Upominek dla nauczyciela

Dzień Edukacji Narodowej, dzień który przyjęło się nazywać Dniem Nauczyciela, dzień, w którym myślę, że warto choć skromnie podziękować wszystkim tym, którzy tajniki nauki przed nami otwierają, dzięki którym wiedzę zgłębiać możemy. Bo choć zazwyczaj sobie tego nie uświadamiamy to musicie przyznać, że to nauczyciele właśnie (nie tylko Ci szkolni/przedszkolni) często o wiele więcej czasu spędzają z Waszą (naszą) pociechą w ciągu dnia, niż Wy (my) sami.

Takie czasy! Takie życie!

Mam wrażenie, że 14 października to “święto” od kilku lat odrobinę zapominane, pomijane. Czy to celowo, czy też zupełnie nieświadomie przez prędkość życia, w jakiej w ostatnim czasie przyszło nam żyć, tego jeszcze nie wiem. Faktem jest, że nie pamiętamy.

I od razu dodam, że nie chodzi tu o jakieś wielkie prezenty, trwonione pieniądze lecz o pamięć, najzwyklejszą pamięć. Często upominek wykonany własnoręcznie cieszy nawet bardziej niż “milion monet”.

Zgodzicie się ze mną?

Z okazji zbliżającego się 14 października przygotowaliśmy dla Was propozycję stworzenia kwiatka innego niż te klasyczne. Na pewno przypadnie do gustu osobie lubiącej kwiaty doniczkowe.

Do naszych działań wykorzystaliśmy:

– niewielką puszkę (wypełnioną ziemią)

– masę piankową samoutwardzalną od Kidea

– małą wykałaczkę (do osadzenia kwiatka w ziemi)

– kawałek kartki z bloku

– długopisy żelowe

oraz klej i nożyczki.

W pierwszej kolejności z pianki ulepiliśmy niewielkie kulki, które następnie odpowiednio płaszczyliśmy, by uformować z nich liście rośliny.

Piankowe listki połączyliśmy w całość, by powstało coś na kształt sukulenta. Od spodu w piankę wkłuliśmy wykałaczkę i to właśnie na niej osadziliśmy kwiat w ziemi.

Z bloku wycięliśmy niewielkie serduszko, które stanowić będzie etykietę dla kwiatowego prezentu. Przykleiliśmy ją w odpowiednim miejscu na puszcze/doniczce.

Prosty, oryginalny, a jednocześnie prawie niezniszczalny kwiatowy upominek gotowy.

 

Proste prawda?

 

Wpis powstał przy współpracy z marką Kidea w ramach serii “Kreatywnie z Kidea”.

 

 

Chmurotworzenie

Czasami bywa i tak, że zupełnie niespodziewanie w nasze ręce trafia coś, z czym obcowanie sprawia nam niesamowitą frajdę.

Od dłuższego już czasu odkrywamy nowe masy plastyczne, te gotowe, jak i te, które tworzymy sami.

Jedna z przyjaciółek naszej rodziny, zupełnym przypadkiem, sprezentowała nam kosmetyk, który okazał się idealnym narzędziem do działań sensorycznych.

Z dalekiej Szkocji  przywieziono nam piankę kąpielową. Nie taką zwyczajną jednak, a “formowalną” (dokładnie: mouldable foam soap).

Pianka ta nie tylko nie rozpuszcza się na skutek manipulowania nią na wszelkiego rodzaju sposoby, ale pozwala na formowanie z siebie najróżniejszych kształtów.

Gęsta, łatwa w układaniu, nie pozostawiająca śladów (spiera się samą wodą)…  Jedyny problem z tą idealną – jak dla nas – zabawką polega na tym, że nie udało nam się jej znaleźć w polskich sklepach (póki co).

Stąd też prośba do naszych blogowych czytelników, gdyby udało się Wam podobny materiał gdzieś w Polsce odnaleźć, koniecznie dajcie znać…