Zgodne rodzeństwo! O poradniku autorstwa N. i K. Minge słow kilka…

„Dzieci trzeba tak wychowywać, aby podawały sobie ręce, a nie podstawiały nogi.” T. Rybak

Ile razy zastanawiałaś(łeś) się co zrobić, by w swoich dzieciak rozbudzić umiejętność współdziałania, wspierania się nawzajem czy też samodzielnego rozwiązywania mniejszych konfliktów? Ile razy rwałaś(łeś) sobie włosy z głowy, bo dosyć miałaś(łeś) już sprzeczek rodzeństwa? Starałaś(łeś) się na nie reagować, jednak Twoje pogadanki o „właściwym” zachowaniu okazywały się zwykle mało skuteczne?

„Bycie rodzicem to zadanie niełatwe, a wychowanie więcej niż jednego dziecka jest po prostu trudne…” stwierdzają  Natalia i Krzysztof Minge, psycholodzy z wieloletnim doświadczeniem, rodzice trójki dzieci, autorzy  poradnika „Zgodne rodzeństwo. Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi”.

Ostatnimi czasy jestem jakaś antyksiażkowa. Kiedyś czytałam zdecydowanie więcej. Teraz zmęczenie, intensywność prowadzonego życia, praca, studia podyplomowe, terapia i rehabilitacja syna, a ostatnio męczące nas od ponad dwóch tygodni choróbsko daje się mi we znaki. Kiedy mam chwilę nakrywam się kocem i staram, choć na chwilę, zamknąć oczy, by zregenerować siły. Moje dzieciaki wyczuwają moją słabość i jak na zgrane – bliźniacze – rodzeństwo przystało pozwalają mamie na chwilę wytchnienia.

Moje pociechy są zżyte ze sobą – nawet bardzo. Od pierwszych dni swojego życia są razem, rehabilitowani razem, wychowywani – rzecz oczywista – też razem. Często zdarza się tak, że kiedy jednego coś boli, to i drugi odczuwa skutki tego bólu, smucą się razem, weselą razem, bawią razem, głód najczęściej też odczuwają w jednym momencie.

Abyście nie odnieśli mylnego wrażenia, po tym, co przeczytaliście wyżej, nasze życie, jak i pewnie wielu z Was, to nie tylko sielanka.

Jak w czasie wzlotów, ale i upadków wspierać swoje dzieci podpowiada wspomniany wyżej poradnik. Autorzy – psycholodzy oraz przede wszystkim rodzice – państwo Minge, o rodzeństwie, wzajemnych pomiędzy nimi relacjach, wzlotach i upadkach wiedzą całkiem sporo. Co więcej potrafią tę wiedzę w zrozumiały sposób wyjaśnić innym rodzicom. Forma oraz treść książki przekonały mnie do siebie na tyle, że mimo mojej czasowej “antyksiążkowości” po tę sięgnęłam z zaciekawieniem.

Już we wstępie autorzy słusznie zaznaczają, że bycie rodzicem jest niełatwe. Dodają również, że nie zawsze rodzice mają wpływ na interakcję między swoimi pociechami, piszą także o tym, że nie każdej sprzeczce czy konfliktowi uda się zapobiec

Ciekawe prawda?

Wiele równie ciekawych spostrzeżeń znajduje się w dalszej części poradnika.

Jeśli masz więcej niż jedno dziecko lub chcesz je mieć – ten poradnik jest właśnie dla Ciebie. Książka podpowie Ci między innymi:

– jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa,

– jak postępować, gdy na świecie pojawi się maleństwo,

– w jaki sposób budować relację przywiązania między rodzeństwem,

– dlaczego i jak nie obciążać starszych dzieci swoimi problemami,

– dlaczego nie powinno się dzieci porównywać,

– w jaki sposób unikać zbędnych konfliktów rodzinnych,

– jak reagować na przemoc i agresję,

– jak zbliżyć skonfliktowane rodzeństwo,

– i wreszcie jak wdrożyć dzieci do obowiązków domowych.

A wszystko po to, by wesprzeć Cię w samodzielnym podejmowaniu mądrych decyzji, które będą wystarczająco dobre zarówno dla Ciebie (Was – rodziców), jak i dla Waszych pociech.

