5 sposobów na jesienne drzewo

Piękna, słoneczna, pogoda pozwoliła nam większość niedzielnego popołudnia spędzić poza domem. Tzn. tylko połowie z nas, bo druga część wciąż zmaga się z ospą.

Udało nam się urządzić dosyć owocne kasztanobranie, ale o tym innym razem… Te z kolei pozwoliło nam przyjrzeć się zmianom zachodzącym w przyrodzie jesienią. Te niby oczywiste – dostrzeżone naocznie okazały się jeszcze piękniejsze.

Zainspirowani kolorami jesieni po powrocie do domu zorganizowaliśmy nasze działania wokół tworzenia jesiennych drzew. Oto pięć jesiennych aktywności dla dzieci w różnym wieku.

DRZEWO Z LISTKAMI Z ROLKI PO PAPIERZE TOALETOWYM

Do stworzenia wspomnianego wykorzystaliśmy pocięte na kawałki rolki po papierze toaletowym, klej w płynie, skrawki maty korkowej, pędzelek i farby plakatowe oraz kolorową kartkę papieru.

W jaki sposób powstało nasze drzewko? Zobaczcie sami…

DRZEWO Z LISTKAMI Z ODBICIAMI OPUSZKÓW PALCÓW

Po raz kolejny wykorzystaliśmy klej w płynie, skrawki maty korkowej,  farby plakatowe oraz kolorową kartkę papieru. Tym razem jednak listki stworzyły kolorowe odbicia palców dziecka.

 

DRZEWO Z LISTKAMI WYCIĘTYMI DZIURKACZEM KREATYWNYM
Po raz kolejny wykorzystaliśmy klej w płynie, skrawki maty korkowej, oraz kolorowe kartki papieru, a także dziurkacz kreatywny.
Wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcie, by zobaczyć jak powstało to drzewko.

LAS Z KOLOROWEGO PAPIERU
Do stworzenia leśnego pejzażu wykorzystaliśmy kształty wycięte z kolorowego papieru (owale) oraz pisaki ze stożkową końcówką.
Papier nakleiliśmy w odpowiedni sposób, by pisakami narysować na nich gałęzie i pnie. Proste prawda?

DRZEWO PRZESTRZENNE

Wszystkie powstałe w naszym twórczym “szale” ścinki uformowaliśmy w kształt drzewa, oblepiliśmy je taśmą malarską, następnie pomalowaliśmy farbami plakatowymi na kolor brązowy. Pień powstałego przez nas drzewa ozdobiliśmy wyciętymi dziurkaczem kreatywnym listkami.

Jak Wam się podobają nasze drzewa?

Skusicie się, by spróbować wykonać któreś z nich?

Liście kolorowe lecą nam na głowę

Choć za oknem temperaturowo prawie lato, to jednak po tracących liście drzewach poznać, że to jednak już jesień.

Każdego dnia coraz więcej liści znajdujemy pod drzewami, a że o tej porze mienią się one pięknymi kolorami nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zabrali tych najbardziej kolorowych ze sobą do domu.

Ogrzewając się po porannym spacerze ciepłą herbatą z miodem wykorzystaliśmy zebrany z rana materiał przyrodniczy do stworzenia mini zoo.

Co przyda się Wam do stworzenia liściastego zwierzyńca?

Kolorowe liście, ruchome oczka, pisaki w naszym przypadku wymazywalne Kidea, klej oraz kartki.

Na czym polegać będzie Wasze działanie?

Na odpowiednim ułożeniu liściastych kompozycji, przyklejeniu ich do kartki, doklejeniu ruchomych oczek oraz dorysowaniu pisakami brakujących szczegółów.

Proste prawda?

Powiedziałabym, że nawet bardzo, a jednak rozruszanie naszej wyobraźni zaowocowało całkiem fajną, kreatywną zabawą.

Spróbujecie?

