Ugli, hurma i eugenia – znasz te owoce?

To był rok 2013…, było ciepłe, a nawet upalne lato…

Zainspirowana odnalezionym w sieci obrazkowym pomysłem związanym z poznaniem, względnie utrwaleniem, znajomości liter alfabetu postanowiłam wykorzystać go na nasze potrzeby.

A że w upalne dni jedyne o czym marzymy to ochłoda, stworzony przeze mnie obrazkowy alfabet dotyczy owoców i warzyw, wszak te zaraz za mineralną wodą niegazowaną dają nam najwięcej ochłody w ostatnim czasie.

Z założenia alfabet miał być iście owocowy jednak szybko okazało się, że znalezienie owoców, których nazwy rozpoczynają się na poszczególne litery alfabetu do łatwych nie należy.

Postanowiliśmy więc sposiłkować się również warzywami (litera Ł oraz Y zostały pominięte)…

Pytałam dzieciaki o warzywa i owoce, których nazwy rozpoczynają się na kolejne litery alfabetu… z kilkoma literami mieliśmy problem, z pomocą przyszły nam encyklopedia i internet.

Wydrukowałam kolejno wszystkie plansze, przygotowałam klamerki i przystąpiliśmy do zabawy…

Ta polegała na oznaczeniu klamerką obrazka, którego nazwa rozpoczyna się na literę alfabetu nadrukowaną na karcie.

Dzieciaki poradziły sobie z tym bez problemu, a przy tym i one, i ja nauczyliśmy się kilku nowych nazw owocowych: eugenia, hurma i ugli to tylko kilka z nich.

Owocowe karty pobrać można TUTAJ

Nazwy, które wykorzystaliśmy:

A – arbuz

B – banan

C – cytryna

D – dynia

E – eugenia

F – figa

G – gruszka

H – hurma (pospolicie znana jako kaki)

I – imbir

J – jabłko

K – kiwi

L – limonka

M – malina

N – nektaryna

O – ogórek

P – pietruszka

R – rabarbar

S – seler

T – truskawka

U – ugli

W – wiśnia

Z – ziemniak

Klocki tablicowe – jak zrobić je samemu? (DIY)

Od kilku dni trwa intensywne przenoszenie opublikowanych już treści na nowego bloga. To doskonały moment, by przy okazji zerknąć do starszych wpisów, by odrobinę je odświeżyć. Lubię od czasu do czasu zajrzeć do postów na blogu. Przez te sześć lat trochę się ich nazbierało. Przecieram wtedy najczęściej oczy ze zdziwienia, że to już tyle czasu minęło od momentu, gdy coś konkretnego stworzyliśmy.

Blisko trzy lata temu przygotowaliśmy klocki – cztery sześciany, które po dziś dzień nam służą, klocki tablicowe.

Stworzone przez nas klocki tablicowe to nic innego jak wariacja na temat wciąż modnych przestrzeni pokrytych farbą bądź folią tablicową (ścian, lodówek, drzwi, szaf), na których swe zapędy artystyczne prezentować można, a nawet powinno się…

Jak powstały nasze klocki?

Przygotowaliśmy cztery drewniane sześciany, wyszlifowaliśmy je.

W następnej kolejności skupiliśmy się na pokryciu farbą drewnianych kostek. Zaczęliśmy malowanie pędzelkiem, choć z perspektywy czasu przyznaję, że lepszym rozwiązaniem byłoby pomalowanie całości wałkiem.

Farba tablicowa dosyć szybko schnie, dlatego też klocki w zaledwie kilka chwil były gotowe.

Nie pozostało nic innego, jak pozwolić małym artystom zająć się nimi. Stworzoną pomoc wykorzystywać można na wiele różnych sposobów: tworzenie rysunków, klockowych puzzli, czy też wykorzystywanie poszczególnych kostek z pojedynczymi rysunkami do zabaw typu “story cubes”.

Jak Wam się taki pomysł na farbę tablicową podoba? Podobne klocki sprawdziłyby się i u Was?

Tekturowe klocki domowej roboty

Zabawa jest podstawowym rodzajem aktywności dziecka. Chociaż wiele osób uważa ją za stratę czasu i nic nie znaczące działanie, to jednak właśnie ona kształtuje małego człowieka.

Do jednych z najważniejszych zabaw dziecka zaliczyć można zabawy konstrukcyjne.

Są to zabawy polegające na budowaniu różnorodnych obiektów z klocków lub innych elementów. To aktywność, w wyniku której powstaje określony wytwór.
Czynnościom konstrukcyjnym z kolei najczęściej towarzyszy uczucie przyjemności, ponieważ zaspokajają one potrzebę tworzenia.

Zabawy konstrukcyjne, które są przez dziecko doprowadzane do końca przygotowują do wykonywania zadań i prac w przyszłości.

 

Postanowiliśmy dziś pójść o krok dalej… W pierwszej kolejności naszych działań skupiliśmy się na wykonaniu elementów, które następnie w zabawie konstrukcyjnej mieliśmy zamiar wykorzystać.

Stworzyliśmy tekturowe, okrągłe klocki.

