Stolik szpulowy

Od zawsze podobały mi się niebanalne rozwiązania dekoratorskie, dlatego też kiedy po raz pierwszy w “dziadkowej” stodole wypatrzyłam szpulę po kablach wiedziałam, że prędzej czy później wykorzystam ją na moje potrzeby.

Czas mijał, szpula kurzyła się w kącie stodoły, aż wreszcie udało mi się znaleźć chwilę, by za wspomnianą się zabrać.

Docelowo szpula miała stać się niewielkim stolikiem kawowym do odmienianego wówczas przeze mnie pokoju.

Do zobrazowania swojej wizji wykorzystałam:

– szpulę

– drewniane kołki (do zatkania niepotrzebnych dziur w szpuli)

– szpachlówkę oraz szpachelkę

– papier ścierny

– puszkę białej farby do drewna

– wałek

– pędzel

– sznur (30 metrów)

– klej do klejenia na ciepło oraz pistolet do kleju

– 4 sztuki kół

– śrubki i śrubokręt.

W pierwszej kolejności szpulę oczyściłam papierem ściernym. Kołki umieściłam w otworach, które uznałam za zbędne. Zaszpachlowałam ubytki i pozostawiłam do wysuszenia…

Kiedy szpachlówka wyschła (po jakichś 10 godzinach) szpulę raz jeszcze przeszlifowałam papierem ściernym. Następnie pomalowałam ją przy pomocy wałka farbą do drewna. Elementy do których wałkiem nie mogłam się dostać wykończyłam niewielkim pędzelkiem…

Po całym dniu suszenia na słońcu przyszła pora na wykończenie.

Linę – sznur – ciasno owinęłam wokoło nogi stolika. Postanowiłam owinąć nim też spód szpuli. By jednak w tym miejscu sznur się utrzymał przykleiłam go na ciepło przy pomocy pistoletu i kleju.

Na sam koniec do stolika przykręcone zostały cztery kółka meblowe. Stolik został prawie ukończony. Prawie, gdyż czeka mnie jeszcze wycięcie ze szkła bądź pleksi nakładki na blat.

W tej chwili całość prezentuje się następująco…

Jeśli więc i Ty szukasz niebanalnego i taniego pomysłu na stolik kawowy lub nocny. Znajdź szpulę po kablach w wybranym przez Ciebie rozmiarze… i do dzieła!

Fluorescencyjne akwarium (UV)

Sporo czasu minęło od momentu, kiedy stworzyliśmy nasze akwarium UV. Pierwszy wpis o nim pojawiła się na blogu w 2013 roku. Ponieważ jednak co jakiś czas pytacie o nie i sposób jego tworzenia – postanowiliśmy (specjalnie dla Was) pokazać je raz jeszcze.

Pomysły na stworzenie pomocy, które pozwoliłyby pobudzić wzrok syna do “działania” pojawił się u nas tuż po tym, jak po ponad czterech miesiącach od narodzin dzieciaków wypisano nas ze szpitala.

Dał się nam wtedy jednak we znaki brak doświadczenia oraz brak wyobrażenia jak wspomniane mogłyby wyglądać. Początkowo więc ograniczaliśmy się do działań związanych z kontrastem czerni i bieli (z elementami czerwieni).

Kiedy podczas uczestnictwa w jednym z turnusów rehabilitacyjnych zobaczyłam, jaki podziw na twarzach dzieciaków wzbudziła tamtejsza sala doświadczania świata i jej fluorescencyjne elementy (w tym i akwarium) – postanowiłam, że w domu, angażując w proces tworzenia dzieciaki, wykonamy podobne.

Kupiłam żarówkę UV oraz fluorescencyjne lakiery (używane w tuningu samochodowym do malowania wskazówek licznikowych), w sklepie zoologicznym zaopatrzyłam się w kamyki(gdyby nie trwająca wtedy zima pewnie sami nazbieralibyśmy kamyków na podwórku), a także w rosliny akwariowe. Od zaprzyjaźnionego sklepikarza dostałam duży plastikowy (czyli bezpieczny) słój po lizakach.

W pierwszej kolejności zabrałam się za pomalowanie kamyków lakierami (lakiery pachną podobnie jak większość lakierów do paznokci, zapach do przyjemnych nie należy, więc nie narażałam na niego dzieciaków).