Jesienne drzewo pomponowe

Zapytałam dzieciaki z czym kojarzy im się jesień. Odpowiedzieli prawie natychmiastowo i niezwykle zgodnie, że z drzewami pełnymi kolorowych liści…

Jesienne drzewo, nad którego wykonaniem skupiliśmy się tym razem utworzył pień z patyka znalezionego podczas jednego z jesiennych spacerów, styropianowa kula oblepiona sporą ilością odpowiednio kolorystycznie dobranych pomponów oraz odrobina ciastoliny stanowiąca podstawę całości.

Jesienna podkładka na biurko DIY

Wraz z początkiem roku szkolnego zmiany poczynione w pokoju moich uczniów spowodowały, że dzieciaki częściej spędzają czas w swoim pokoju. Biurka stały się centrum ich dowodzenia.

Jesienna pogoda spowodowała, że coraz częściej raczymy się różnego rodzaju herbatkami rozgrzewającymi, te dość często trafiają właśnie na biurka dzieciaków.

Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia jak płyta laminowana biurek zachowa się w styczności z ciepłym/gorącym kubkiem. Wolałabym nie ryzykować odkształcenia powierzchni (kiedyś jeden stoliczek kawowy tak sobie załatwiłam), dlatego też razem z dzieciakami wpadliśmy na pomysł jak temu zaradzić.

Owszem można podejść do sklepu i kupić podkładkę za grosze, można też tak jak i my stworzyć ją samemu i mieć jeszcze więcej radości z czasu spędzonego razem oraz satysfakcji z dobrze wykonanej roboty.

Co wykorzystaliśmy do stworzenia naszych podkładek:

– kartki z bloku technicznego (czarnego)

– liście

– klej

– kartkę z kolorowego bloku

– pisaki ze stożkową końcówką Kidea

– kredki sześciokątne Kidea

– farby plakatowe

– zestaw przyborów do malowania Kidea

a także laminator i folię.

W jaki sposób powstały nasze podkładki?

Sami zobaczcie…

 

Jesienne lampiony

Ospa uziemiła nas na jakiś czas w domu. Co prawda choruje 50% naszego dziecięcego składu, ale druga połowa dzielnie nas wspiera. Z kubkami ciepłej herbaty u boku cieszymy się swoim towarzystwem (zachowując ostrożność, chociaż pogodziliśmy się już z tym, że zarażenie się jest wielce prawdopodobne). Razem z dzieciakami gramy w gry rodzinne, czytamy, tworzymy…

Kompletnie nieplanowane działania kreatywne przypomniały nam, że nie wszystko co wychodzi spod naszych rąk wymaga skomplikowanych działań. Czasami skupiamy się na tym, co znajduje się pod ręką, a efekt działania i tak zachwyca.

Tym razem “złapaliśmy” w ręce olej roślinny oraz kartki. Na czystej kartce namalowaliśmy wzór z użyciem oleju. Następnie kartkę – za pomocą gąbki – pokryliśmy cienką warstwą farby.

Po wyschnięciu spód kartki wzmocniliśmy patyczkiem szaszłykowym, zaś pozostałe kartki (w sumie stworzyliśmy 4 olejowe obrazki) połączyliśmy taśmą tak, by stworzyły ściany lampionu.

Na sam koniec wystarczyło do środka lampionu włożyć zapalony podgrzewacz (świeczkę), by otrzymać taki oto efekt…

 

 

I jak Wam się podoba?

Jesienne ulepianki kasztanowe

Tegoroczna jesień jest dla nas nadzwyczaj łaskawa, słońce i piękna pogoda zachęcają nas do spacerów i spędzania czasu poza domem.

Rok temu niestety nie było aż tak “różowo”.

Za oknem towarzyszyła nam ściana deszczu i temperatura poniżej 10 stopni. Było mokro, ciemno – tak bardzo, że nosa poza swój ciepły dom nie chciało się wystawić.

Usiedliśmy więc wygodnie, delikatnie nakryci kocykami, z kubkami herbaty u boku i zajęliśmy się naszymi jesiennymi zbiorami… kasztanów…

Nie mieliśmy jednak ochoty na tworzenie klasycznych ludzików, wykorzystaliśmy więc delikatną masę piankową samoutwardzalną Kidea do otulenia nią kasztanów.

