“Poznaję Układ Słoneczny” o niezwykłych puzzlach i inspirującej książce słów kilka

Kosmos – ogromna, niezbadana przestrzeń, która od lat przyciąga naukowców i nie tylko. Od dłuższego już czas mam przyjemność pracować w jednym z poznańskich przedszkoli, od wielu lat mam więc możliwość obserwowania najmłodszych przez większą część ich dnia. W życiu każdego malucha prędzej czy później przychodzi taki czas, kiedy równie mocno jak badaczy kosmosu przyciąga go wiedza o planetach, gwiazdach oraz  statkach kosmicznych.

Podążając za zainteresowaniami najmłodszych staram się organizować ich przestrzeń tak, by pomóc im w zgłębianiu wiedzy. Przy współpracy z rodzicami podopiecznych tworzymy tzw. Centra Badawcze

(pisałam o tym tutaj), w których dzięki odpowiedniemu wyposażeniu dzieciaki zgłębiają wiedzę poprzez zabawę, eksperymenty oraz manipulowanie przedmiotami.

W tym roku nasz kosmiczny kącik wzbogacił się o pewną nowość wydawniczą, o której wspominałam Wam już wcześniej (KLIK), a do której wydania dołożyłam swoje przysłowiowe “trzy grosze”.

Puzzle oraz książka pt.”Poznaję Układ Słoneczny” to publikacja, która od razu zwraca na siebie swoją uwagę. Dlaczego?

Zacznijmy od puzzli. Pięknie zapakowane, wykonane z grubej, laminowanej tektury, 12 – elementowe. Układanka, która po ułożeniu osiąga dosyć imponujący rozmiar 136 cm x 22 cm.

Co urzekło mnie w powyższym opracowaniu? O ile mi wiadomo i o ile sama się orientuję to spośród puzzli dostępnych na rynku w tych, jako jedynych  dziecko układając kolejne elementy układanki poznaje kolejność planet oddalonych od Słońca. Układanki, z którymi spotykałam się do tej pory nie przywiązywały do tego aż takiej wagi, a to – przyznacie – dosyć istotny aspekt.

Idealnym uzupełnieniem kosmicznych puzzli jest niewielka  (15.5 cm x 15.5 cm), 16-stronicowa, kartonowa książeczka zatytułowana dokładnie tak samo jak puzzle “Poznaję Układ Słoneczny”. Opracowanie to zawiera wierszyki o Słońcu, kolejnych planetach Układu Słonecznego, a nawet o pasach planetoid.

Mówią, że człowiek uczy się całe życie – w momencie, gdy książeczka znalazła się w moich rękach sama się o tym przekonałam. Wiedzieliście, że Wenus nazywana jest potocznie “Jutrzenką”? Możliwe, że kiedyś, gdzieś obiło mi się to o uszy, ale jakoś nie zapamiętałam tego faktu. Teraz zapamiętam na pewno!

Każda z planet opisana jest tu krótkim wierszem, który stara się przybliżyć dzieciom skąd pochodzi jej nazwa oraz czym dana planeta się charakteryzuje. Myślę, że zarówno puzzle, jak i książeczka warte są uwagi każdego małego, jak i nieco starszego miłośnika kosmicznych przygód.

Puzzle oraz książeczka powstały z inicjatywy autorki bloga „Zakręcona mama”, a jednocześnie właścicielki sklepu Pepito.pl – Sklep i klubik dla dzieci. Gdyby ktoś z Was był zainteresowany kupnem zestawu, właśnie na stronie sklepu Pepito.pl możecie je znaleźć [KLIK].

To wydanie przeznaczone jest dla dzieci w wieku od 3 – 7 lat. Przyznaję, że z niecierpliwością czekam (moi 9 -latkowie również), aż na rynku ukaże się podobna publikacja dla dzieci nieco starszych.

KOSMICZNA INSPIRACJA

Nie byłabym sobą, gdybym nie pokazała Wam chociaż jednej kosmicznej inspiracji, która wykorzystałam zarówno w swojej pracy, jak i w zabawie z moimi osobistymi pociechami.  Ci, którzy mnie znają wiedzą, iż jestem uporządkowaną osobą, pedantyzm (choć nie aż tak bardzo przesadny – mam nadzieję ;)) to moje drugie imię. W domu dobrze czuję się, gdy dookoła panuje ład i porządek. Nie przeszkadza mi to jednak w “uporządkowanym” gromadzeniu różnych “przydasi” w pracy (myślę, że mój zawód niejako to wymusza). Realizowany z moimi podopiecznymi Projekt Kosmos sprawił iż nadarzyła się okazja, by wykorzystać skrzętnie gromadzone pudełka po chusteczkach higienicznych.

Dzień przed naszą zabawą spryskałam pudełka sprajem (niestety miałam pod ręką tylko czarny kolor, ale nie ma tego złego…, wyszło bardziej kosmicznie). Następnego dnia do każdego z pudełek dokleiliśmy dwie styropianowe kuleczki…

Domyślacie się już co zamierzaliśmy stworzyć?

Z pustych, niepotrzebnych pudełek powstały kosmiczne stworki (ozdobione przez dzieci według ich uznania w gwiazdki i i inne kosmiczne ozdobniki). Stworki stworzone od tak nie dałyby nam tyle frajdy, co postaci stworzone po coś. I tak okazało się, że nasze kosmiczne żyjątka to stworzonka, które bardzo lubią zagadki. Każda odgadnięta z ich pomocą zagadka pozwala im na zjedzenie jednego kosmicznego smakołyku (te również wykonaliśmy sami, w formie kolorowych ciasteczek ozdobionych gwiazdkami).