Do działań wykorzystaliśmy:

– tekturę

– kolorowe kartki

– klej

– ołówek oraz nożyczki.

 

Skupiliśmy się na odrysowaniu kształtu kół: największych na tekturze, nieco mniejszych na kartkach kolorowego papieru oraz najmniejszych również na kolorowym papierze…

Wszystkie odrysowane koła powycinaliśmy, by następnie kolorowe  ponaklejać na tekturę…

Ponacinaliśmy ozdobioną kolorowymi kołami tekturę w trzech miejscach…

Przygotowane przez nas klocki to doskonały przykład na to, w jaki sposób można stworzyć coś z niczego, a także jak wiele frajdy przynoszą zabawki od początku do końca samodzielnie wykonane…

Zachęciliśmy Was do spróbowania sił w stworzeniu podobnych?

Worek pełen skarbów

W każdym z nas odnaleźć można cząstkę, która w kilka chwil, przy sprzyjających okolicznościach zmienić mogłaby nas w najprawdziwszego poszukiwacza skarbów.
I my od czasu do czasu w rolę poszukiwaczy wczuć się lubimy. Czasami nasze poszukiwania przypominają takie z prawdziwego zdarzenia: towarzyszy nam wtedy mapa, wskazówki, kolejne zadania, czasem jednak wystarczy nam nasza wyobraźnia i kilka pomocnych rekwizytów.

Dziś właśnie sposiłkowaliśmy się kilkoma pomocami…

Wspólnymi siłami wybraliśmy przedmioty, które za skarby można uznać. Do wspomnianego zbioru trafiły cekiny pod wszelką postacią, ruchome oczka, piankowe kwiaty i co tylko dzieciakom w ręce wpadło.

Przygotowaliśmy również woreczki strunowe, do których wybrane błyskotki wsypaliśmy.
A gdy już świecidełka na miejscu się znalazły, wypełniliśmy woreczki żelem. Całość zaczęła wyglądać jak skarb schowany w głębinach morskich.
Woreczki zaczęliśmy miętosić, gnieść, gładzić. Żel to chłodna substancja, dlatego doznania dotykowe towarzyszące zabawom z woreczkiem pełnym skarbów dodatkowo potęgował chłód.

A kiedy już manipulowanie woreczkiem okazało się zbyt nużące, stworzyliśmy z nich łapacze słońca. Woreczki przykładaliśmy do szyby okna i próbowaliśmy podziwiać okolicę patrząc przez nie.

Świat oglądany przez warstwę przeźroczystego żelu, a także promienie słońca prześwitujące przez woreczek dostarczyć mogą wiele dobrej zabawy, nowych wrażeń wizualnych oraz wywołać sporo uśmiechów…

Spróbujecie i Wy?

Zimowa kraina (przepis na domowy śnieg)

Po raz pierwszy przepisu na sztuczny śnieg użyliśmy w 2014 roku. Wtedy nie był jeszcze tak popularny i niewiele osób o nim słyszało. Od tamtej pory, bez względu na pogodę panującą za oknem, kiedy zachciewa się nam śniegu – wracamy do naszego przepisu.

Zima w pełni, choć śniegu brak, stąd też nasze chęci do białego puchu jakby większe.

By stworzyć zabawę nie z tej ziemi, nieco na dłużej zająć swoje szkraby wystarczy opakowanie (puszka) pianki do golenia (im mniej pachnąca tym lepiej) oraz ok 6 opakowań 80 g sody oczyszczonej.

Wszystko razem mieszamy, co pozwoli nam uzyskać masę w konsystencji, lepkości i temperaturze zbliżonej do prawdziwego śniegu.

Spróbujecie?

 

Bałwankowe układanki

Dzisiejszego ranka termometr za oknem wskazał -15 stopni Celsjusza. Tak wiem mamy zimę, ale że z dzieciakami raczej ciepłolubni jesteśmy, wskazana temperatura plus dzisiejszy chłodny wiatr dały nam popalić. Spacer sobie odpuściliśmy, za to z wielką ekscytacją obserwowaliśmy padający za oknem śnieg (nareszcie!). A jak śnieg to rzecz jasna skojarzenie jedno: “będziemy lepić bałwana!”

Póki co śniegu za mało i na dodatek jakiś takiś nie lepiący się, więc bałwany powstają, ale przy wykorzystaniu zupełnie innych materiałów.

Do bałwankowej zabawy mogą Wam się przydać:

– okrągłe płatki kosmetyczne

– guziczki

– koraliki

– kryształki z tworzywa

– maleńkie patyczki

– kartka z bloku – jako podkładka do powstających obrazów.

Slime czyli glut boraksowy

Ciągnący się glut obserwowany na anglojęzycznych blogach od dawna zaprzątał naszą głowę. Zabawa glutkiem stworzonym z użyciem płynnego kleju szkolnego, wody i odrobiny boraksu jawiła się jako świetna frajda.

Potem jednak trafiły do mnie informacje związane z wątpliwościami wobec bezpieczeństwa  jednego ze składników masy – boraksu [KLIK], chwilę później sporo czytałam o tym, że straszenie boraksem to jedynie spisek firm farmaceutycznych [KLIK].