W każdym z 10 rozdziałów znajdziesz więc opisy sytuacji – ćwiczenia, wskazówki oraz rzeczy do zapamiętania.

„Zgodne rodzeństwo…” jest pozycją dla  rodzica chcącego zainwestować w przyszłość swoich pociech.

Gwarantuję, że każdy z nas znajdzie w nim choć fragment, który przyciągnie go jak naprawdę dobra książka obyczajowa, kryminalna, czy romantyczna (w zależności od tego, w jakich gatunkach się rozczytujesz).

„Zgodne rodzeństwo. Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi” Natalia i Krzysztof Minge. Wyd. Samo Sedno – polecam!

Co zrobić gdy Twoje dziecko zostało YFOL’em?

Do dziś pamiętam pierwszy zestaw klocków Lego, który dostałam od rodziców. Dla dzisiejszych dzieciaków nie byłoby to nic nadzwyczajnego, jednak wtedy, dla mnie, czarny rumak z niewielkim powozem i rycerzem to było dopiero coś. Wyczekany, wymarzony, pewexowski.

Tak zaczęła się moja przygoda z najpopularniejszymi klockami na świecie.

Kiedy na świat przyszły moje pociechy wiedziałam, że prędzej lub później i one zabaw z niezwykłymi klockami zakosztują. Tak też się stało! Początkowo skupiliśmy się na serii Duplo, by po ukończeniu przez dzieciaki piątego roku życia rozpocząć tworzenie rodzinnego królestwa Lego.

O czym rodzice najprawdziwszego, małego, fana klocków lego powinni wiedzieć?

Obcowanie z klockami Lego rozwija wyobraźnię i kreatywność. Tworzenie, a wcześniej wymyślanie, własnych konstrukcji to jest właśnie to, o czym mały fan duńskich klocków marzy. Dlatego na dobry początek warto zainteresować się posiadaniem nie tylko gotowych zestawów, a klocków, które dziecko będzie mogło samo dowolnie w zestawy komponować.

Zabawy klockami Lego rozwijają również koordynację wzrokowo – ruchową oraz orientację przestrzenną.

Dzięki zabawie klockami maluch uczy się także rozpoznawania kształtów, przeliczania klocków bądź ich elementów, pracuje też w tym czasie nad koncentracją uwagi i precyzją działania.

Nie wiem jak to wygląda u Was, ale my często tworzymy razem, całą rodziną. Wspólne budowanie to świetna zabawa, a także  nauka współpracy (nie do końca uświadamiana sobie „praca” nad umiejętnościami społecznymi). Jest to również okazja do wzbogacania słownictwa.

Możliwość manipulowania klockami wpływa również pozytywnie na zdolności manualne dziecka.

Nawet sortowanie klocków według kształtów czy rozmiarów ma swoje korzyści, uczy nas klasyfikowania i planowania.

Jedynym minusem, jaki dopatruję w byciu mamą fanów Lego to fakt, że od czasu do czasu zdarza mi się nastąpić boso na jakiś zagubiony klocek, choć od momentu, gdy kupiliśmy równie fajne, jak same klocki pojemniki podobnych sytuacji zdarza się mniej.

Wracając do tematu posta, co zrobić, gdy Twoje dziecko zostało YFOL’em?

Zacznijmy od rozszyfrowania zagadkowego akronimu. YFOL to nic innego jak Young fan of Lego – młody fan Lego.

Co więc z tym zrobić? Moim zdaniem nic, zupełnie nic – no może zainwestować w domowe obuwie z grubszymi podeszwami 🙂

Jak to jest u Was z klockami Lego? Czy Wasze pociechy również są fanami duńskich klocków?

Tres czyli powrót do przeszłości

Jestem szczęściarą! Miałam, ba… nadal mam wiele szczęścia. Jeden z powodów, dla których mogę mówić o sobie “szczęściara” uświadomiłam  sobie jakiś czas temu, kiedy w swobodnej, koleżeńskiej rozmowie opowiadałam znajomym – w podobnym do mojego wieku – jak wyglądały gry i zabawy mojego dzieciństwa. Koleżanki i koledzy nie mogli się nadziwić jakim cudem moi (oboje pracujący wówczas) rodzice znajdowali czas na wspólne atrakcje.

