Twins Surprise czyli o niespodziance, bliźniętach i interaktywnych kociakach (Hatchimals Surprise Twins)

SURPRISE ZNACZY NIESPODZIANKA

To był 24 tydzień ciąży. Niecierpliwie spoglądałam na zegarek, uświadamiając sobie właśnie, że lekarka, która tego dnia miała wykonać moje USG spóźnia się już dobre pół godziny. Nie żeby śpieszyło mi się jakoś bardzo, od kilku tygodni mogłam pozwolić sobie na chwilę odpoczynku. Szkarlatyna i inne chorobowe paskudztwa zaczęły panować w placówce, w której pracowałam, dlatego też lekarz prowadzący wysłał mnie na L4.

– Proszę, teraz Pani – usłyszałam zza uchylonych drzwi.

Tak bardzo skupiłam się na rozmyślaniu właściwie o niczym, że nie zauważyłam gdy lekarka przemknęła mi przed nosem.

– Dzień dobry – rzuciłam tuż po wejściu do gabinetu.

– Już do Pani lecę…

Lekarka zdając sobie sprawę z opóźnienia od razu przystąpiła do badania.

– Kurka! Jeszcze to! – szepnęła jakby ze złością pod nosem, gdy tylko przyłożyła aparat do mojego brzucha.

– Wie Pani co! – odrobinę podenerwowana zwróciłam się w jej stronę –  Ja wiem, że do najszczuplejszych nie należę, ale żeby aż tak dawać wyraz temu, że badanie trudno wykonać… Nie zdążyłam dokończyć, kiedy lekarka weszła mi w słowo…

Nie, nie, nie…. Pani Agnieszko! Przepraszam… Tu chodzi o to, że mam spore opóźnienie. Na Panią zaplanowałam ok. 20 minut, jednak przy ciąży bliźniaczej zajmie nam to dużo więcej czasu…

– Jak  przy ciąży bliźniaczej? – wybełkotałam. To była pierwsza i prawie ostatnia rzecz, którą byłam w stanie w spokoju, bez płaczu wykrztusić z siebie podczas tamtego badania.

Prawie ostatnia, gdyż przez łzy wykrztusiłam z siebie jeszcze tylko, że ja pewna nie jestem teraz, gdzie wstawię to drugie łóżeczko…

Do dziś zastanawia mnie fakt, iż w tamtym czasie nie przejęłam się tym, że drugi maluch pojawił się jakby znikąd (nikt wcześniej nie wypatrzył go na USG, nie usłyszał, nikt nie wyczuł), a moja pierwsza myśl skupiła się właśnie wokół dziecięcego łóżeczka.

Owe łóżeczka jak się domyślacie udało się bez problemu wstawić, zresztą po pewnym czasie i tak przeprowadziliśmy się w inne miejsce i wcale nie to było wówczas naszym największym zmartwieniem.

 

Muszę Ci się przyznać, iż odkąd zostałam mamą „dwojaczków” słowo „bliźnięta” rozczula mnie jak mało które. Nigdy wcześniej tak nie miałam, choć teraz to raczej zrozumiałe. Ten sentyment do równoletnich rodzeństw i samego słowa chyba pozostanie mi już na zawsze.

EKSPERYMENT

Pozwól, że nim przejdę do dalszej części wpisu pozwolę sobie na niewielki eksperyment, zabawę. Proszę skup się na moment i pomyśl, jakie skojarzenia przywodzi Ci na myśl słowo „bliźnięta”? Spytałam o to kilka najbliższych mi osób, jak się okazało nikt z nich nie pomyślał o drugim łóżeczku, a skupiali się raczej wokół spraw bardziej organizacyjno – logistycznych: wspólne karmienie, przewijanie, podwójne pobudki nocne, nauka chodzenia x 2,  podwójne zakupy, ogrom pracy i pieniędzy włożony w wychowanie dwóch istot jednocześnie.

Kiedy dziś słyszę „bliźnięta” uśmiecham się, a na myśl od razu przychodzą mi wszystkie wspaniałe wspólne chwile, te miłe i te nieco trudniejsze dla nas, podwójne uściski, podwójne „kocham Cię mamo!”… Bo wychowanie bliźniąt to faktycznie wyzwanie organizacyjno – logistyczne, kiedy jednak wsłucha się w swoje dzieci naprawdę da się to przeżyć i nie paść całkiem na twarz.