Pomalowana w niektórych miejscach została również akwariowa roślinka…

Wysuszone elementy zostały włożone (tym razem już z pomocą dzieciaków) do słoja. Tylną  ścianę naszego akwarium ozdobiliśmy wydrukowanym, zalaminowanym i również maźniętym lakierami fluorescencyjnymi zdjęciem rafy koralowej.

W efekcie końcowym nasze domowe, fluorescencyjne, akwarium prezentuje się tak:

Fluorescencyjne akwarium w oryginale to imitacja wodnego świata. Elementy znajdujące się w akwarium  reagują na światło ultrafioletowe, co zapewnia dużą kontrastowość widzianych bodźców.

Ćwiczenia wykorzystujące do działań akwarium realizują wszystkie etapy rozwoju wzroku:
– fiksację czyli skupianie wzroku
– skokowość – zdolność do podążania wzrokiem za poruszającym się przedmiotem
– rotację – zdolność do poruszania oczami we wszystkich kierunkach.

Czeka nas jeszcze odrobina pracy, by rozbudować nasz wodny – odrobinę zapomniany – świat, tymczasem zaprezentujemy Wam oryginał, który nas zainspirował…

Jak Wam się nasz pomysł podoba?

Stolik świetlny DIY

Light Box to świetlna tablica dla dzieci słabowidzących, pomagająca w poznawaniu kształtów, figur i kolorów. Na przedniej stronie urządzenia znajduje się podświetlona tablica, która pozwala na wyraźne oglądanie umieszczonych na niej elementów.
Razem z urządzeniem wykorzystuje się dodatkowe materiały edukacyjne (figury przestrzenne, kolorowe folie prezentujące podstawowe figury geometryczne oraz przedmioty codziennego użytku).
Light Box odpowiada sytuacjom życiowym, gdzie w jasnym otoczeniu pojawiają się ciemniejsze obiekty. Podświetlany blat oświetla twarz dziecka. Układane na nim przedmioty można zobaczyć w kontraście do jasnego tła tworzonego przez stolik. Dziecko może po nie sięgać, jak również dotykać blatu rękami, stukać w niego, widzieć własne ręce, stopy. Gdy dziecko widzi najsilniejszy bodziec wzrokowy, jakim jest światło, można pracować stopniowo nad wodzeniem oczami, sięgać ręką w ich kierunku. Jedną z terapeutycznych funkcji stolika Light Box jest to, że dziecko może rozwijać poczucie bodźca wzrokowego, a co za tym idzie zrozumienie, że może patrzeć.
Poprzez tło o zwiększonym kontraście, eliminację jaskrawego światła i redukcję otaczających bodźców wzrokowych stolik Light Box sprawia, że wykonywanie ćwiczeń wzroku jest łatwe do przeprowadzenia. Co więcej, jasno kolorowe części używane na stoliku są atrakcyjnym obiektem dla dziecka, a innowacyjność materiałów motywuje uczniów do używania, a więc i rozwijania wzroku.

Dziecko bawiąc się poznaje kolory i kształty, rozwija koordynację wzrokowo  – ruchową, uczy się rozpoznawania i doboru pasujących do siebie elementów, ćwiczy pamięć wzrokową. (źródło:KLIK) Ze względu na powyższe Light Box’y często wykorzystywane są również w zabawach dzieci dobrze widzących.

Z profesjonalnym Light Box’em spotykamy się średnio raz w tygodniu podczas zajęć u tyflopedagoga, na potrzeby domowe do tej pory wykorzystywaliśmy nieco mniejszą tablicę. Kiedy jednak na zaprzyjaźnionym blogu Projekt: Człowiek zaprezentowano stolik świetlny wykonany – i tutaj uwaga – z blatu ikea’owskiego stolika lack po prostu musieliśmy spróbować stworzyć własny. Tym bardziej, że blat taki od pewnego czasu zalegał nam w garażowych czeluściach.

Do wykonania domowego Light Box’a przydać się mogą:

– stolik bądź sam blat stolika lack

– nożyk do tapet

– świetlówki (ilość w zależności od upodobania i założonego efektu)

– pleksi

– mleczna okleina

– folia ozdobna do ewentualnego udekorowania brzegów blatu.