Doskonale pamiętam długie spacery z tatą, podczas których opowiadał nam o historii pobliskiego lasu, tłumacząc tym samym czym są pobombowe leje, czy też szczątki niemieckiego lotniska. Pamiętam popołudnia z bajkami puszczanymi z rzutnika Ania, wieczory z grą państwa miasta, statki czy kółkiem i krzyżyk. To ostatnie lubiliśmy szczególnie. Namiętnie urządzaliśmy kółko – krzyżykowe turnieje rodzinne, które już wtedy wzbudzały w nas wiele – na szczęście – pozytywnych emocji.

Wszystko to, cały ten czas poświęcony nam – dzieciom, relacje jakie dzięki temu powstały między nami i naszymi rodzicami sprawiają, że chciałabym, by i moje dzieci mogły w przyszłości powiedzieć, że mają ogromne szczęście…

Wracając do kółka i krzyżyka. Wydawnictwo Epidexis, dzięki jednej ze swoich pozycji, zafundowało mi powrót do przeszłości. Epidexis już jakiś czas temu wypuściło na rynek grę strategiczną bazująca po części na zasadach popularnej gry mojego dzieciństwa.

Gra Tres, bo o niej tu mowa, to gra przeznaczona dla dwóch graczy. Ich zadanie polega na zajmowaniu na przemian pól na planszy poprzez nakładanie krążków w swoim kolorze na umieszczone na planszy drążki. Brzmi skomplikowanie? Absolutnie jednak takie nie jest!

Każdy z graczy powinien dążyć do tego, aby jak najszybciej zająć swoim kolorem trzy miejsca w jeden linii (poziomo, pionowo lub po skosie). Co istotne może dokonać tego w płaszczyźnie lub w przestrzeni.

Osoba, której się to uda i jako pierwsza ułoży trzy swoje krążki w jednej linii – wygrywa.

Choć Tres wydaje się być tylko zabawą to jest to również aktywność, która wymaga skupienia i koncentracji. Uczestnictwo w grze pozwala ćwiczyć także spostrzegawczość oraz logiczne myślenie graczy.

To co? Skusicie się na rozgrywkę?

Wpis powstał przy współpracy z Epideixis.

Bunchems – kolorowe klocki rzepy

Będzie już ze dwa lata odkąd w sieci, rzuciła mi się w oczy rozmowa kilku terapeutów ręki dotycząca klocków rzepów. Ponieważ robocza nazwa używana przez uczestników rozmowy nic mi wówczas nie mówiła postanowiłam wpisać odpowiednie hasło w wyszukiwarkę. Już po chwili odkryłam, że klocki rzepy, o których mówiono to klocki o nazwie Bunchems.

Nowinki związane z rozwojem dłoni najmłodszych są mi dosyć bliskie, więc i wtedy – z wielką ciekawością – wyruszyłam na poszukiwanie nowości.

 

Klocki, o których mowa, to niewielkie kuleczki przypominające strukturą roślinne “rzepy” z mojego dzieciństwa. Nadają się one doskonale do tworzenia przestrzennych budowli. Są na tyle “iglaste”, by podczas zabawy łączyć się w całość i jednocześnie masować dłonie dziecka oraz na tyle plastyczne, by nie zrobić osobom uczestniczącym w zabawie krzywdy.

 

W nasze ręce trafił największy zestaw klocków rzepów oraz akcesoriów, które dziecięcą kreatywność podczas budowania klockami pobudzają: korony, kapelusze, oczy, ręce, nogi, gwiazdy, serca, skrzydła, okulary, rogi i wiele innych kształtów.

Sporo naczytałam się w sieci o niebezpieczeństwie polegającym na wplątaniu się rzepów we włosy. Możliwe, że naszych kloców nie wplątaliśmy zbyt mocno, poza tym nasze włosy są jednak proste, a nie kręcone, a to zapewne również ułatwia sprawę, jednak z użyciem odżywki do włosów udało się nam klocki bez problemu z włosów ściągnąć.

Co tu dużo pisać – spójrzcie raz jeszcze na kolory naszego zestawu oraz jego strukturę, a także możliwości, jakie dane klocki dają… Nie muszę chyba pisać nic więcej, poza tym, że my klocki Bunchems polecamy!