Postanowiliśmy stworzyć boraksową masę, zachowując przy tym bezpieczeństwo w postaci rękawiczek (co sprawiło, iż zabawa jeszcze bardziej zyskała na atrakcyjności).

Wymieszaliśmy płynny klej szkolny z wodą (zabarwioną barwnikiem lub farbką) w proporcji 1:1 (1 szklanka kleju + 1 szklanka wody), 1 szklankę wody wymieszaliśmy z 1 łyżeczką boraksu. Następnie wodę z boraksem powoli wlewaliśmy do klejowej masy, tak by ta zyskała na sprężystości.

W taki oto sposób powstała masa, która skradła całkiem sporą część naszego czasu.

Sami zobaczcie jak wygląda i czy nie zachęca swoim wyglądem do zabawy?

Zimowe bingo obrazkowe

Zimowe bingo obrazkowe to gra, z którą po raz pierwszy mieliśmy do czynienia ponad 3 lata temu. Zorganizowaliśmy sobie wtedy sylwestrowy turniej zabaw i gier, podczas którego w ruch poszły gry wymyślone przez nas jak i tzw. “gotowce”.

Ponieważ gra warta jest uwagi postanowiliśmy umożliwić Wam jej pobranie i  zachęcić Was do zagrania w nią.

Do zabawy niezbędne są wcześniej przygotowane plansze, pionki do oznaczania odpowiednich pól – my do tego wykorzystaliśmy pomponiki oraz miseczka lub koszyczek z losami.

Bingo zimowe, jak sama nazwa mówi, zawiera obrazki z zimą związane. Podczas przygotowywania plansz i losów skupiłam się na różnokolorowych czapkach, szalikach i rękawiczkach.

Zasady gry są banalnie proste. Gracze wybierają dla siebie po jednej z plansz (dwie równocześnie też można). Osoba prowadząca grę losuje z miseczki losy przedstawiające poszczególne obrazki (takie same, jakie znajdują się na planszach). Gracze uważnie wsłuchują się (i wpatrują) w to, jaki obrazek został wylosowany. Jeśli na ich planszy znajduje się taki sam – odznaczają go pomponikiem.

Wygrywa ten, kto pierwszy wszystkie obrazki na swojej planszy zakryje pomponikami i tuż po tym zawoła BINGO!

Prawda, że proste?

Nie dosyć, że proste – to jeszcze rozwijające. Gra w doskonały sposób utrwala rozróżnianie kolorów i ich nazw, rozwija umiejętność liczenia (pomponiki), utrwala pojęcia dotyczące położenia przedmiotu w przestrzeni – wyżej niżej, prawo, lewo…

Można grać w nią wykorzystując język angielski – możliwości jest naprawdę sporo.

Spróbujecie i Wy? Plansze do wydruku oraz losy pobrać możecie TUTAJ.

Chmurotworzenie

Czasami bywa i tak, że zupełnie niespodziewanie w nasze ręce trafia coś, z czym obcowanie sprawia nam niesamowitą frajdę.

Od dłuższego już czasu odkrywamy nowe masy plastyczne, te gotowe, jak i te, które tworzymy sami.

Jedna z przyjaciółek naszej rodziny, zupełnym przypadkiem, sprezentowała nam kosmetyk, który okazał się idealnym narzędziem do działań sensorycznych.

Z dalekiej Szkocji  przywieziono nam piankę kąpielową. Nie taką zwyczajną jednak, a “formowalną” (dokładnie: mouldable foam soap).

Pianka ta nie tylko nie rozpuszcza się na skutek manipulowania nią na wszelkiego rodzaju sposoby, ale pozwala na formowanie z siebie najróżniejszych kształtów.

Gęsta, łatwa w układaniu, nie pozostawiająca śladów (spiera się samą wodą)…  Jedyny problem z tą idealną – jak dla nas – zabawką polega na tym, że nie udało nam się jej znaleźć w polskich sklepach (póki co).

Stąd też prośba do naszych blogowych czytelników, gdyby udało się Wam podobny materiał gdzieś w Polsce odnaleźć, koniecznie dajcie znać…

Delikatna ciastolina domowej roboty

Plastelina, ciastolina, modelina, wszelkiego typu masy plastyczne to zdecydowanie najatrakcyjniejsza aktywność dla moich – i nie tylko moich –  dzieciaków. Kiedy więc nadarza się okazja, by móc wypróbować nieznany nam dotąd przepis na jedną z nich – próbujemy!

Jakiś czas temu odkryłam sposób na niezwykle delikatną ciastolinę, jednocześnie bardzo prostą w wykonaniu.

Wystarczy połączyć mąkę kukurydzianą z odpowiednią ilością odżywki do włosów. Składniki łączymy w proporcji 2:1 (dwie porcje mąki na jedną odżywki), mieszamy i już po chwili możemy cieszyć się wspaniałą zabawą.

W przypadku naszej zabawy obyło się bez barwników, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by masę barwnikami spożywczymi zabarwić. Ozdobić ją można również brokatem.

Spróbujecie?