Na Dzikim Zachodzie czyli wizyta Westernowym Miasteczku TWINPIGS w Żorach

Tak właściwie to spory kawałek czasu minął odkąd zamieszkałam w Poznaniu. Mieście tylko pozornych sprzeczności, mieście idealnie łączącym to, co stare i nowe, mieście pełnym zieleni, wreszcie mieście z mnóstwem atrakcji oraz ciekawych wydarzeń.

Pochodzę ze Śląska, z miejscowości, która najczęściej kojarzy się z kopaniami, węglem i niestety brudem. Od lat obserwuję moje rodzinne miasto, widzę jak się zmienia, jest coraz bardziej zielone, ma też coraz więcej do zaoferowania zarówno jego mieszkańcom, jak i przyjezdnym.

 

O tym, że Śląsk i jego okolice stają się coraz bardziej atrakcyjne pisałam już kilkukrotnie wspominając chociażby o Zabytkowej Kopalni Guido, Zagrodzie Żubrów w Pszczynie, Ogrodach Kapias, Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach, Chorzowskim ZOO, czy Leśnym Parku Niespodzianek w Ustroniu.

 

I tym razem pozwolę sobie wspomnieć Wam o atrakcji, która mieści się w topowych pozycjach przewodników atrakcji śląskich, a która wczoraj kompletnie niespodziewanie skradła i nasze serca.

 

Raczej nie planujemy naszych wypadów z dużym wyprzedzeniem, najczęściej okazuje się, że najfajniejsze i najciekawsze miejsca odwiedzamy przypadkiem. I tym razem równie spontanicznie wyruszyliśmy na wyprawę, której celem stało się westernowe miasteczko położone nieopodal naszej wakacyjnej miejscówki.

Żorski TWINPIGS Westernowy Park Rozrywki, bo o nim dziś opowiedzieć Wam zamierzam, to jeden z kilku śląskich parków rozrywki.  Przyznam szczerze, że po wczorajszej wizycie w nim póki co, parki i inne atrakcje odwiedzane przez nas wcześniej zeszły na dalszy plan…

TWINPIGS to miejsce  wystylizowane na niewielkie miasteczko rodem z Dzikiego Zachodu. Na głównej ulicy (Main Street) atrakcji przyjrzymy się zabudowie w iście amerykańskim stylu z minionych lat: szkółka niedzielna, bank, saloon, biuro szeryfa razem z celą więzienną, strzelnica, ogródek farmera to tylko część propozycji dla odwiedzających.

Zabudowa dopracowana w każdym calu robi spore wrażenie. Przechadzający się po kowbojskim miasteczku “aktorzy” – pracownicy atrakcji – dodają odwiedzonemu przez nas miejscu jeszcze więcej “smaczku”.

 

Kolejną część atrakcji miasteczka stanowią karuzele znajdujące się na terenie parku. Wirujące beczki (Karuzela Whiskey), koło młyńskie Far Fest (te możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej),  mini rollercoaster – Family Coaster, czy Karuzela Trapera to wyzwania zarówno dla nieco mniejszych, jak i dużych. To, o czym wspomnę ponownie za moment to fakt, że każda z karuzel dostępna jest w cenie biletu i z każdej z nich można korzystać ile się chce. Mini rollercoasterem jechaliśmy kilka razy, za każdym razem schodząc z karuzeli i ponownie ustawiając się (na nasze szczęście) w niewielkiej kolejce.

Na miejscu dostępna jest również ogromna przestrzeń zabawowa z mnóstwem drewnianych gier, zwierzyniec oraz kolejka wąskotorowa i usytuowane nad trasą kolejki Leśne Molo.

Dla najmłodszych tuż przy wejściu dostępna jest też strefa zabaw z dmuchańcami, hydroatrakcjami oraz płuczką złota.

Przyznaję, że frajdę z odnajdywania „grudek złota” wśród rzecznego żwiru miałam równie wielką, jeśli nie większą niż dzieciaki. Obawiam się, że tzw. gorączka złota zapewne w tamtych czasach dopadłaby mnie (o zgrozo!) z pewnością.