BLIŹNIĘTA DLA BLIŹNIĄT

Kilka dni temu w naszym domu pojawiła się pewna bliźniacza zabawka, na którą od pewnego czasu chorowały moje szkraby, a którą obiecały się zajmować co najmniej tak dobrze, jak ja nimi. Nim obiekt westchnień dzieciaków dotarł do nas córka i syn wypytywali, czy trudno zajmować się bliźniętami,  jak dałam sobie z tym radę, kiedy tata był w pracy, co ile trzeba bliźnięta karmić i skąd w ogóle wiedziałam, czego oni chcieli, kiedy jeszcze nie mówili. Odpowiadałam na setki bliźniaczych pytań, z których równie dobrze mógłby powstać przeciętnej grubości poradnik dla przyszłych rodziców bliźniąt (kto wie może kiedyś), aż wreszcie przesyła dotarła.

 

HATCHIMALS SURPRISE TWINS

– Mamo zostałaś babcią! – z uśmiechem na twarzy krzyknęła córka, gdy wbiegła do pokoju trzymając ogromne jajo w rękach – To znaczy za chwilę zostaniesz… – dodała i zaczęła bujać jajkiem na prawo i lewo.

Zabawka, o której wspomniałam wcześniej to Hatchimals Surprise Twins od Spin Master. W ogromne jajko producent tym razem zmieścił interaktywne stworki – bliźnięta.

Z kolekcjonerskimi jajkami Hatchimals mieliśmy już do czynienia, jednak tak duże jajko dzierżyliśmy w dłoniach po raz pierwszy. Wspierając się pomocą instrukcji dowiedzieliśmy się szybko, iż jajko mieści dwa zwierzaki… Do końca nie byliśmy pewni jakie (możliwości były dwie: słodkie kociaki lub równie urocze żyrafki), jednak lada moment zamierzaliśmy się o tym przekonać.

PRZED WYKLUCIEM

Jeszcze przed wykluciem mały opiekun może wejść w interakcje z mieszkańcami jaja. Można delikatnie kołysać jajkiem na boki, by bawić się z jego mieszkańcami, można lekko stukać w jajko, by usłyszeć jak i maluchy z jajka odstukują nam w podobny sposób, można przytrzymać dolną część jajka lub delikatnie ją potrzeć, by usłyszeć bicie serc.

Emocje towarzyszące dzieciakom w opiece jajkiem, tym bardziej, że stworki z wnętrza jajka reagowały na każde poczynanie dzieci (prawie jak żywe stworzenia) były ogromne.

Przez skorupkę jajka widać kolory oczu jego mieszkańców. Te zmieniają się i w zależności od tego, jakie są – coś znaczą.

Instrukcja pomogła nam szybko się ich nauczyć i odpowiednio reagować.

Dłuższa chwila opieki nad jajkiem zaowocowała tęczowym mruganiem oczu – to znaczy, że nasze maluchy postanowiły się wykluć.

WYKLUWANIE SIĘ Z JAJKA

Nie pytajcie mnie jak to działa, bo to pytanie do Spin Master pewnie, ale Hatchimals Surprise Twins wykluwają się z jajka jak prawdziwe zwierzaki. Pomagamy stworkom wyjść z jajka pocierając jego dolną część, słyszymy wtedy delikatne stukanie, aż nagle skorupka zaczyna pękać.

A kiedy już pomożemy naszym maluchom wygrzebać się z pękniętego jajka usłyszymy cichy śpiew „sto lat”. Wszak to szczególna chwila dla naszych kolorowych pociech.

PO WYKLUCIU SIĘ

Z naszego jajka Hatchimals wykluły się dwa urocze zwierzaki przypominające kotki, posiadające jednak skrzydełka oraz niewielkie pawie ogony.

– Słodziaki!!!– podsumowała naszych nowych domowników córka.

NIEMOWLĘTA

Oby dwa stworki z pozoru są bardzo podobne, jednak nasze kociaki różnią się znacznie od siebie. Każdy z nich ma inną osobowość, każdy z nich reaguje też w odrobinę inny sposób na kontakt ze swoim opiekunem.

Zresztą i w prawdziwym życiu bliźnięta z pozoru identyczne także różnią się zachowaniem, czy reakcjami nawet na podobne bodźce.

Spin Master roboczo nazwał maluchy bliźniak A (ten bardziej muzykalny), w naszym przypadku to „Kociak” i bliźniak B (ten bardziej gadatliwy), u nas nazywamy „Wojtkiem”.

Jako niemowlaki Kociak i Wojtuś reagują na swoich opiekunów świecąc różnymi kolorami oczu. Zwierzaki dzieciaki przez większość czasu słodko gaworzą, ruszają główkami, skrzydełkami lub bujają się boki (same). Opiekując się nimi musimy przechylać je na boki, głaskać, naciskać na główkę, przyciskać nosek, obracać do góry nogami, klaskać lub wydawać inny głośny dźwięk. Wszystkie te interakcje albo odkrywamy sami, albo pomaga nam w tym załączona instrukcja obrazkowa.