Jedna zagadka, jedna prawidłowa odpowiedź, jedno pyszne kosmiczne ciasteczko w paszczy stworka. Tak prosta akcja i reakcja, a radości cała masa.

Zagadki powstały z wykorzystaniem tekstów książeczki “Poznaję Układ Słoneczny”, bo to właśnie stąd wzięła się nasza inspiracja do działania. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by powstałe kosmiczne postaci wykorzystać w zupełnie inny sposób. Ile głów – tyle pomysłów!

Zainspirujecie się i Wy?

 

 

Zgodne rodzeństwo! O poradniku autorstwa N. i K. Minge słow kilka…

„Dzieci trzeba tak wychowywać, aby podawały sobie ręce, a nie podstawiały nogi.” T. Rybak

Ile razy zastanawiałaś(łeś) się co zrobić, by w swoich dzieciak rozbudzić umiejętność współdziałania, wspierania się nawzajem czy też samodzielnego rozwiązywania mniejszych konfliktów? Ile razy rwałaś(łeś) sobie włosy z głowy, bo dosyć miałaś(łeś) już sprzeczek rodzeństwa? Starałaś(łeś) się na nie reagować, jednak Twoje pogadanki o „właściwym” zachowaniu okazywały się zwykle mało skuteczne?

„Bycie rodzicem to zadanie niełatwe, a wychowanie więcej niż jednego dziecka jest po prostu trudne…” stwierdzają  Natalia i Krzysztof Minge, psycholodzy z wieloletnim doświadczeniem, rodzice trójki dzieci, autorzy  poradnika „Zgodne rodzeństwo. Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi”.

Ostatnimi czasy jestem jakaś antyksiażkowa. Kiedyś czytałam zdecydowanie więcej. Teraz zmęczenie, intensywność prowadzonego życia, praca, studia podyplomowe, terapia i rehabilitacja syna, a ostatnio męczące nas od ponad dwóch tygodni choróbsko daje się mi we znaki. Kiedy mam chwilę nakrywam się kocem i staram, choć na chwilę, zamknąć oczy, by zregenerować siły. Moje dzieciaki wyczuwają moją słabość i jak na zgrane – bliźniacze – rodzeństwo przystało pozwalają mamie na chwilę wytchnienia.

Moje pociechy są zżyte ze sobą – nawet bardzo. Od pierwszych dni swojego życia są razem, rehabilitowani razem, wychowywani – rzecz oczywista – też razem. Często zdarza się tak, że kiedy jednego coś boli, to i drugi odczuwa skutki tego bólu, smucą się razem, weselą razem, bawią razem, głód najczęściej też odczuwają w jednym momencie.

Abyście nie odnieśli mylnego wrażenia, po tym, co przeczytaliście wyżej, nasze życie, jak i pewnie wielu z Was, to nie tylko sielanka.

Jak w czasie wzlotów, ale i upadków wspierać swoje dzieci podpowiada wspomniany wyżej poradnik. Autorzy – psycholodzy oraz przede wszystkim rodzice – państwo Minge, o rodzeństwie, wzajemnych pomiędzy nimi relacjach, wzlotach i upadkach wiedzą całkiem sporo. Co więcej potrafią tę wiedzę w zrozumiały sposób wyjaśnić innym rodzicom. Forma oraz treść książki przekonały mnie do siebie na tyle, że mimo mojej czasowej “antyksiążkowości” po tę sięgnęłam z zaciekawieniem.

Już we wstępie autorzy słusznie zaznaczają, że bycie rodzicem jest niełatwe. Dodają również, że nie zawsze rodzice mają wpływ na interakcję między swoimi pociechami, piszą także o tym, że nie każdej sprzeczce czy konfliktowi uda się zapobiec

Ciekawe prawda?

Wiele równie ciekawych spostrzeżeń znajduje się w dalszej części poradnika.

Jeśli masz więcej niż jedno dziecko lub chcesz je mieć – ten poradnik jest właśnie dla Ciebie. Książka podpowie Ci między innymi:

– jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa,

– jak postępować, gdy na świecie pojawi się maleństwo,

– w jaki sposób budować relację przywiązania między rodzeństwem,

– dlaczego i jak nie obciążać starszych dzieci swoimi problemami,

– dlaczego nie powinno się dzieci porównywać,

– w jaki sposób unikać zbędnych konfliktów rodzinnych,

– jak reagować na przemoc i agresję,

– jak zbliżyć skonfliktowane rodzeństwo,

– i wreszcie jak wdrożyć dzieci do obowiązków domowych.

A wszystko po to, by wesprzeć Cię w samodzielnym podejmowaniu mądrych decyzji, które będą wystarczająco dobre zarówno dla Ciebie (Was – rodziców), jak i dla Waszych pociech.

W każdym z 10 rozdziałów znajdziesz więc opisy sytuacji – ćwiczenia, wskazówki oraz rzeczy do zapamiętania.

„Zgodne rodzeństwo…” jest pozycją dla  rodzica chcącego zainwestować w przyszłość swoich pociech.

Gwarantuję, że każdy z nas znajdzie w nim choć fragment, który przyciągnie go jak naprawdę dobra książka obyczajowa, kryminalna, czy romantyczna (w zależności od tego, w jakich gatunkach się rozczytujesz).

„Zgodne rodzeństwo. Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi” Natalia i Krzysztof Minge. Wyd. Samo Sedno – polecam!