Małe czerwone jabłuszko czyli kilka słów o budowie jabłka

– Mamo czy każdy z nas jest z czegoś zbudowany?
– Tak Tomku.
– A jak zbudowane jest jabłko?
Wróciliśmy wtedy po chorobie do przedszkola, powróciliśmy zdrowi, silniejsi (oby!). Razem z siłami powróciły też pytania.
Skorzystaliśmy w tym przypadku z doświadczenia mądrzejszych i  kartom przedstawiającym cykl “narodzin” jabłka oraz jego budowę dokładniej się przyglądnęliśmy. Podobnie zresztą jak samym owocom.
Zresztą zobaczcie sami, w jaki sposób wiedzę o jabłku i jego budowie zgłębić postanowiliśmy.

O fiszkowaniu… w moim wydaniu.

– Mamo a po co Ci tyle tych kolorowych karteczek poprzyklejanych w cały domu? – spytał syn zaniepokojony nowym elementem, a właściwie to ponad setką nowych elementów wnętrza.

– Uczę się słówek. A te karteczki to fiszki – pomagają mi w nauce – odparłam.

Ale mi na starość przyszło… – pomyślałam. Połączenie pracy zawodowej, obowiązków domowych, wychowania dzieciaków i studiów podyplomowych do najłatwiejszych nie należy. Mimo to, przez ostatnie 1,5 roku, starałam się dzielnie to znosić i teraz kiedy od zakończenia kolejnego już etapu mojej edukacji dzieli mnie tylko egzamin końcowy „prawie” oddycham z ulgą.

A jak to się wymawia mamo – syn wskazał palcem na jedno ze słówek… Nim jednak zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć dodał: szkoda, że na tych karteczkach nie możemy usłyszeć wymowy…

Dzieciaki przyzwyczaiły się do tego, że ostatnimi czasy wieczorami, kiedy tylko udało mi się znaleźć chwilę, siadałam ze słuchawkami i osłuchiwałam się z nowo poznanymi słówkami…

Wiesz, te fiszki tego nie mają, ale mam też takie, które  to potrafią!

Blisko dwa miesiące temu polecono mi miejsce w sieci, które już samą nazwą do fiszek nawiązuje. Fiszkoteka, bo o niej tu mowa, idzie jednak o krok dalej (niż moje kolorowe karteczki). Przygotowane przez portal fiszki są mniej więcej tym samym, co moje dotychczasowe karteczkowe pomoce, tyle tylko, że te fiszkotekowe są wersją multimedialną. Danemu słówku/wyrażeniu towarzyszy tu obrazek, słowo/wyrażenie odczytywane jest przez lektora, prawie zawsze do zestawu dołączony jest przykład użycia słowa w zdaniu.

Szybko uporałam się z rejestracją na stronie, a i sama obsługa portalu – jak się okazało – nie należy do trudnych. Po zalogowaniu do Fiszkoteki pozostaje nam tyko wybrać odpowiedni kurs (do wyboru mamy zarówno te tworzone przez profesjonalistów, jak i  bazy fiszek tworzone przez innych użytkowników, nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować przygotować własny zestaw słów/wyrażeń).

Zgłębiam sekrety multimedialnych fiszek od dłuższego czasu, a i tak jestem pewna, że nie wszystkie możliwości portalu udało mi się poznać.

Na dziś dzień wiem natomiast, że dostępne w serwisie fiszki możemy po prostu przeglądać, możemy też przepisywać samo słowo kluczowe, możemy także wybrać znaczenie danego słowa z listy czterech możliwych odpowiedzi, dostępna jest również opcja z odpowiedzią wiem/nie wiem oraz z samodzielnym wpisywaniem swojej odpowiedzi. Ile typów nauki i gustów –  tyle możliwości!

Czego jeszcze udało mi się o Fiszkotece dowiedzieć? Z serwisu można korzystać darmowo lub po wykupieniu tzw. konta Premium. To drugie daje nam szereg dodatkowych możliwości, m. in. takich jak przerzucenie zestawu słówek do pliku MP3, drukowanie fiszek, czy ściąg.

Fiszkoteka to nie tylko tak, jak w moim przypadku język angielski, to 24 języki obce, od najpopularniejszych – angielskiego, niemieckiego i hiszpańskiego, przez esperanto, grekę i łacinę, po – mniej popularne – litewski, islandzki, słowacki czy duński. To również nie tylko portal dla dorosłych. Znaleźć tu można także kursy dla najmłodszych. Za jeden z dziecięcych kursów zamierzamy się właśnie z moimi pociechami zabrać.