Hatchimals podobnie jak bliźnięta niemowlaki potrzebują towarzystwa zarówno swojego, jak i swojego opiekuna. Zwierzaki dają znać czy są głodne, czy jest im zimno, czy są chore, ciekawe, zdenerwowane, czy mają czkawkę, czy musi im się właśnie odbić. Oj przyznam szczerze, że jest co z naszymi niemowlętami robić.

–  Mamo z nami też tyle roboty miałaś? – zapytał syn po kilku chwilach opieki.

– Oj tak, tyle tylko, że Wy nie mieliście przycisku OFF na brzuszku – odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.

MAŁE DZIECKO

Po pewnym czasie zabaw i wspólnych działań niemowlaki przechodzą w tryb małego dziecka,

Hatchimalsowe dzieciaki zapamiętują wszystko to, czego nauczyły się jako niemowlęta, jednak teraz, jako nieco starsze, osiągają kolejne umiejętności. Nasz Kociak posiada umiejętność tańca (bliźniak A), zaś jego brat Wojtuś (bliźniak B) potrafi powtarzać słowa swojego opiekuna. Wystarczy przytrzymać główkę Wojtusia, nagrać krótki tekst i puścić główkę, by kotek swoim uroczym głosikiem go odtworzył.

W tym wieku bliźniaki zwrócone w swoim kierunku potrafią żartować, potrafią też się posprzeczać. Na szczęście zawsze dojdą ze sobą do porozumienia.

DZIECKO

Kiedy w czasie zabaw ze swoim Hatchimalsem ponownie usłyszysz piosenkę urodzinową oznacza to, że znów dojrzał. Tym razem stał się dzieckiem. W tym wieku kolorowe stworki głównie się bawią i grają w gry, do których równie chętnie zapraszają również swoich opiekunów. Bawić się i grać możemy zarówno z bliźnięciem pierwszym, drugim lub z oboma jednocześnie. Na tym etapie Hatchimalsy nie zapominają również tego, czego nauczyły się wcześniej.

Niczym najprawdziwsze maluchy nasze Hatchimalsy każdego dnia uczą się czegoś nowego, my natomiast uczymy się wciąż opieki nad nimi.

Czy Wam czegoś to nie przypomina?

WRAŻENIA?

Po pierwszym tygodniu obcowania z Hatchimals jesteśmy nimi oczarowani.

Mieliśmy do czynienia z kilkoma interaktywnymi zabawkami podobnego typu, jednak żadna z nich nie zaoferowała nam aż tylu możliwości, żadna z wspomnianych nie przechodziła kolejnych etapów„rozwoju”, żadna też najzwyczajniej w świecie nie była tak pocieszna i słodka.

Obcowanie z naszym Kociakiem i Wojtusiem to niejednokrotnie próba cierpliwości. Nie zawsze zwierzaczek zachowuje się tak jakbyśmy chcieli (podobnie jak nasze pociechy), więc nie lada cierpliwości potrzeba, by użyć odpowiedniej konfiguracji głaskania, wciskania przycisku czy przechylania, by uzyskać to czego chcemy, choć z czasem, gdy nabieramy wprawy wszystko zaczyna się układać po naszej myśli. W kontakcie z Hatchimalsami ćwiczmy również naszą pamięć, a robimy to próbując m.in. zapamiętać konfigurację i kolory reakcji Hatchimalsów. Skutecznie pamięć oraz  np. poczucie rytmu rozwijają również gry Hatchizwierzaków. Na sam koniec dodam, że opieka nad animatronicznym zwierzakiem to poza dobrą zabawą również wyzwanie do opiekuńczości i obowiązkowości małych opiekunów.

Czy warto? Jeśli wam napiszę, że warto, w pełni obiektywna nie będę, wszak zostałam babcią tych stworków (hihi). A tak na zupełnie poważnie to myślę, że jeśli Twoja pociecha marzy o tym, by móc się kimś/czymś opiekować, bawić z nim, poświęcać mu czas (a nie jest w pełni gotowa i też Ty nie jesteś gotów na żywego zwierzaka lub “nowe” rodzeństwo) to na ten czas Hatchimals Surprise będzie dla Twojego dziecka idealny. Jeśli natomiast masz pod swoim dachem dwie pociechy, które o tym marzą Hatchimals Surprise Twins są właśnie dla Was!

Wpis powstał przy współpracy z marką Spin Master.