Co w ten sposób powstało?

Zobaczcie sami!

Potrzeba matką wynalazku czyli o gumkach, pinezkach i korkowych matach

Naprawdę niewiele potrzeba, by pomóc zorganizować swoim pociechom zabawę na najbliższe kilka godzin.  Czasem wystarczy:

– korkowa mata, taka co to się ją pod gorące naczynie stawia

– pudełko biurowych pinezek (z zakończeniem – główką – z tworzywa) oraz

– całkiem sporo gumek recepturek.

Ruszyliśmy głowami i z pomocą wymienionych akcesoriów stworzyliśmy całą masę obrazo – instalacji, figury geometryczne, labirynty, litery, a nawet instrumenty muzyczne.

Naprawdę dobrze się bawiąc się, ćwiczyliśmy tak ważną dla nas sprawność dłoni i palców.

Jeśli i wśród Waszych domowych skarbów znajdziecie korkowe podstawki, pinezki i gumki – polecamy Wam podobnej zabawy spróbować.

 

Sposób na liść

Od dosyć dawna pomysł stworzenia mini liściastych półmisków chodził po mojej głowie. Ospa, która nieplanowanie dopadła dzieciaki skutecznie zatrzymał nas w domu, dlatego też jednego z jesiennych wieczorów postanowiliśmy spróbować swoich sił w zmierzeniu się z gliną.

Do naszej roślinno – rzeźbiarskiej przygody wykorzystaliśmy liście roślin domowych, jednak w następnej kolejności planujemy skupić się na liściach z pobliskich drzew. Te są zdecydowanie większe, przez co i naczynia będą  efektowniejsze.

Przygotowaliśmy glinę, farby plakatowe, pędzle, wałek do ciasta oraz nożyk i zaczęliśmy działać.

Do plastra rozwałkowanej gliny przykładaliśmy liść, ponownie wałkowaliśmy glinę, tym razem wraz z liściem. Nożykiem docinaliśmy glinę na kształt liścia, liść delikatnie odrywaliśmy od gliny. Ułożyliśmy wycięte, gliniane listki w kształt półmiska, po wysuszeniu liście pomalowaliśmy.

Prawda, że wyszło dosyć efektownie?

 

O Rupakach słów kilka

Słyszeliście kiedykolwiek o Rupakach? Nie?!

My do nie tak dawna też nie mieliśmy o tych zabawnych i kolorowych stworkach pojęcia. Okazuje się jednak, że wystarczy odrobinę dokładniej przyjrzeć się szufladzie tatusia, półce z książkami czy też wózkowi dla lalek, by odkryć, że mogą je zamieszkiwać właśnie one…

Rupaki to przezabawne, ale i wielce charakterystyczne stwory, które żyją nie gdzie indziej, jak w dziecięcej wyobraźni. Ich świat stara się nam przybliżyć poetka Danuta Wawiłow.

“Wielcy boją się myszy i nie lubią jeść sera.

Zawsze tańczą kozaka, gdy na burzę się zbiera.

Śpią w kaloszach, a kąpiel zawsze biorą we frakach.

Nie chcesz wierzyć  – naprawdę ja się znam na RUPAKACH.

 

A RUPAKI mieszkają w dziwnych dziurach i kątach.

I na przykład za szafą, gdzie kurzu się nie sprząta

I w szufladzie tatusia

I na półce z książkami

I w wózeczku dla lalki też nocują czasami.