Atrakcją TWINPIGS są również kina. Trzy z nich to obiekty 5D (przy czym seans w “Batyskafie”, a szczególnie seans w “Tajemniczym Podziemiu” polecam widzom o mocnych nerwach, nie zdradzę tu więcej szczegółów, ale moje dzieciaki z seans w “Tajemniczym Podziemiu” dzielnie przetrwały zamykając oczy, za to seans w kinie 5D mieszczącym się tuż za bramą widoczną na poniższym zdjęciu podobał się im tak bardzo, że gdybym tylko na to się zgodziła obejrzałyby go kilkukrotnie), jedno z kin to kino 360 stopni (obraz wyświetlany jest na sklepieniu kuli – podobnie jak ma to miejsce w planetariach).

Na terenie parku o określonych porach odbywają się różnego typu pokazy: ujeżdżania koni, tańca kowbojskiego, zabawna inscenizacja napadu na bank, czy też pokaz umiejętności kowbojskich. W całym parku znajdziemy plakaty informujące nas o pokazach oraz o miejscu ich prezentacji. Warto korzystać z atrakcji parkowych tak, by i w pokazach wziąć udział.

Park w swej ofercie ma również bogate zaplecze kulinarne. Restauracja, kawiarnia, grill bar, saloon z pysznym amerykańskim jedzeniem – jest w czym wybierać. W restauracji, w której się stołowaliśmy (Old West) dostępne było również menu dziecięce oraz wegańskie.

To co zdecydowanie działa na plus parku to fakt, iż blisko 40 atrakcji dostępnych są w cenie biletu (kina, karuzele, przejażdżki konne, pokazy, parki linowe, obcowanie ze zwierzakami, itp.).

Podczas naszego zwiedzania tylko nowo otwarta strzelnica oraz przejażdżki na tzw. segway’ach były płatne.

Może nieco mniej oczywistym dla niektórych, ale równie ważnym aspektem (szczególnie kiedy podróżuje się z dzieckiem) jest fakt, iż na terenie całego parku dostępne są toalety (w tym też pokoje dla matki z dzieckiem). Odwiedzaliśmy już obiekty, w których zwracaliśmy z połowy drogi, by z toalety móc skorzystać, tu na szczęście nie będzie takiej konieczności.

 

Tak jak już wspomniałam na terenie woj. śląskiego parków rozrywki jest wiele, jestem jednak zdania, że Westernowy Park Rozrywki TWINPIGS to miejsce wyjątkowe, zdecydowanie warte odwiedzenia. Wczorajsza wizyta w w/w miejscu pomogła się nam przenieść w czasy, które do tej pory znaliśmy i podziwialiśmy tylko na ekranach telewizorów i kin.

Przyjemnie było choć przez chwilę móc poczuć się nieco inaczej. Pomogła nam w  tym również wizyta w fotograficznym studio miasteczka, w którym zostaliśmy wystylizowani na damy oraz kawalera z tamtych lat…

Myślę, że każdy z odwiedzających znajdzie tu coś dla siebie. Każdemu z naszej czwórki spodobało się tu coś innego, każde z nas jednak opuściło TWINPIGS, po blisko 6 godzinach, z ogromnym uśmiechem na twarzy.

Po naszej wczorajszej wizycie w Żorach emocje jeszcze nie opadły, tym bardziej gorąco Wam żorskie westernowe miasteczko polecamy!

 

Jeśli się tam wybierzecie, koniecznie dajcie znać jak było!

 

Więcej informacji o cenach oraz atrakcjach TWINPIGS znajdziecie na stronie www KLIK

 

 

 

 

 

 

Spotkanie z Pszczyńskimi Żubrami

„Pozwólcie przedstawić sobie: Pan Żubr we własnej osobie. No, pokaż się, żubrze. Zróbże minę uprzejmą, żubrze” /Jan Brzechwa/

I pokazał się nam, nawet nie jeden a kilka. Czy zrobiły uprzejmą minę pewności nie mamy, jednak sama możliwość obcowania z tymi dostojnymi zwierzętami sprawiła nam wiele radości.

