Na Szrenicę z dzieckiem? Dlaczego nie!

W połowie 2014 roku, a więc kilka dobrych lat temu wzięliśmy udział w organizowanym przez PTTK konkursie “Turystyczna rodzinka”. Jakiś czas później, jako jedną z niewielu rodzin, wyróżniono nas nagrodą w postaci weekendowego pobytu w schronisku na Hali Szrenickiej.

Skrzętnie przygotowywaliśmy się do wyjazdu – mapa, przewodnik, lista niezbędnych rzeczy, sprzęt potrzebny w górach, właściwe obuwie, ubiór oraz plecaki, w które całość można zapakować. Dzieciaki aktywnie włączyły się we wspólne przygotowania.

Gdy nastał dzień wyjazdu – spakowaliśmy się – i wyruszyliśmy ku przygodzie. Zdecydowaliśmy, że podejmiemy próbę samodzielnego podejścia na Szrenicę. Według opowieści znajomych, którzy jak się później okazało na szczyt wjeżdżali kolejką, podejście miało nie być bardzo męczące i przede wszystkim możliwe do zdobycia przez dzieci (ówczesne 5-latki). Pełni sił oraz entuzjazmu ruszyliśmy ku górze. Po  drodze mieliśmy chwilę zwątpienia, szczególnie gdy kilka osób mijanych na szlaku wątpiło w powodzenie naszej wędrówki. Komentarze: “O Boże! A Państwo z dziećmi! Podziwiamy odwagę!” słyszeliśmy na szlaku kilkukrotnie.

Z tego miejsca pozdrawiamy serdecznie pana spod Wodospadu Kamieńczyka, który nastraszył nas tak bardzo przed dalszą wędrówką, że aż posiłkowaliśmy się telefonem do schroniska z zapytaniem, czy w razie kryzysu ktoś ze schroniska mógłby po nas przyjechać. (Tu należą się podziękowania dla obsługi schroniska, bo nie dosyć, że zaoferowali nam już na starcie wsparcie, to przez kolejne trzy dni goszczono nas po królewsku, w  warunkach, których nie powstydziłby się niejeden hotel. Wiem, wiem, że nie o to chodzi, a jednak schronisko na Hali Szrenickiej pokazuje, że można).

Na szczęście wyprawa ratunkowa nie była potrzebna. Po 5 godzinach wędrówki, w tym kilku…nastu przerwach na regenerację dotarliśmy na Halę Szrenicką.

Tego dnia pozwoliliśmy sobie na dłuższy spacer w okolicy hali, natomiast dzień później po dodatkowej godzinie marszu zdobyliśmy szczyt Szrenicy.

Wyprawa w góry okazała się niesamowitą, aczkolwiek, wyczerpującą przygodą. Wszystko to, co udało się nam w górach zobaczyć wynagrodziło jednak wszelkie zmęczenie…

Już teraz planujemy kolejne górskie wyprawy, choć mamy nadzieję skupić się na nieco “lżejszych szklakach”, zapowiadają się więc wakacje, a może i rodzinne ferie w górach?

Kilka dobrych rad dla osób wybierających się na Szrenicę:

– do Szklarskiej Poręby dojechaliśmy samochodem. Zaparkowaliśmy na parkingu strzeżonym, który jak się okazało strzeżony był tylko w godzinach 8:00 – 16:00. Później to już samowolka. Żeby być choć odrobinę spokojniejszym, gdy zostawiamy samochód na parkingu – tak jak my – na kilka dni proponujemy wziąć numer telefonu od obsługi parkingu. Zawsze można następnego dnia zadzwonić i zapytać czy z pojazdem wszystko ok.

– zadbajcie o dobre obuwie (Wasze i dzieciaków). Spora część trasy (szczególnie ta prowadząca do Wodospadu Kamieńczyka) to dosyć nierówne, wystające kamienie. W zwykłych butach sportowych poczujecie każdy z łbów kamieni na stopie. Dzieciaki zaopatrzone w buty trekingowe nawet nie jęknęły, że coś jest nie tak.

– wybierając się w góry z dzieckiem – szczególnie latem – nie zapomnijcie o posmarowaniu maluchów kremem z filtrem, nakryciu głowy dla dzieci oraz wodzie (nie wspominam tutaj o zmiennej, górskiej pogodzie, więc warto wziąć ze sobą ubrania na różną pogodę).

– wiecie, że od dłuższego już czas dostępna jest aplikacja RATUNEK od GOPR. Wystarczy zainstalować ją w smartfonie, by w razie potrzeby móc z niej skorzystać. Aplikacja ta jest zintegrowana z numerem ratunkowym w górach 601 100 300, połączenie powinno zostać wybrane automatycznie. Dodatkowo w trakcie działania aplikacja wysyła SMS do dyżurnego GOPR-u z informacją o Twojej lokalizacji. Oczywiście GPS musi być włączony, jeśli nie będzie to aplikacja wyświetli stosowną prośbę.

– z Hali Szrenickiej na szczyt Szrenicy prowadzą dwie drogi – jedna bardziej stroma – wybrukowana kamieniami, druga – ubita/”gruntowa” – prowadząca tuż obok Końskich Łbów – mniej stroma i mniej wyboista. Idzie się nią odrobinę dłużej, ale jest to zdecydowanie łagodniejsze podejście. Właśnie to wybraliśmy z dziećmi.

– Na Szrenicę ze Szklarskiej Poręby wjechać bądź zjechać można również wyciągiem krzesełkowym, ten kursuje w wyznaczonych godzinach (tylko do godziny 16:00).

– ponieważ stąd to zaledwie “krok” do naszych południowych sąsiadów, warto pamiętać o zabraniu dla dzieci paszportu bądź dowodu tymczasowego.

CENY ( na rok 2015):

– parking “Pod Wodospadem Kamieńczyka” – 40 zł (za dwie pełne doby)

– Wodospad Kamieńczyk – czynny 9 – 17 – cena 5 zł bilet normalny, 2,5 ulgowy (nasze dzieciaki w wieku 5 lat zwolnione od opłaty).

– opłata za wstęp do Karkonowskiego Parku Narodowego – jednodniowa normalna 6 zł, trzydniowa normalna 15 zł (nasze dzieciaki w wieku 5 lat zwolnione od opłaty).

– wyciąg krzesełkowy 2-osobowy na Szrenicę (ze Szklarskiej Poręby). Składa się z dwóch części, w połowie drogi konieczna jest przesiadka. Podróż na górę/w dół trwa ok. 30/40 minut i kosztuje 28 zł. Wyciąg działa codziennie w godz. 9-16.00.

 

Dziękujemy PTTK za cudowną przygodę!