Są RUPAKI dorosłe  i RUPAKI dzieciaki,
dziewczyny, chłopaki, mądrale, głuptaki, brzydale, ładne RUPAKI…” (źródło:Rupaki Hip Hop. Bajka Bez Barier)

Wieść o Rupakach dotarła do nas jakiś czas temu za sprawą pewnego ciekawego projektu. Projektu, który dosłownie i w przenośni postawił świat na głowie. “Bajka bez Barier” to przedsięwzięcie, w którym niewidome dzieci tworzą obraz video, a niesłyszące pracują nad muzyką do niezwykłej bajki. Niemożliwe? A jednak, wyobraźnia nie zna granic! Przed dziećmi otworzono więc niedostępny świat dźwięku i obrazu. Zamiast oczu i uszu użyto… dotyku – bo ciało też może „słyszeć” muzykę, a dłonie mogą „widzieć” faktury i kształty plastyczne.
Oto projektowe Rupaki, które skradły na tyle nasze serca, że sami postanowiliśmy stworzyć własne:

źródło: KLIK

Jak Wam się te przezabawne stworki podobają?

Zróbmy sobie grę!

Lubicie gry? My bardzo! I to zarówno planszowe, jak i wszelkiego typu inne wyzwania dumnie miano gier noszące. Rzecz jasna nie wszystkie nam do gustu przypadają, jednak znaczna ich część jest jak najbardziej ok.

Wiecie, że może być coś jeszcze fajniejszego niż “zwykła” gra?

Gra wymyślona i wykonana przez Ciebie (i/lub Twoje dziecko). Dokładnie tak! Nie ma nic lepszego niż samodzielnie opracowana, dopracowana i przygotowana gra. Przekonaliśmy się o tym już kilkukrotnie.  Jakiś czas temu z wykorzystaniem rolek po papierze toaletowym, dwustronnej taśmy, nożyczek, tektury, kredek oraz pomponów stworzyliśmy grę pod roboczym tytułem “Taka sobie gra”.

Rolki po papierze toaletowym poprzecinaliśmy na dwie mniej więcej równe części. Powstałe pierścienie połączyliśmy ze sobą w taki sposób, by stworzyły nam “planszę” o rozmiarach 4 pierścienie na 4 pierścienie.

 

Następnie zabraliśmy się za stworzenie kart pomocniczych. Rozrysowaliśmy na nich dokładnie taki sam układ pierścieni, jaki wcześniej stworzyliśmy z rolek. Następnie sięgnęliśmy po kolorowe pompony. Z ich pomocą (oraz przy wsparciu kredek) na kolejnych kartach pomocniczych powstały wzory, kolorowe ułożenia pomponów, które w odpowiedni sposób będzie należało odwzorować na planszy.

Pierwszy wariant gry polegał na odwzorowaniu ułożenia pomponów przy użyciu pęsety, to wszystko w ściśle określonym czasie. Okazało się, że z pozoru proste zadanie wcale takie nie jest. Raz, że obsługa pęsety do łatwych nie należy, dwa, że trzeba się nie lada skoncentrować, by w odpowiednie pierścienie kolorowy pompon włożyć. Dzięki tej zabawie doskonalimy nie tylko sprawność manualną, ale również umiejętności matematyczne (liczenie, orientacja przestrzenna).

W drugim wariancie zabawę nieco utrudniliśmy. To druga osoba opisywała osobie układającej na planszy pompony odpowiednie ich położenie.

Trzeci sposób zabawy postanowiliśmy ograniczyć do prób delikatnego rzucania pomponików w odpowiednie pola planszy. Pęseta poszła w odstawkę, a my z ogromną radością i w wielkim skupieniu koncentrowaliśmy się na tym, z jaką siłą “wyrzucić” niewielką, bawełnianą kuleczkę, by trafiła we właściwe “okno”.

Stworzenie własnej gry, a następnie wymyślanie wariantów zabaw z nią to nie tylko dobra zabawa dla całej rodziny, to również wielopłaszczyznowe stymulowanie rozwoju naszych pociech. Czy warto w taki sposób się bawić? Jak najbardziej!

My zachęcamy Was przeogromnie – mamy nadzieję, że z naszego doświadczenia skorzystacie, a może sami wymyślicie coś swojego.

Jeśli tak. Koniecznie Waszymi pomysłami podzielcie się z nami!