Ostatni raz byłam tu ponad 20 lat temu… Dwa lata temu, w czasie wakacji, razem ze swoimi pociechami zafundowałam sobie powrót do przeszłości. Z samego rana spakowaliśmy się*  i wyruszyliśmy ku przygodzie…

Odwiedziliśmy Muzeum Zamkowe w Pszczynie oraz Zagrodę Żubrów. Mam wrażenie, że Muzeum Zamkowe nic a nic się nie zmieniło. Jest równie piękne i dostojne, co kilkadziesiąt lat temu. Choć jednak nie – dostrzegłam jedną niewielką różnicę – tym razem wydało mi się trochę mniejsze, chociaż to akurat może być spowodowane faktem, że kiedy byłam tu ostatnim razem miałam kilkadziesiąt centymetrów mniej.

Po zwiedzaniu Zamku w Pszczynie udaliśmy się na spacer po pobliskim parku, który – mimo iż początkowo tego nie planowaliśmy – doprowadził nas do Pokazowej Zagrody Żubrów.

W zagrodzie można zapoznać się ze zwyczajami nie tylko żubra, ale również poznać inne zwierzęta zamieszkujące tereny południowej Polski: muflony, jelenie, sarny, daniele oraz pozostałych mieszkańców obiektu: kaczki krzyżówki, kazarki rdzawe, bernikle, gęsi łabędzionose, łabędzie oraz pawie indyjskie…

Żubry można podziwiać tu z bliska (zza ogrodzenia) bądź z tarasu widokowego (dzięki windzie dostępny jest on również dla wózków). Najliczniejszą grupę “polskich bizonów” spotkamy w zagrodzie w godzinach, w których zwierzęta są karmione (dlatego dobrze sprawdzić godziny karmienia przed odwiedzeniem zagrody, można tego dokonać na stronie internetowej obiektu).

Na terenie zagrody znajduje się również obiekt muzealno – edukacyjny, w którym między innymi przyjrzeć możemy się postaciom zwierząt (eksponaty), czy też poznać żubrze historie (film 3d).

Zwiedzanie zamku oraz odwiedziny w zagrodzie żubrów zakończyliśmy wizytą w pobliskich Ogrodach Pokazowych Kapias.

Tę praktycznie całodniową wyprawę polecamy wszystkim, którym dłuższe spacerowanie nie straszne i którzy czerpią sporo przyjemności z obcowania z przyrodą.

 

Dzieci odkrywają Śląskie. Wyprawa inspirowana przewodnikiem.

Lada chwila minie trzynaście lat odkąd zamieszkałam w Poznaniu. To spory kawał czasu spędzony przeze mnie w stolicy wielkopolski.

Pochodzę ze Śląska, tu się urodziłam, tu wychowałam. To właśnie w południowej części kraju spędziłam większą część swojego życia i do tej części Polski pałam największą sympatią.

Kopalnia dobrej zabawy

Jeszcze do niedawna Śląsk kojarzono przede wszystkim z kopalniami oraz z dużą ilością zanieczyszczeń. Na szczęście ten wizerunek powoli odchodzi w zapomnienie. O tym, że Śląsk ma nam naprawdę dużo do zaoferowania, w tym również dzieciom, pisałam już kilkukrotnie. Okazuje się (co mnie bardzo cieszy), że nie tylko ja jestem takiego zdania. Autorzy bloga Podróże Hani od dawna prezentują śląskie atrakcje w sieci. Jakiś czas temu zebrali je wszystkie by mogły się one ukazać w  przewodniku, który pokazuje, że Śląskie to skarbnica dobrej zabawy, pełna atrakcji i miejsc wartych zobaczenia.

Znane – nieznane

Wydawało mi się, że całkiem sporo wiem o otoczeniu swojego rodzinnego miasta (z premedytacją używam tu czasu przeszłego), tymczasem przewodnik zaskoczył mnie co najmniej kilkoma, jeśli nie kilkunastoma nowinkami. Korzystając z okazji, że to właśnie na Śląsku spędzamy wakacje postanowiliśmy z “Dzieci odkrywają Śląskie” skorzystać.

A korzystać jest z czego, bo publikacja na 96 stronach mieści aż 21 rozdziałów z opisami śląskich miast i miasteczek oraz znajdujących się w nich atrakcji dla dzieci, również tych mniej znanych, wskazówki co do noclegów, gastronomii, a także przydatne adresy.

