Minionkowa matematyka

Minionki nadal u nas na fali. Popularność minionkowych postów świadczy o tym, że i wśród Was cieszą się one sporą sympatią. Postanowiliśmy wykorzystać owe zainteresowanie, by znaleźć chwilę na zabawę, która przemyci również odrobinę matematyki.

Bo tak jak się okazuje wcale nie musi być taka straszna, zresztą sami zobaczcie…

Przygotowałam postaci Minionków. W kieszonce ich spodni umieściłam karteczki z zapisanymi cyframi, by poznać zapis na karteczce należy ją w pierwszej kolejności z kieszonki wyciągnąć.

Na klamerkach zapisałam proste działania.

Zadanie dzieci polega na dopasowaniu odpowiednich działań do wyniku (znajdującego się w kieszonce Minionka).

Dla ułatwienia liczenia dziecko możne wspomóc się liczmanami, które ma pod ręką (klocki, kredki, palce, itp.)

Czy i u Was Minionki i matematyka mogłyby iść w parze?

Maszyna do liczenia – liczenie na konkretach

Kształtowanie umiejętności liczenia (dodawania i odejmowania) obejmuje proces począwszy od liczenia konkretnych przedmiotów przez liczenie na palcach aż do rachowania w pamięci.

Liczenie wywodzi się z rytmu i gestu wskazywania. Najpierw dziecko wyodrębnia z otoczenia to, co chce policzyć. Może to uczynić wzrokiem albo gestem. Następnie dotyka lub wskazuje przedmioty i określa je liczebnikami. Często na rytm dotykania nakłada się rytm oddechu i rytm bicia serca, dlatego niektórych przedmiotów dotyka więcej niż jeden raz. W miarę ćwiczenia dziecko dąży do precyzji. Licząc stara się przestrzegać reguły jeden do jednego: jeden liczony przedmiot, jeden gest wskazujący i jeden wypowiedziany liczebnik.

Dziecko stosunkowo późno zaczyna rozumieć, że wynik liczenia nie zależy od tego, czy liczy “od początku” czy “od końca”. Ważne jest, aby policzyć wszystkie przedmioty. Do tych prawidłowości liczenia dziecko musi dojść w wyniku samodzielnych doświadczeń.

Trzeba więc zachęcać dziecko do liczenia, pokazywać jak się liczy, liczyć razem z nim, podpowiadać liczebniki itp. (na podstawie E. Gruszczyk – Kolczyńska, E. Zielińska: Dziecięca matematyka. Warszawa 1997)

Choć radzimy sobie z dodawaniem i odejmowaniem w pamięci bez większego problemu od czas do czasu w formie zabawy lubimy wrócić do aktywności związanych z liczeniem tzw. “konkretów”.

Jak Wam się nasza maszyna licząca podoba?

Geometryczna układanka DIY

Zabawa to podstawowy rodzaj aktywności dziecka. Doskonale wiedzą o tym najmłodsi, całe szczęście, że coraz więcej świadomości na ten temat posiadają również ich opiekunowie.

Im dzieci starsze tym zabawy bardziej rozbudowane, skomplikowane i dłuższe…

Im dzieci starsze tym też ich zabawy spokojniejsze, bardziej statyczne…

U nas na tapecie ostatnimi czasy wszelkiego rodzaju gry. Chorobowy pobyt w domu zachęcił nas do skonstruowania własnej. Geometryczna układanka składa się z zalaminowanych kwadratów o wymiarach 10 x 10 cm. W każdym z nich umieszczona jest kolorowa figura bądź figury geometryczne. Gra polega na przygotowaniu wzorów stworzonych z nałożonych na siebie kolejnych figur. Zadanie gracza polega na sprawnym odwzorowaniu ich.

Dla przykładu… gotowy wzór wygląda tak…

By ułożyć powyższy wzór należy złożyć ze sobą poszczególne elementy…

I raz jeszcze gotowy wzór…

oraz jego składowe…

Co daje nam zabawa przeźroczystymi płytkami?

Już samo jej przygotowanie przyniosło nam wiele dobrej zabawy. Najpierw dwukrotnie wydrukowaliśmy te oto wzory KLIK na kolorowych kartkach, następnie zajęliśmy się ich nazywaniem (w naszym przypadku po polsku i angielsku), dodaliśmy do tego nazwy angielskie kolorów (oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by nazywać je w języku ojczystym). Każdy z kształtów wycięliśmy i zalaminowaliśmy. Tworząc tym samym dwa komplety przeźroczystych kafelek (dwa zestawy pozwalają na grę dwóch osób – jedna układa wzór, druga próbuje go odwzorować).