 

Blat stolika szwedzkiego projektu jest o tyle wdzięczny, że przeciąć pozwolił się zwykłym nożykiem do tapet.

Po nacięciu krawędzi otworu wystarczyło pozbyć się zbędnego kawałka płyty oraz tekturowego wypełnienia przypominającego plaster miodu.

Następny krok w działaniu polegał na zamontowaniu we wnętrzu stolika świetlówek. Zamontowaliśmy cztery świetlówki, po jednej na każdy bok blatu.

Na górę nałożyliśmy pleksi, którą następnie przytwierdziliśmy do całości za pomocą mlecznej okleiny.

Brzegi stolika umocniliśmy czerwoną folią okleinową.

Na tym zakończyliśmy tworzenie własnego Light boxa, od tego momentu rozpoczęła się wciągająca zabawa światłem i kolorami…

Odkąd powstał Light Box, a miało to miejsce już kilka dni temu, nie było dnia, kiedy dzieciaki nie zachwycałyby się wieczorną zabawą inspirowaną jego światłem.

Coś czuję, że ten stan potrwa jeszcze trochę.

Sposób na LEGO (DIY)

Kiedy Sylwia z bloga Mama w domu po raz pierwszy pokazała jeden ze sposobów na uporządkowanie lego od razu wiedziałam, że ten z ramką będzie dla nas  – fanów lego – idealny.

Troszkę zwlekaliśmy z wprowadzeniem podpatrzonych u Sylwii rozwiązań u nas, jednak kiedy ostatecznie przygotowaniem ramki się zajęliśmy, wszystko wyszło tak, jakby było tak od początku.

Tym oto sposobem “luźne” postaci lego znalazły swoje stałe miejsce, dzięki któremu o wiele łatwiej je odnaleźć i do zabaw lego światem dołączyć.

Złoty organizer na biurko DIY

Mam w domu małą artystkę! Miałam nadzieję, że córka wda się we mnie i tak właśnie się stało. Obrazy, obrazki, szkice i inne mniej lub bardziej twórcze dzieła powstają w naszych czterech ścianach każdego dnia (na kilogramy!!!). Aktywność małej artystki powoduje powstawanie galimatiasu na jej biurku. O ile ten z łatwością się tworzy, o tyle trudniej się go pozbyć…

Znaleźliśmy wyjście z danej sytuacji. Każde z narzędzi ma teraz swoje miejsce. Nie byle jakie, bo złote (oj tak – złoto w rękach małej artystki to jest to)!

Wspólnymi siłami stworzyliśmy organizer na biurko. Początkowo miał być nieco mniejszy, ale ostatecznie rozrósł się do rozmiaru, którego wymagały od niego akcesoria dzieciaków.

Do stworzenia wspomnianego użyliśmy kawałka sztywnej tektury oraz przyklejonych do niego niepotrzebnych szklanek, słoików oraz nakrętek. Na sam koniec pomalowaliśmy całość złotym sprejem, odczekaliśmy aż wszystko wyschnie i dobrą godzinę później mogliśmy cieszyć się nowością.

Początkowo każdy z pojemników miał być ułożony tuż obok siebie w rzędzie, jednak ostatecznie połączenie ich w jedną całość bardziej spodobało się dzieciakom.

Jak Wam się podoba nasze złote dzieło?

Nam tak bardzo przypadło do gustu, że zastanawiamy się nad wykonaniem czegoś podobnego do wykorzystania jednak jako schowka na biżuterię.

Myjnia samochodowa DIY

Motoryzacja jest naszą wspólną pasją. Miłość do samochodów przejęły od nas również dzieciaki. Syn i córka częściej wybierają w zabawie samochodziki, niż jakiekolwiek inne atrakcje.

Ponieważ aktualnie chorujemy, postanowiłam dla szkrabów, właściwie to z ich pomocą, przygotować niespodziankę. Niespodziankę oczywiście z motoryzacją związaną. Stworzyliśmy – wspólnymi siłami – myjnię samochodową.

Do jej stworzenia wykorzystaliśmy wszystko to, co pod ręką akurat znaleźliśmy.