Muszę uczciwie Was ostrzec – multimedialne fiszkowanie wciąga!  Cóż więcej mogę dodać? Fiszkoteka spodobała mi się bardzo. Spora baza słów, możliwość skorzystania z portalu w aplikacji na smartfonie, codzienna wiadomość e-mail przypominająca o nauce.

Mam nadzieję, że dzięki fiszkotekowemu wsparciu lada chwila będę mogła cieszyć się zdobytym certyfikatem. Trzymajcie za mnie kciuki!

Sensoryczne ptaki

Jestem nauczycielką przedszkola, uwielbiam swoją pracę, często ubolewam jednak nad tym, że przygotowywanie ciekawych zajęć, co za tym idzie ciekawych pomocy do nich zajmuje mi aż tyle czasu. Jest to czas, który odbieram (nie bez wyrzutów sumienia) sobie, swojej rodzinie, swoim dzieciom.

W takich momentach zazdroszczę koleżankom, które o 15 wychodząc z pracy nie muszą o niej myśleć aż do dnia następnego.

Znalazłam rozwiązanie, które choć po części, daje mi możliwość przygotowania ciekawych gadżetów dla podopiecznych, a które jednocześnie pozwala mi na spędzanie czasu z moimi szkrabami.

Od pewnego czasu podwijamy rękawy i przygotowujemy pomoce do powadzonych przeze mnie zajęć wspólnymi siłami.

Tak było i tym razem, kiedy wpadłam na pomysł, by w ramach realizacji projektu POWIETRZE przygotować dla wychowanków kilka sylwet ptaków, które nie tylko pozwolą pokazać dzieciom, jak piękne i kolorowe gatunki żyją w Polsce, ale też dają możliwość obcowania dzieciom z różnymi fakturami, tym samym pozwolą na pobudzanie (rozwijanie) zmysłu dotyku, a także wzroku.

Od pomysłu szybko przeszliśmy do realizacji, w ten oto sposób powstało kilka sensorycznych ptaków, które mam nadzieję już w poniedziałek dają wiele radości “moim 3 – latkom”.

Jak myślicie, spodobają się dzieciakom?

Robot sylabowy czyli nauka czytania przez zabawę

Jestem zdania, że o pomysłach wartych uwagi powinno mówić się głośno, nie należy  jednak zapominać przy owym mówieniu, do kogo dany pomysł, czy też idea należy.

Jakiś czas temu na blogu Moje dzieci kreatywnie zachwycił mnie pomysł polegający na skonstruowaniu robota. W przypadku powyższego bloga był to robot edukacyjno – uczuciowy.

Pomysł spodobał się nam na tyle, że postanowiliśmy go na swoje potrzeby zmodyfikować. Ponieważ dzieciaki są właśnie w trakcie intensywnego poznawania liter w przedszkolu staramy się domowymi działaniami wspierać to, co w placówce się dzieje.

Sylabowe aktywności: zabawy i ćwiczenia są etapem pośrednim pomiędzy nauką liter a pisaniem słów i zdań.

Zabawy te bez najmniejszego problemu można wykorzystywać również z dziećmi, które całkiem dobrze radzą sobie z czytaniem i pisaniem. Dlaczego?

Dodatkową zaletą zabaw sylabowych jest doskonalenie percepcji wzrokowej i słuchowej dziecka, rozwijanie umiejętności kojarzenia i wykorzystywania znajomości słów, ćwiczenie pamięci i – w naszym przypadku również  – orientacji przestrzennej, doskonalenie starannej wymowy głosek oraz utrwalenie pisowni wykorzystywanych w zabawie wyrazów.

W jaki sposób zachęcić dziecko do zabaw sylabowych?

Przygotować materiały, które dla dziecka same w sobie stanowią atrakcję.

Dziś skupiliśmy się na stworzeniu sylabowego robota. Robota, który wykorzysta połączenia poznanych już przez dzieciaki liter (m, t, d, a, o, u, i) w sylabach, a także zachęci jego użytkowników do podejmowania prób tworzenia prostych zlepek sylabowych (czasem wyrazów) z nich.

Ponieważ dzieci zapoznają się z zapisem liter zarówno w postaci drukowanej (takiej jak w książkach) oraz pisanej dla utrwalenia zapisu pisanego sylaby łączone z liter “wielkich” z pomocą robota należy odczytać w całości i odnaleźć ich zapis odpowiadający pismu odręcznemu.

 

Zabawa połączona z nauką! Czyż nie o to właśnie chodzi?