Nasza zabawa idealnie wpasowała się w nasze gusta, pozwoliła nam również zapoznać się z elementami geometrii, a także poznać właściwości niektórych płaskich figur geometrycznych, przy okazji utrwaliliśmy naszą wiedzę dotyczącą języka angielskiego: kolorów i nazw podstawowych kształtów geometrycznych.

Planujemy lada dzień urozmaicić nasz zestaw o nowe kolory i figury. Skusicie się, by i w Waszym domu spróbować zagrać w ten specyficzny rodzaj mozaiki?

Pomponowe zabawy sprawnościowo – matematyczne

Budzik w telefonie właśnie brutalnie wybudził Cię ze snu.

Co robisz?

Oczywiście, łapiesz go w swoje ręce i wyłączasz albo też sprawnie stukając placami po wyświetlaczu ustawiasz jeszcze pięciominutowy czas drzemki. Wspomniana drzemka przedłuża się do minut kilkunastu…

Po chwili pędem zbierasz się do pracy. Ubierasz się w pośpiechu, Twoje ręce wciągają na Ciebie kolejne elementy garderoby, korzystasz z toalety, łapiesz (rękami rzecz jasna) jakąś kanapkę, by posilić się nią w samochodzie…

 

Zastanawiałaś(łeś) się kiedyś nad tym jak bardzo przydają się Tobie ręce? Jak często posługujesz się nimi każdego dnia?

Śmiem zaryzykować stwierdzenie, iż większość podejmowanych przez nas aktywności dotyczy rąk właśnie. Złapanie kubka, zjedzenie jogurtu łyżeczką, wciągnięcie na tyłek bielizny po skorzystaniu z toalety. Wiele czynności wykonujemy automatycznie, bez zastanowienia, nie uświadamiając sobie wartości jaką stanowią dla nas ręce i dłonie właśnie...

 

Myślenie o tych pozornie prostych czynnościach spędza mi sen powiek.

Syn jest dzieckiem z MPD (Mózgowe Porażenie Dziecięce). Z hemiplegią prawostronną, która jest skutkiem uszkodzenia jego mózgu, zmagamy się od urodzenia. Intensywna rehabilitacja, ćwiczenia przez zabawę w domu przynoszą efekty – choćby taki, że smyk po latach ćwiczeń jest w stanie złapać jakikolwiek przedmiot prawą ręką. Niestety ruchu obrotowego prawego nadgarstka jak dotąd nie udało się nam w pełni wypracować.

Błahostka wydawałoby się złapać kubek w dłoń i napić się herbaty… a jednak nie zawsze.

 

Większość z nas nie przywiązuje wagi do tego, jak bardzo ważny jest rozwój manualny naszych pociech. Nie tylko maluchów potrzebujących większego wsparcia, jak mój syn, ale dzieci zdrowych, w pełni sprawnych. Kiedy Jaś za młodu nie opanuje szeregu ruchów dłoni/rąk, wtedy Janowi na pewno dokuczać będą problemy z posługiwaniem się sztućcami, utrzymaniem długopisu w ręce, czy zawiązaniem sznurowadła…

Dlatego tak ważne jest niewyręczanie dzieci w czynnościach dnia codziennego. Jeśli szkrab czerpie wielką radość i satysfakcję z samodzielnego jedzenia łyżką czy widelcem – pozwólmy mu na to, kiedy próbuje się sam ubierać – niech ma na to szansę, niech pomaga mamie ściereczką myć szybę okienną, niech ściera kurze z półki w swoim pokoju, niech wywiesza pranie zapinając je klamerkami.

Nie powinniśmy również zapominać o tym jak ważne jest podejmowanie zabaw rozwijających motorykę małą (sprawność dłoni i palców dziecka). Do zestawu opisywanych już przeze mnie aktywności dołączam dziś kolejną…tym razem pomponową.

Przygotujcie pompony, pęsetę oraz pojemniczki, do których pompony możemy przekładać. My wykorzystaliśmy żółtka po jajkach niespodziankach…

Aby zabawę odrobinę urozmaicić wprowadziliśmy do niej cyfry. Zadanie dzieciaków polegało na odpowiednim policzeniu pomponów i dopasowaniu ich do odpowiedniej cyfry.

Dla utrudnienia pompony wkładaliśmy do rolek po papierze toaletowym, których zawartość odkrywaliśmy dopiero po zakończeniu dopasowywania odpowiedniej ilości elementów. Wtedy sprawdzaliśmy poprawność wykonanego działania…

Zabawa z pomponami przybierać może dziesiątki innych kombinacji. Materiałowe kuleczki segregować można według koloru, wielkości, według przygotowanych wcześniej kart. Tutaj ogranicza Was tylko pomysłowość i chęci do podjęcia aktywności.

To co skusicie się na podobną zabawę?