Przemyśleliśmy dokładnie kolejne etapy mycia w tworzonym przez nas kartonowym budynku, opracowaliśmy cennik. Przyznać muszę, że dosyć abstrakcyjny, bo za mycie zapłaci się u nas zaledwie 10 zł, za nabłyszczenie – 15, zaś polerowanie lakieru samochodowego to koszt zaledwie 20 zł. Przyznacie, że ceny korzystne, ale to dzieciaki same wszystko wymyślały.

Zakasaliśmy rękawy, wszystko w całość połączyliśmy, by po chwili móc się dobrze bawić.

To co znajdą się chętni, by u nas swój wóz do porządku doprowadzić?

Klocki tablicowe – jak zrobić je samemu? (DIY)

Od kilku dni trwa intensywne przenoszenie opublikowanych już treści na nowego bloga. To doskonały moment, by przy okazji zerknąć do starszych wpisów, by odrobinę je odświeżyć. Lubię od czasu do czasu zajrzeć do postów na blogu. Przez te sześć lat trochę się ich nazbierało. Przecieram wtedy najczęściej oczy ze zdziwienia, że to już tyle czasu minęło od momentu, gdy coś konkretnego stworzyliśmy.

Blisko trzy lata temu przygotowaliśmy klocki – cztery sześciany, które po dziś dzień nam służą, klocki tablicowe.

Stworzone przez nas klocki tablicowe to nic innego jak wariacja na temat wciąż modnych przestrzeni pokrytych farbą bądź folią tablicową (ścian, lodówek, drzwi, szaf), na których swe zapędy artystyczne prezentować można, a nawet powinno się…

Jak powstały nasze klocki?

Przygotowaliśmy cztery drewniane sześciany, wyszlifowaliśmy je.

W następnej kolejności skupiliśmy się na pokryciu farbą drewnianych kostek. Zaczęliśmy malowanie pędzelkiem, choć z perspektywy czasu przyznaję, że lepszym rozwiązaniem byłoby pomalowanie całości wałkiem.

Farba tablicowa dosyć szybko schnie, dlatego też klocki w zaledwie kilka chwil były gotowe.

Nie pozostało nic innego, jak pozwolić małym artystom zająć się nimi. Stworzoną pomoc wykorzystywać można na wiele różnych sposobów: tworzenie rysunków, klockowych puzzli, czy też wykorzystywanie poszczególnych kostek z pojedynczymi rysunkami do zabaw typu “story cubes”.

Jak Wam się taki pomysł na farbę tablicową podoba? Podobne klocki sprawdziłyby się i u Was?

Tekturowe klocki domowej roboty

Zabawa jest podstawowym rodzajem aktywności dziecka. Chociaż wiele osób uważa ją za stratę czasu i nic nie znaczące działanie, to jednak właśnie ona kształtuje małego człowieka.

Do jednych z najważniejszych zabaw dziecka zaliczyć można zabawy konstrukcyjne.

Są to zabawy polegające na budowaniu różnorodnych obiektów z klocków lub innych elementów. To aktywność, w wyniku której powstaje określony wytwór.
Czynnościom konstrukcyjnym z kolei najczęściej towarzyszy uczucie przyjemności, ponieważ zaspokajają one potrzebę tworzenia.

Zabawy konstrukcyjne, które są przez dziecko doprowadzane do końca przygotowują do wykonywania zadań i prac w przyszłości.

 

Postanowiliśmy dziś pójść o krok dalej… W pierwszej kolejności naszych działań skupiliśmy się na wykonaniu elementów, które następnie w zabawie konstrukcyjnej mieliśmy zamiar wykorzystać.

Stworzyliśmy tekturowe, okrągłe klocki.

Do działań wykorzystaliśmy:

– tekturę

– kolorowe kartki

– klej

– ołówek oraz nożyczki.

 

Skupiliśmy się na odrysowaniu kształtu kół: największych na tekturze, nieco mniejszych na kartkach kolorowego papieru oraz najmniejszych również na kolorowym papierze…

Wszystkie odrysowane koła powycinaliśmy, by następnie kolorowe  ponaklejać na tekturę…

Ponacinaliśmy ozdobioną kolorowymi kołami tekturę w trzech miejscach…

Przygotowane przez nas klocki to doskonały przykład na to, w jaki sposób można stworzyć coś z niczego, a także jak wiele frajdy przynoszą zabawki od początku do końca samodzielnie wykonane…

Zachęciliśmy Was do spróbowania sił w stworzeniu podobnych?