

I oto w mig – kosmonauci gotowi!

Szpiegowska torba małego odkrywcy

Zatrzymaj się na chwilę, weź głęboki oddech i spójrz na świat oczami twojej pociechy. Co widzisz? Wszystko!  Tak zazwyczaj na podobne pytanie odpowiadają moich wychowankowie. Oczy dziecka są ciekawe świata, co chwilkę zmieniają obiekt swojego zainteresowania i spoglądają gdzie indziej, bo przecież wszystko jest tak bardzo interesujące, że szkoda na dłużej zatrzymywać się w jednym miejscu. Dzieci więc z natury są niezwykle ciekawskie, co tylko pomaga im odkrywać nowe rzeczy, poszukiwać nowych rozwiązań.

Blisko pięć lat temu znalazłam sposób, by ciekawskie maluchy zająć na dłuższą chwilę, a jednocześnie zaoferować im całkiem sporą dawkę radości, dobrej zabawy, a także ćwiczeń, które usprawnią je – przede wszystkim (choć nie tylko) – manualnie…

 

Przy okazji przenosin bloga w nowe miejsce postanowiłam nieco odświeżyć wpis, w którym pokazuję jak stworzyć szpiegowską torbę małego odkrywcy.

 

Słyszeliście kiedyś o szpiegowskiego torbie? Jeśli nie to bez paniki, zaraz wyjaśnię w czym rzecz. Szpiegowska torba (z ang. spy bag) to nic innego jak woreczek pełen jakiegoś sypkiego materiału, w którym ukryte są niewielkie niespodzianki. Zadanie dziecka bawiącego się szpiegowską torebką polega na odszukaniu owych ukrytych niespodzianek zgodnie z załączoną instrukcją.

By móc w ogóle pracę nad wspomnianą rozpocząć na dobry początek należało odnaleźć kilka skarbów, które we wspomnianej umieścić by można.

Zajęło mi to dłuższą chwilę, bo każdy z odnalezionych przedmiotów nagle okazywał się tym jedynym i ulubionym, co za tym idzie maluchy nie chciały się z nim za nic w świecie rozstać.

Koniec końców dziesięć maleńkich skarbów udało nam się wyszukać… można było ruszać dalej z robotą.

W następnej kolejności moja praca skupiła się na pozszywaniu skrawków filcu oraz wszyciu w nie “ekranu” z folii po opakowaniu flamastrów.

Dosyć sprawnie udało mi się z torebką uporać, dlatego do gotowej czym prędzej skarby wrzuciłam, by po chwili zasypać je znaczną ilością – w moim przypadku – ryżu.

Już po chwili torba pełna niespodzianek maluchom została zaprezentowana.

Pierwsze zetknięcie dzieciaków ze szpiegowską saszetką było dosyć przypadkowe. Dzieciaki na chybił trafił przesypywały zawartość torebki z boku na bok odnajdując bądź też nie kilku specjalnych gości pośród ryżu.

Poszukiwania maluchom ułatwiła specjalnie ku temu przygotowana “podpowiedź”. “Podpowiedź” co w torebce odnaleźć mogą i czego szukać powinni…

Od tego momentu szpiegowskie działania nie były już tak chaotyczne i wszystkie z wyróżnionych na “instrukcji” przedmiotów natychmiast udało się odnaleźć.

Jak Wam się pomysł ze szpiegowską torbą podoba? Jak sądzicie, czy i Waszym szkrabom taka forma poszukiwań przypadłaby do gustu?

Koszyczek wielkanocny – zając

Zrobiło się wokoło świątecznie… Zajączki, kurczaczki, pisklaczki, kolorowe jajka – sklepowe półki uginają się od ozdób wielkanocnych.

Święta tuż tuż… , więc w wolnej chwili postanowiliśmy pomyśleć o wprowadzeniu świątecznego nastroju w naszym domu.

Ja skupiłam się na rzeźbieniu zajączków w glinie, zaś dzieciaki tworzyły zajączkowe koszyki wielkanocne.