Entliczek pentliczek

Entliczek pentliczek, czerwony guziczek, na kogo wypadnie…

Nie, tym razem to nie tak, tym razem z Entliczkiem pentliczkiem pokonujemy zakrętasy, zawijasy, najprawdziwsze labirynty. Dlaczego?

Bo Entliczek pentliczek to nie tylko rymowanka znana z dzieciństwa, to także jedna z wielu zabawek edukacyjnych Wyd. Epideixis, która towarzyszy nam w wyzwaniach i zabawach dnia codziennego już od ponad 5 lat.

Entliczek pentliczek przypomina wycięty w drewnianej sklejce, w przemyślany (o tym za chwilę) sposób, labirynt. W jego wycięciach o literopodobnych kształtach (oto celowość przemyślanego zabiegu) umieszczone są 24 pary połączonych ze sobą drewnianych kulek w sześciu kolorach: zielonym, żółtym, niebieskim, fioletowym, pomarańczowym i czerwonym.

Wspomniane można przesuwać ścieżkami labiryntu po jego obydwu stronach.

Początkowo samo przesuwanie stanowić może dla dziecka wyzwanie, żeby jednak zabawa zbyt szybko naszego malucha nie znudziła do Entliczka pentliczka dołączona jest książeczka. Broszurka ta zawiera 12 wzorów do odtwarzania opartych o kombinacje ułożeń kolorowych kulek oraz 8 czarno – białych schematów, dających możliwość projektowania własnych rozwiązań kolorystycznych.

Entliczek pentliczek dzięki możliwości zastosowania wielu wariantów gier i zabaw o zróżnicowanym stopniu trudności, fascynuje oraz przyciąga uwagę graczy bez względu na wiek.

Często używamy go zgodnie z przeznaczeniem, równie często przemienia się on w konsolę sterującą samolotem/statkiem kosmicznym/łodzią, stanowi też świetny fundament do tworzenia wróżkowego świata, czy nawet krainy dinozaurów. Ograniczeniem do stworzenia kolejnych możliwości zabawy jest tutaj tylko i wyłącznie wyobraźnia (i jej możliwości) bawiącego się Entliczkiem pentliczkiem dziecka.

Taka zabawa to czysta przyjemność, co istotne przy okazji podejmowanej przez dziecko aktywności:

– rozwija ono zdolności manualne, przydatne szczególnie na etapie początkowej nauki pisania,

– doskonali koordynację wzrokowo – ruchową,

– wzmacnia koncentrację uwagi,

– rozwija umiejętności twórcze i poznawcze, a także

– uczy się logicznego myślenia.

To co? Przekonałam Was do zabawy tym niezwykłym labiryntem?

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem Epideixis.

 

Odrobinę inne spojrzenie na przedszkolne kąciki zainteresowań

Dzisiejszy wpis postanowiłam zadedykować nauczycielkom/nauczycielom (tak znam też panów pracujących w przedszkolu) przedszkoli.

Dominującą aktywnością dziecka w wieku przedszkolnym jest zabawa i jednocześnie ruch. Dzieci w tym przedziale wiekowym cechuje coś jeszcze – niebywała ciekawość i zdaje się niezaspokojona chęć poznawania wszystkiego co nowe, ale i odkrywania na nowo tego co nieco starsze.

Zastanów się proszę teraz przez moment…

Dziecko, skore do zabawy, chętne by poznawać świat…

Pomyśl proszę raz jeszcze…

Wasza sala przedszkolna, kąciki zainteresowań…

Pewnie jeszcze nie wiesz do czego zmierzam? W sali bogato wyposażony kącik przyrody, plastyczny, muzyczny, książki, zabawek, może i regionalny albo jeszcze jakiś…

Jak wygląda obcowanie dzieci z wyżej wymienionymi?

Czy złapałaś się właśnie na tym, że ilekroć maluch złapie w swoje ręce szyszkę z kącika przyrody, czy któryś z instrumentów z kącika muzycznego, od razu reagujesz: “Proszę odłóż to!”.

Tak! Piękne, przedszkolne, kąciki zainteresowań mają też to do siebie, że najczęściej są, jednak nie są dla dzieci. Nie pozwala się lub bardzo rzadko pozwala się, by dzieci pobawiły się zbiorami w nich, by mogły manipulować przedmiotami bądź same mogły wymyślać zabawy je wykorzystujące.