Pierwsza z przewodnikowych niespodzianek

Jakieś 45 km od Katowic znajduje się miasto, którego jedna z atrakcji stanowi przestrzeń idealną zarówno dla małych, jak i dużych. Jest tam pięknie, kolorowo, spokojnie, cicho (przynajmniej do momentu, w którym wspomnianego nie opanują dzieciaki). Goczałkowice Zdrój i mieszczące się w nich Ogrody pokazowe Kapias to magiczne miejsce.

Ogrody – jak podaje przewodnik – powstały z miłości i pasji do kwiatów. Państwo Kapias, chcieli pokazać, co można ”wyczarować” ze sprzedawanych w ich centrum roślin.

W ten oto sposób powstał 4 ha ogród podzielony na wiele tematycznych części. Znaleźć tu można ogród wiejski, letni, zimowy, tajemniczy, zmysłów, romantyczny, japoński, śródziemnomorski i wiele innych ciekawych zakątków.

O najmłodszych gościach ogrodów również pomyślano. Dla dyspozycji dzieciaków jest całkiem spory plac zabaw z ogrodowym domkiem, tyrolką, piaskownicą, zjeżdżalniami, itp.

Na terenie ogrodu znajduje się również kawiarnia, w której można zjeść przepyszne lody (nasz faworyt to limonka z miętą i porzeczka ze śmietanką) oraz restauracja, w której zjeść możemy coś konkretniejszego.

Wybraliśmy się do Ogrodów Kapias w środku tygodnia, dlatego mieliśmy przyjemność cieszenia się praktycznie pustymi alejkami opisywanego miejsca. Zajrzeliśmy – dzięki temu – do każdego ich zakątka,  zakosztowaliśmy gry w szachy czy bule, podziwialiśmy również ogrodowy krajobraz z tamtejszego tarasu widokowego.

To pierwsza z naszych wypraw, do której zainspirował nas przewodnik “Dzieci odkrywają Śląskie”, biorąc pod uwagę fakt ile wrażeń nam dostarczyła, z całą pewnością nie ostatnia!

Ogrody pokazowe Kapias i co dalej?

O Ogrodach Kapias dowiedzieliśmy się dzięki “Dzieci odkrywają Śląskie”, spróbujecie zgadnąć, jakie jeszcze miejsca (wcześniej nam nieznane) odkrył przed nami przewodnik?

Czy to na pewno dla mnie?

Jeśli nie jesteś pewien czy przewodnik i Tobie mógłby się przydać. Nie jesteś pewna/pewien, czy Śląsk to miejsce dla Ciebie i Twojej rodziny, a może wręcz odwrotnie jesteś pewna/pewien, że śląska ziemia niczym Cię już nie zaskoczy –  spróbuj zastanowić się na tym, czy wiesz, że:

– w Bielsku-Białej działa Prywatne Muzeum Literatury im. Władysława Reymonta?

– w kilku miejscach na Śląsku w ciągu godziny można nawdychać się takiej ilości jodu jak w ciągu 3 dni nad morzem?

– w Świnnej na Żywiecczyźnie pasjonaci nauki swoimi prostymi, acz niezwykle efektownymi eksperymentami mogą zawstydzić naukowców z Centrum Nauki Kopernik?

– w Gliwicach działa Muzeum Techniki Sanitarnej?

– w Cieszynie można oglądać budowlę, którą na co dzień trzymacie w portfelu?

– na zboczu góry Żar jest TO MIEJSCE, czyli punkt, w którym nie działa grawitacja?

– z jednej zapałki można wyrzeźbić prawdziwe dzieło sztuki? I w dodatku zobaczyć je… w Częstochowie?

– jest miasto, w którym w ciągu jednego dnia można najpierw znaleźć się na Dzikim Zachodzie, a potem prześledzić historię ludzkości i… ognia?

– Katowice to jedno z najbardziej zielonych miast w Polsce?

– jedna ze śląskich kopalni już niedługo może znaleźć się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO?

Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedź była negatywna, przewodnik z całą pewności Ci się przyda.

Przewodnik “Dzieci odkrywają Śląskie” – w wersji drukowanej  oraz pdf  – zakupić można TUTAJ, do czego serdecznie zachęcamy.