Bunchems – kolorowe klocki rzepy

Będzie już ze dwa lata odkąd w sieci, rzuciła mi się w oczy rozmowa kilku terapeutów ręki dotycząca klocków rzepów. Ponieważ robocza nazwa używana przez uczestników rozmowy nic mi wówczas nie mówiła postanowiłam wpisać odpowiednie hasło w wyszukiwarkę. Już po chwili odkryłam, że klocki rzepy, o których mówiono to klocki o nazwie Bunchems.

Nowinki związane z rozwojem dłoni najmłodszych są mi dosyć bliskie, więc i wtedy – z wielką ciekawością – wyruszyłam na poszukiwanie nowości.

 

Klocki, o których mowa, to niewielkie kuleczki przypominające strukturą roślinne “rzepy” z mojego dzieciństwa. Nadają się one doskonale do tworzenia przestrzennych budowli. Są na tyle “iglaste”, by podczas zabawy łączyć się w całość i jednocześnie masować dłonie dziecka oraz na tyle plastyczne, by nie zrobić osobom uczestniczącym w zabawie krzywdy.

 

W nasze ręce trafił największy zestaw klocków rzepów oraz akcesoriów, które dziecięcą kreatywność podczas budowania klockami pobudzają: korony, kapelusze, oczy, ręce, nogi, gwiazdy, serca, skrzydła, okulary, rogi i wiele innych kształtów.

Sporo naczytałam się w sieci o niebezpieczeństwie polegającym na wplątaniu się rzepów we włosy. Możliwe, że naszych kloców nie wplątaliśmy zbyt mocno, poza tym nasze włosy są jednak proste, a nie kręcone, a to zapewne również ułatwia sprawę, jednak z użyciem odżywki do włosów udało się nam klocki bez problemu z włosów ściągnąć.

Co tu dużo pisać – spójrzcie raz jeszcze na kolory naszego zestawu oraz jego strukturę, a także możliwości, jakie dane klocki dają… Nie muszę chyba pisać nic więcej, poza tym, że my klocki Bunchems polecamy!

Zimowa kraina (przepis na domowy śnieg)

Po raz pierwszy przepisu na sztuczny śnieg użyliśmy w 2014 roku. Wtedy nie był jeszcze tak popularny i niewiele osób o nim słyszało. Od tamtej pory, bez względu na pogodę panującą za oknem, kiedy zachciewa się nam śniegu – wracamy do naszego przepisu.

Zima w pełni, choć śniegu brak, stąd też nasze chęci do białego puchu jakby większe.

By stworzyć zabawę nie z tej ziemi, nieco na dłużej zająć swoje szkraby wystarczy opakowanie (puszka) pianki do golenia (im mniej pachnąca tym lepiej) oraz ok 6 opakowań 80 g sody oczyszczonej.

Wszystko razem mieszamy, co pozwoli nam uzyskać masę w konsystencji, lepkości i temperaturze zbliżonej do prawdziwego śniegu.

Spróbujecie?

 

Chmurotworzenie

Czasami bywa i tak, że zupełnie niespodziewanie w nasze ręce trafia coś, z czym obcowanie sprawia nam niesamowitą frajdę.

Od dłuższego już czasu odkrywamy nowe masy plastyczne, te gotowe, jak i te, które tworzymy sami.

Jedna z przyjaciółek naszej rodziny, zupełnym przypadkiem, sprezentowała nam kosmetyk, który okazał się idealnym narzędziem do działań sensorycznych.

Z dalekiej Szkocji  przywieziono nam piankę kąpielową. Nie taką zwyczajną jednak, a “formowalną” (dokładnie: mouldable foam soap).

Pianka ta nie tylko nie rozpuszcza się na skutek manipulowania nią na wszelkiego rodzaju sposoby, ale pozwala na formowanie z siebie najróżniejszych kształtów.

Gęsta, łatwa w układaniu, nie pozostawiająca śladów (spiera się samą wodą)…  Jedyny problem z tą idealną – jak dla nas – zabawką polega na tym, że nie udało nam się jej znaleźć w polskich sklepach (póki co).

Stąd też prośba do naszych blogowych czytelników, gdyby udało się Wam podobny materiał gdzieś w Polsce odnaleźć, koniecznie dajcie znać…

Delikatna ciastolina domowej roboty

Plastelina, ciastolina, modelina, wszelkiego typu masy plastyczne to zdecydowanie najatrakcyjniejsza aktywność dla moich – i nie tylko moich –  dzieciaków. Kiedy więc nadarza się okazja, by móc wypróbować nieznany nam dotąd przepis na jedną z nich – próbujemy!

Jakiś czas temu odkryłam sposób na niezwykle delikatną ciastolinę, jednocześnie bardzo prostą w wykonaniu.

Wystarczy połączyć mąkę kukurydzianą z odpowiednią ilością odżywki do włosów. Składniki łączymy w proporcji 2:1 (dwie porcje mąki na jedną odżywki), mieszamy i już po chwili możemy cieszyć się wspaniałą zabawą.

W przypadku naszej zabawy obyło się bez barwników, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by masę barwnikami spożywczymi zabarwić. Ozdobić ją można również brokatem.

Spróbujecie?