“Mąkolina” – czyli masa plastyczna przypominająca piasek

Wakacje, sobotnie popołudnie, piękna pogoda… do szczęścia brakowało nam tylko… lodów. Na szczęście do wytwórni tych najsmaczniejszych w okolicy mamy zaledwie kilka kroków, z czego oczywiście skorzystaliśmy.

W temacie lodów postanowiliśmy spędzić jednak również i wieczór.

Odświeżyliśmy tym samym przepis na mąkolinę, którą odkryliśmy ponad 2,5 roku temu, a która idealnie nam się dziś w zabawie sprawdziła. Wystarczyło wymieszać osiem szklanek mąki pszennej oraz jedną szklankę oleju jadalnego. Dla zabarwienia masy dodaliśmy natomiast szklankę soku z buraków.

Zabawa ponownie była doskonała!

 

Jeśli i Wy macie ochotę w warunkach domowych stworzyć kolorową piaskownicę – ta masa sprawdzi się Wam idealnie!

Kolorowa ciastolina bez gotowania

Od czasu do czasu lubimy sięgać do historii bloga, by odszukać najbardziej atrakcyjne – dla nas – zabawy kreatywne, które moglibyśmy nieco odświeżyć, a które zapewniłyby nam rozrywkę w poranki witające nas wątpliwą pogodą.

Sięgnęliśmy więc po cieszący się również wśród Was sporą popularnością (przynajmniej tak wskazują statystyki bloga) przepis na ciastolinę bez gotowania i praktycznie cały ranek spędziliśmy wyklejając wszystko to, co tylko przyszło nam na myśl.

Jeśli nie pamiętacie naszego przepisu lub nie mieliście, jak dotąd, przyjemności zabawy opisywaną masą przypominamy…

Składniki podane w kolejności wsypywania ich do miski:

– 2 szklanki mąki pszennej

– 1 szklanka soli (drobnej, nie kryształki)

– 2 łyżki oleju roślinnego

– 2 łyżki (płaskie) proszku do pieczenia

– 1, 5 szklanki wrzącej wody (takiej co to dopiero się przegotowała)

– do wody dodaliśmy 1 łyżkę barwnika spożywczego (w razie jego braku próbowaliśmy też z odrobiną farby plakatowej, również się udało).

Całość mieszamy jakimś mieszadłem, najlepiej drewnianym, bo to słabiej przejmuje ciepło. Kiedy gorąca woda wsiąknie w resztę składników masa zrobi się ciepła, jednak pozwoli nam już na wyrobienie ręczne. Wyrabiamy więc przez chwilę masę rękami, aż konsystencją ciastolinę sklepową zacznie przypominać.

Gotowe!

Mamy nadzieję, że spróbujecie i będziecie się bawić równie dobrze jak my.

Zimowa kraina (przepis na domowy śnieg)

Po raz pierwszy przepisu na sztuczny śnieg użyliśmy w 2014 roku. Wtedy nie był jeszcze tak popularny i niewiele osób o nim słyszało. Od tamtej pory, bez względu na pogodę panującą za oknem, kiedy zachciewa się nam śniegu – wracamy do naszego przepisu.

Zima w pełni, choć śniegu brak, stąd też nasze chęci do białego puchu jakby większe.

By stworzyć zabawę nie z tej ziemi, nieco na dłużej zająć swoje szkraby wystarczy opakowanie (puszka) pianki do golenia (im mniej pachnąca tym lepiej) oraz ok 6 opakowań 80 g sody oczyszczonej.

Wszystko razem mieszamy, co pozwoli nam uzyskać masę w konsystencji, lepkości i temperaturze zbliżonej do prawdziwego śniegu.

Spróbujecie?

 

Slime czyli glut boraksowy

Ciągnący się glut obserwowany na anglojęzycznych blogach od dawna zaprzątał naszą głowę. Zabawa glutkiem stworzonym z użyciem płynnego kleju szkolnego, wody i odrobiny boraksu jawiła się jako świetna frajda.

Potem jednak trafiły do mnie informacje związane z wątpliwościami wobec bezpieczeństwa  jednego ze składników masy – boraksu [KLIK], chwilę później sporo czytałam o tym, że straszenie boraksem to jedynie spisek firm farmaceutycznych [KLIK].

Postanowiliśmy stworzyć boraksową masę, zachowując przy tym bezpieczeństwo w postaci rękawiczek (co sprawiło, iż zabawa jeszcze bardziej zyskała na atrakcyjności).

Wymieszaliśmy płynny klej szkolny z wodą (zabarwioną barwnikiem lub farbką) w proporcji 1:1 (1 szklanka kleju + 1 szklanka wody), 1 szklankę wody wymieszaliśmy z 1 łyżeczką boraksu. Następnie wodę z boraksem powoli wlewaliśmy do klejowej masy, tak by ta zyskała na sprężystości.

W taki oto sposób powstała masa, która skradła całkiem sporą część naszego czasu.

Sami zobaczcie jak wygląda i czy nie zachęca swoim wyglądem do zabawy?

Chmurotworzenie

Czasami bywa i tak, że zupełnie niespodziewanie w nasze ręce trafia coś, z czym obcowanie sprawia nam niesamowitą frajdę.

Od dłuższego już czasu odkrywamy nowe masy plastyczne, te gotowe, jak i te, które tworzymy sami.

Jedna z przyjaciółek naszej rodziny, zupełnym przypadkiem, sprezentowała nam kosmetyk, który okazał się idealnym narzędziem do działań sensorycznych.

Z dalekiej Szkocji  przywieziono nam piankę kąpielową. Nie taką zwyczajną jednak, a “formowalną” (dokładnie: mouldable foam soap).

Pianka ta nie tylko nie rozpuszcza się na skutek manipulowania nią na wszelkiego rodzaju sposoby, ale pozwala na formowanie z siebie najróżniejszych kształtów.

Gęsta, łatwa w układaniu, nie pozostawiająca śladów (spiera się samą wodą)…  Jedyny problem z tą idealną – jak dla nas – zabawką polega na tym, że nie udało nam się jej znaleźć w polskich sklepach (póki co).

Stąd też prośba do naszych blogowych czytelników, gdyby udało się Wam podobny materiał gdzieś w Polsce odnaleźć, koniecznie dajcie znać…

Delikatna ciastolina domowej roboty

Plastelina, ciastolina, modelina, wszelkiego typu masy plastyczne to zdecydowanie najatrakcyjniejsza aktywność dla moich – i nie tylko moich –  dzieciaków. Kiedy więc nadarza się okazja, by móc wypróbować nieznany nam dotąd przepis na jedną z nich – próbujemy!

Jakiś czas temu odkryłam sposób na niezwykle delikatną ciastolinę, jednocześnie bardzo prostą w wykonaniu.

Wystarczy połączyć mąkę kukurydzianą z odpowiednią ilością odżywki do włosów. Składniki łączymy w proporcji 2:1 (dwie porcje mąki na jedną odżywki), mieszamy i już po chwili możemy cieszyć się wspaniałą zabawą.

W przypadku naszej zabawy obyło się bez barwników, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by masę barwnikami spożywczymi zabarwić. Ozdobić ją można również brokatem.

Spróbujecie?