Potrzeba matką wynalazku czyli o gumkach, pinezkach i korkowych matach

Naprawdę niewiele potrzeba, by pomóc zorganizować swoim pociechom zabawę na najbliższe kilka godzin.  Czasem wystarczy:

– korkowa mata, taka co to się ją pod gorące naczynie stawia

– pudełko biurowych pinezek (z zakończeniem – główką – z tworzywa) oraz

– całkiem sporo gumek recepturek.

Ruszyliśmy głowami i z pomocą wymienionych akcesoriów stworzyliśmy całą masę obrazo – instalacji, figury geometryczne, labirynty, litery, a nawet instrumenty muzyczne.

Naprawdę dobrze się bawiąc się, ćwiczyliśmy tak ważną dla nas sprawność dłoni i palców.

Jeśli i wśród Waszych domowych skarbów znajdziecie korkowe podstawki, pinezki i gumki – polecamy Wam podobnej zabawy spróbować.

 

Pomponowe zabawy sprawnościowo – matematyczne

Budzik w telefonie właśnie brutalnie wybudził Cię ze snu.

Co robisz?

Oczywiście, łapiesz go w swoje ręce i wyłączasz albo też sprawnie stukając placami po wyświetlaczu ustawiasz jeszcze pięciominutowy czas drzemki. Wspomniana drzemka przedłuża się do minut kilkunastu…

Po chwili pędem zbierasz się do pracy. Ubierasz się w pośpiechu, Twoje ręce wciągają na Ciebie kolejne elementy garderoby, korzystasz z toalety, łapiesz (rękami rzecz jasna) jakąś kanapkę, by posilić się nią w samochodzie…

 

Zastanawiałaś(łeś) się kiedyś nad tym jak bardzo przydają się Tobie ręce? Jak często posługujesz się nimi każdego dnia?

Śmiem zaryzykować stwierdzenie, iż większość podejmowanych przez nas aktywności dotyczy rąk właśnie. Złapanie kubka, zjedzenie jogurtu łyżeczką, wciągnięcie na tyłek bielizny po skorzystaniu z toalety. Wiele czynności wykonujemy automatycznie, bez zastanowienia, nie uświadamiając sobie wartości jaką stanowią dla nas ręce i dłonie właśnie...

 

Myślenie o tych pozornie prostych czynnościach spędza mi sen powiek.

Syn jest dzieckiem z MPD (Mózgowe Porażenie Dziecięce). Z hemiplegią prawostronną, która jest skutkiem uszkodzenia jego mózgu, zmagamy się od urodzenia. Intensywna rehabilitacja, ćwiczenia przez zabawę w domu przynoszą efekty – choćby taki, że smyk po latach ćwiczeń jest w stanie złapać jakikolwiek przedmiot prawą ręką. Niestety ruchu obrotowego prawego nadgarstka jak dotąd nie udało się nam w pełni wypracować.

Błahostka wydawałoby się złapać kubek w dłoń i napić się herbaty… a jednak nie zawsze.

 

Większość z nas nie przywiązuje wagi do tego, jak bardzo ważny jest rozwój manualny naszych pociech. Nie tylko maluchów potrzebujących większego wsparcia, jak mój syn, ale dzieci zdrowych, w pełni sprawnych. Kiedy Jaś za młodu nie opanuje szeregu ruchów dłoni/rąk, wtedy Janowi na pewno dokuczać będą problemy z posługiwaniem się sztućcami, utrzymaniem długopisu w ręce, czy zawiązaniem sznurowadła…

Dlatego tak ważne jest niewyręczanie dzieci w czynnościach dnia codziennego. Jeśli szkrab czerpie wielką radość i satysfakcję z samodzielnego jedzenia łyżką czy widelcem – pozwólmy mu na to, kiedy próbuje się sam ubierać – niech ma na to szansę, niech pomaga mamie ściereczką myć szybę okienną, niech ściera kurze z półki w swoim pokoju, niech wywiesza pranie zapinając je klamerkami.

Nie powinniśmy również zapominać o tym jak ważne jest podejmowanie zabaw rozwijających motorykę małą (sprawność dłoni i palców dziecka). Do zestawu opisywanych już przeze mnie aktywności dołączam dziś kolejną…tym razem pomponową.

Przygotujcie pompony, pęsetę oraz pojemniczki, do których pompony możemy przekładać. My wykorzystaliśmy żółtka po jajkach niespodziankach…

Aby zabawę odrobinę urozmaicić wprowadziliśmy do niej cyfry. Zadanie dzieciaków polegało na odpowiednim policzeniu pomponów i dopasowaniu ich do odpowiedniej cyfry.

Dla utrudnienia pompony wkładaliśmy do rolek po papierze toaletowym, których zawartość odkrywaliśmy dopiero po zakończeniu dopasowywania odpowiedniej ilości elementów. Wtedy sprawdzaliśmy poprawność wykonanego działania…

Zabawa z pomponami przybierać może dziesiątki innych kombinacji. Materiałowe kuleczki segregować można według koloru, wielkości, według przygotowanych wcześniej kart. Tutaj ogranicza Was tylko pomysłowość i chęci do podjęcia aktywności.

To co skusicie się na podobną zabawę?

 

Durszlakowe przewijanki

Przychodzi czasem taki czas, kiedy marzy się nam – mamom, rodzicom – chwila wytchnienia. Jakoś ochoty na cokolwiek brak, pomysły też w danej chwili nie te…

Co wtedy?

Proponuję dwa wyjścia z danej sytuacji.

Pierwsze – liczymy na to, że smyki zrozumieją, jaki dziś kiepski mamy dzień i będą się grzecznie i cichutko bawić w swoim pokoju/ kąciku.

Moim pociechom czasami taki myk się udaje, a Waszym?

Drugie – staramy się zająć naszym szkrabom czas, czymś co stać się może dla nich dosyć atrakcyjnym zajęciem, a co nie będzie wymagało zbyt dużego zaangażowania z naszej strony.

By móc skorzystać z drugiego rozwiązania przygotowałam durszlak oraz druciki kreatywne. Zadanie szkrabów polegało na przygotowaniu kolorowej pajęczyny.

Wyzwanie to dla małych rączek, a przy tym piękne ćwiczenie motoryki małej (sprawności dłoni i palców), dało mi ponad godzinę na złapanie oddechu, na ponowne nabranie sił i postawienie samej siebie na nogi.