Magiczna ciastolina (bez gotowania) inspirowana Krainą Lodu

Choroby mają to do siebie, że atakują znienacka, niezwykle podstępnie, zazwyczaj wtedy, kiedy ich “obecność” jest nam do szczęścia w ogóle niepotrzebna.
Dwójka chorych, marudnych, dzieciaków w domu, do tego matka, którą rozbolał ząb i mimo interwencji dentystycznej boli nadal. Wydawałoby się, że takie połączenie naprawdę nic dobrego przynieść nie może, a tymczasem przyniosło kilka godzin doskonałej, magicznej, mieniącej się brokatem zabawy.
Zainspirowani jednym z naszych ulubionych obrazów – Krainą Lodu, wykorzystując przy tym nasz przepis na ciastolinę bez gotowania, wygrzebaliśmy z kreatywnej szuflady zbiory brokatu oraz niebieską farbę temperową. Stworzyliśmy tym samym magiczną, mieniącą się “kryształkami lodu” ciastolinę, która przez następne kilka godzin towarzyszyła nam w iście zimowej zabawie.
Jeśli wciąż nie skusiliście się, by wypróbować nasz ciastolinowy przepis serdecznie Was do tego zachęcamy…

 

Składniki podane w kolejności wsypywania ich do miski:

– 2 szklanki mąki pszennej

– 1 szklanka soli (drobnej, nie kryształki)

– 2 łyżki oleju roślinnego

– 2 łyżki (płaskie) proszku do pieczenia

– 1, 5 szklanki wrzącej wody (takiej co to dopiero się przegotowała)

– do całości dodaliśmy trochę niebieskiej farby temperowej oraz dużoooo brokatu.

Całość mieszamy jakimś mieszadłem, najlepiej drewnianym, bo to słabiej przejmuje ciepło. Kiedy gorąca woda wsiąknie w resztę składników masa zrobi się ciepła, jednak pozwoli nam już na wyrobienie ręczne. Wyrabiamy więc przez chwilę masę rękami, aż konsystencją ciastolinę sklepową zacznie przypominać.

Plastelinowe millefiori

Millefiori (z włoskiego tysiąc kwiatów) to znana od starożytności technika wytwarzania szkła mozaikowego. Millefiori uzyskiwane jest poprzez wtapianie w szkło fragmentów wielobarwnych prętów szkła mozaikowego.

Ponieważ szkło nie jest zbyt szczęśliwym tworzywem, jeśli chodzi o najmłodszych. Rozgrzane pręty szkła tym bardziej – skupiliśmy się na odtworzeniu niezwykle ciekawej techniki przy użyciu plasteliny.

W pierwszej kolejności wybraliśmy kolory, z których stworzyliśmy plastelinowe “pręty”.

Następnie stworzone “pręty” pocięliśmy na cienkie plastry, którymi okleiliśmy wybrane przez nas naczynie.

Po kilku podjętych przez nas próbach z millefiori stwierdzamy, że im pręty cieńsze, tym efekt bardziej spektakularny.Technika ta nie należy do najtrudniejszych, tym bardziej zachęcamy Was do ozdabiania nią tego, co tylko Wam na myśl przyjdzie (słoiki, wazony, drewniane pudełka).

Ukończoną pracę warto jednak zabezpieczyć – dla trwałości – lakierem bezbarwnym.

Spróbujecie?