W minionym roku po ponad czteroletniej przerwie wróciłam do pracy. Myślę, że powrót ten (choć – nie ukrywam – ciężki) był najlepszym co w ostatnim czasie mogło mnie spotkać. Dlaczego? Bo wraz z nim dołączyłam do niezwykle interesującego “projektu”, który całkowicie zmienił mój sposób myślenia dotyczący nie tylko prowadzenia zajęć z najmłodszymi (metoda projektów, metoda QTA – modelowania dialogów), ale również zorganizowania przestrzeni w sali przedszkolnej.

Projekt, a raczej program, o którym mowa zwie się T@blit i zakłada, że to właśnie dziecko samo dochodzić będzie do wniosków dotyczących pewnych określonych tematów, nauczyciel ma je w tym wszystkim jedynie wspierać (po blisko 9 miesiącach pracy mogę śmiało stwierdzić, że tak właśnie jest).

By nasze działania móc skoncentrować na właściwych rekwizytach w sali stworzone zostało tzw. Centrum Badawcze. To nic innego jak kącik związany z aktualnie omawianym tematem – kilka półeczek, może regał,  krzesełka, koniecznie stoliczek. Na półkach mnóstwo rekwizytów, książki, lupy, lornetki, właściwe do działania pojemniczki. To wszystko zaaranżowane jednak tak, by zachęcało dziecko do działania, często samodzielnego, i zabawy.

Tu smyk nie usłyszy: “Nie ruszaj, odłóż!” Wręcz przeciwnie tu zachęcać będzie się najmłodszych, by obmyślali nowe sposoby wykorzystania przedmiotów, by poznawały je, eksperymentowały z nimi.

Długo zastanawiałam się jak zorganizować wspomniane miejsce, szukałam inspiracji w sieci, przeglądałam katalogi agencji reklamowych, przyglądałam się nawet banerom, billboardom, napisom 3d. Zdecydowałam, że właśnie taki napis (3d) nada naszemu kącikowi odrobinę profesjonalizmu. Z pomocą przyszedł mi styrodur oraz nieużywany już regał z przedszkolnego straganu. Kiedy już zaplanowałam co i jak – niczym doświadczony producent billboardów i napisów reklamowych zaczęłam przygotowywać owo niezwykłe miejsce.

Powstało Centrum Badawcze z prawdziwego zdarzenia, które już następnego dnia zapełniło się materiałami związanymi z omawianym przez dzieci tematem.

Nie muszę chyba dodawać, że przygotowane przeze mnie miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę. Dzieciaki niechętnie opuszczają zabawę w nim, z wielką chęcią natomiast wymyślają co rusz nowe aktywności ze zbiorami w Centrum związanymi.

Sami, razem z rodzicami, uczestniczą również w wzbogacaniu zbiorów Centrum.

Dlaczego o tym piszę?

Bo wydawać by się mogło, że możliwość zabawy, obserwacji oraz manipulacji przedmiotami, by móc je bliżej poznać jest sprawą oczywistą. Pamiętamy o tym jako rodzice, często zapominamy jako nauczyciele (kiedy na ostatnich dwóch kursach doszkalających opowiadałam o tym, jak w mojej placówce bawią się, a przez tę zabawę uczą, dzieci, koleżanki “po fachu” robiły naprawdę duże oczy).

Pora więc otworzyć się na nowe i udostępnić dzieciom możliwość zabawy – bezpiecznej, swobodnej, pełnej inspiracji. Jestem pewna, że najmłodsi taką formę zabawy poznawczej docenią bardziej, a na pozytywne efekty tej zmiany długo czekać nie będzie trzeba.

P.S. Żałuję bardzo, że nie mogę pokazać Wam tutaj zdjęć, jak reagują dzieciaki na zabawy w Centrum Badawczym właśnie (brak zgód na publikację w tym miejscu), jeśli jednak ktoś chciałby zgłębić temat programu zwanego Tablit, aranżacji sali z nim związanej oraz zabaw, jakie z dziećmi w ramach jego realizacji podejmujemy zapraszam w miejsce temu poświęcone: tablitoweprzedszkolaki.bloog.pl